130 obserwujących
156 notek
1193k odsłony
11685 odsłon

Za co lubią nas Chińczycy czyli Batory pod Pskowem.

Wykop Skomentuj188

Za co lubią nas Chińczycy?  Odpowiedź na to pytanie możemy odnaleźć oczywiście w National Museum of China, w którym w galeriach S2 i S3 znajduje się wystawa pod nazwą „Treasures from Chopin’s Country: Polish art from the 15th-20th century”. (Skarby z Kraju Chopina. Sztuka Polska w okresie od XV w do XX w.).

Jak zawiadamia nas strona Muzeum, wystawa została otwarta 7 lutego br i będzie zamknięta 10 maja 2015 r.

National Museum of China to największy tego typu obiekt w Azji a może i na świecie. Posiada stałe wystawy obejmujące historię Chin i prezentuje wystawy czasowe, często dotyczących sztuki krajów europejskich.

O znaczeniu sztuki w nawiązywaniu kontaktów między państwami i narodami niech zaświadczy fakt, iż w „annałach muzeum” znajdują się informacje, iż pani kanclerz Merkel bywa tam regularnie, niekoniecznie z powodu wystawiania jakiejś „sztuki niemieckiej”. A nawet jada śniadania na tarasie muzeum z ważnymi postaciami życia politycznego Chin.
Francuzi i Włosi płacą żywą gotówką za udostępnienie kawałka powierzchni na prezentowanie malarstwa, rzeźby i co tam mają.
 

A III RP „sprężyła się błyskawicznie” po 25 latach „wolności” i wysłała około 350 różnych obiektów muzealnych, głównie z Muzeum Narodowego w Warszawie na udostępnione 1800 metrów powierzchni i ale „pieniędzy zabrakło” i  Chińczycy muszą płacić 20 RMB za wejście na polską wystawę, gdy tymczasem do tzw. zbiorów chińskich czyli na wystawy stałe – jest wstęp wolny. Nie mówiąc o tym, że tacy Włosi czy Francuzi – płacą Chińczykom za przestrzeń wystawową aby zaprezentować swoją sztukę. Ostatnio była to np. rzeźba Rodina.

A ja pamiętam, jak to jedna ministera wyjęła z szuflady kilka milionów PLN i „dołożyła za bilety” na występ niejakiej piosenkarki Madonny na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Oczywiście media polskie też nie mają dostatecznych budżetów aby polecieć do Pekinu i sprawdzić, jaki jest odbiór tej największej w historii Polski – wystawy polskiej sztuki na świecie.

Na szczęście prestiżowy (i bardzo drogi) Hotel Kempinsky w Pekinie „sam z siebie” poleca wystawę „Treasures from the Chopin’s Country” jako jedno z kilku wartych odwiedzenia miejsc przez niebiednych gości hotelu – z Chin i z całego świata.

Po otwarciu wystawy pojawiły się zaledwie  niewielkie artykuły w Rzeczpospolitej, w Gazwybie  i w Newsweeku oraz  na różnych portalach. Poza tym w Internecie  są niemal wyłącznie wywiady z kuratorką wystawy panią profesor Poprzęcką.

Kiedy więc 7 lutego wystawa była otwierana – polskie media osiągały szczyt histerii w związku „z Oscarem dla Idy”  i zupełnie pominęły otwarcie pierwszej historycznie wystawy sztuki polskiej w najpotężniejszym państwie Azji a może i świata. Bo niby co tam było: Matejko i Wyspiański?  „Nuda i żenada, nie”. Więc stosownie do tego stanu ducha „polskich mediów” „materiał informacyjny” z wystawy jeśli już był, to był „skrojony tak”, żeby nam się w głowach nie poprzewracało. Bo niby „co się takiego stało”.

Więcej entuzjazmu wykazywała pani kurator wystawy profesor Poprzęcka, ale miała chyba powody, bo „nic nie spadło na głowy zwiedzających” i „nikt nie wchodził na krzesła i fotele” w chwili inauguracji.

Ta wystawa nie jest jednak „taka jak zawsze”, co zawdzięczamy głównie Chińczykom.

To znaczy nie musimy się wstydzić za jakieś badziewie sponsorowane „przez budżety państwowe” a będące „nieustającym hymnem politycznej poprawności i pedagogiki wstydu”.

 Ale najpierw parę słów o „misji informacyjnej polskiej prasy”. Przypomniała mi o tym @Kossobor w komentarzu u Coryllusa, jak to obecnie „przeżywamy festiwal Kantora”.

No więc w Gazwybie niejaki Stach Szabłowski postanowił nam „osobiście streścić wystawę” ( Batory pod Pekinem – polską sztukę zobaczą w stolicy Chin zobaczą 2 miliony ludzi” z 4 marca 2015) zaczynając :”… Od średniowiecza po Wróblewskiego, Kantora i Dwurnika..”. I dalej „siecze wystawę” w takich oto słowach:”… Wystawa pokazuje sztukę, ale chce opowiadać o historii. Jej tytuł - "Skarby z kraju Chopina" - brzmi jak ze szkolnego wypracowania. I rzeczywiście, kiedy oglądam "Skarby...", czuję się, jakbym znów był w szkole. Kolejno: bitwa pod Grunwaldem, Rzeczpospolita od morza do morza, Sarmaci, upadek, Polonia w kajdanach, romantyzm, niepodległość, komuna, wolność. Polska szkoła plakatu. Znam tę lekcję, wytatuowano mi ją w mózgu jak każdemu Polakowi, w Pekinie przerabiam ją jednak z nową uwagą. Co z tej "Polski dla początkujących" zrozumieją Chińczycy? I po co w ogóle urządzać im korepetycje z polskości?..”.

Stach się pyta a ja przypuszczam , że już tam Chińczycy wiedzą „po co im korepetycje z polskości”.

No więc Stach z gazwybu  jest tak jakby zniesmaczony tymi „korepetycjami na Placu Tienanmen”.   Nie rozumie, po co ten cały hałas na środku Pekinu w największym obiekcie muzealnym świata

Wykop Skomentuj188
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale