Marcin Janasik Marcin Janasik
2234
BLOG

Diabeł z Ramadi nie żyje.

Marcin Janasik Marcin Janasik Polityka Obserwuj notkę 36

 

A taki był ładny, amierykański, chciałoby się powiedzieć o najbardziej znanym snajperze armii USA. Chris Kyle, autor „Celu snajpera”, zabójca co najmniej 160 irackich bojowników niepodległościowych zginał dziś od kuli... weterana armii amerykańskiej. Cała ta sytuacja każe się pochylić nad kwestią „karmy”, którą budujemy sobie przez życie. Wierzenia Wschodu wciąż pozostają dla mnie nie do końca zrozumiałe, ale może akurat w tym coś jednak jest?

Wojna, którą kilkanaście korporacji naftowych i zbrojeniowych oraz skorumpowana przez nie administracja amerykańska wywołały pod fałszywym, jak dziś już ze 100% pewnością wiemy, pretekstem „broni masowego rażenia”, pociągnęła za sobą śmierć kilkuset tysięcy ludzi, głównie cywilów. Dziesiątki tysięcy weteranów amerykańskich cierpi do teraz nie tylko na zespół stresu pourazowego, ale też choroby związane ze szkodliwymi szczepionkami i radioaktywną amunicją, którą użyto do walki „o wolność i demokrację”.

„Żołnierze są tępymi, głupimi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej” - te słowa kogóż by innego, jak Henry Kissinger'a, podpory kolejnych imperialistycznych rządów amerykańskich i jakże by inaczej, laureata pokojowego Nobla, powinny w końcu trafić również do polskich najemników w Afganistanie. Którzy wierzą chyba ciągle w to, że „odbudowują kraj” ze zniszczeń, które spowodowali przecież nie talibowie, ale wojna przeciwko nim, sprowokowana dodajmy, przez agenta CIA Osamę bin Ladena. Tym właśnie są dla swoich władców, tym będą dla historii. Swoją drogą - mogę się mylić, ale do odbudowy kraju bardziej się przydają inżynierowie i robotnicy budowlani, a nie uzbrojeni po zęby żołnierze? Ile to szkół, przedszkoli, ile uniwersytetów, przychodni medycznych, wodociągów, elektrowni, zbudowali polscy żołnierze? Bo statystyki zabitych przez nich ludzi walczących o niepodległość swojego kraju chyba się w tym kontekście nie liczą?

Nie czytałem wspomnień zabójcy, nie znalazłem polskiego przekładu w internecie, a wspierać kogoś jego pokroju finansowo nie mam najmniejszego zamiaru. Z tego co słyszałem nie kajał się tam za dokonane zbrodnie, wręcz przeciwnie, szczycił się nimi przed całym światem. W końcu to „jego praca”. W średniowieczu, gdy na morderców czekała kara śmierci, zawód kata był obłożony tabu, ludzie być może mniej wyobcowani ze swojej pierwotnej natury niż teraz czuli, że z odbieraniem życia innym, nawet złym ludziom jest coś nie tak, że ściąga się na siebie ciemność – i z osobami takimi nie chcieli mieć nic wspólnego, by sami się o nią nie otrzeć. Choć oczywiście przywódcy polityczni i religijni również wtedy kreowali etos „dobrego zabijania” na swoich usługach, to pierwotnej niechęci do takich praktyk do końca nie udało się chyba wyrugować. Teraz, pomijając nieliczne jednostki szukające przebudzenia duchowego, kogoś takiego traktuje się jak czempiona w wyścigach psów, pokazuje się go w mediach i drapie za uszkiem jaki to dobry, posłuszny panom, jaki to wzór do naśladowania dla patriotycznej młodzieży.

Jest jednak jakaś siła, która prędzej czy później dopada takich ludzi. Tak skończył Saddam Hussein i Muammar Kaddafi, tak skończy George Bush i Condoleezza Rice, to właśnie dopadło najsłynniejszego snajpera świata na amerykańskiej strzelnicy, gdzie zbierał pieniądze na ludzi, których amerykańscy plutokraci cynicznie wykorzystali do zabijania innych, siedząc w wygodnych waszyngtońskich fotelach i przesuwając małe flagi na ogromnej światowej szachownicy, z $ i na biegunach, jednocześnie reklamując swoją firmę szkolącą kolejnych zabójców na kolejne wojny. Mówi się, że w ostatnich chwilach życia w zalewie DMT przypominają się wszystkie chwile, w tym najbardziej traumatyczne, wszystko, co uczyniliśmy sobie i innym. Mam nadzieję, że dla Kyle'a trwało to wystarczająco długo, by coś do niego dotarło.

Kto mieczem wojuje, od miecza ginie... Kiedy ludzie to w końcu zrozumieją? Oby burza wywołana wiatrem posianym przez władców "Imperium Dobra" trafila w końcu i do nich.

Marcin Janasik

Jestem politologiem (spec. marketing polityczny), zajmuję się koordynacją kampanii społecznych, projektów edukacyjnych i kulturalnych, organizowaniem protestów, zarządzaniem organizacją, planowaniem strategicznym i PR, prowadzę także wykłady, warsztaty i szkolenia związane z aktywizmem obywatelskim. Od 1997r. działam w ruchu alterglobalistycznym, od tamtego czasu uczestniczyłem w największych protestach polskich i europejskich. W latach 2005-2012 pełniłem funkcję prezesa zarządu Stowarzyszenia "Lepszy Świat" (www.lepszyswiat.org.pl) i koordynowałem największe kampanie tej organizacji ("Solidarni z Tybetem", "Solidarni z Palestyną", "Klimat Teraz", "Lepszy Poznań", "Aktywny Obywatel"). Obecnie pełnię funkcję prezesa zarządu Fundacji Przebudzenie (www.fundacjaprzebudzenie.pl). Pod kątem ideowym określiłbym się jako lewicowy patriota, centrowy "obyczajowo" alterglobalista-niepodległościowiec, ekohumanista i progresywista:) Lepszy Świat - jest możliwy! Życzę przyjemnej lektury i zapraszam do dyskusji:) kontakt: fundacjaprzebudzenie@gmail.com Starsze teksty: www.lepszyswiat.salon24.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka