132 obserwujących
160 notek
1231k odsłon
5475 odsłon

Niemcy w Szczecinie,100 mld Kohla i szubienica Erwina Thun und Hohenstein.

Wykop Skomentuj57

 Towarzystwo pana  Norberta Obryckiego nie było w tym gronie przypadkowe, albowiem był on w swoim czasie „stypendystą niemieckich i wiedeńskich uczelni” i tłumaczem przysięgłym z języka niemieckiego a w wolnych chwilach a to dyrektorem Euroregionu Pomerania, a to marszałkiem Sejmiku Zachodniopomorskiego. Zaś  w strasznych czasach „dyktatury PiS” – jest  „ministrem żeglugi w rządzie cieni Platformy Obywatelskiej”.  „Baron szczeciński PO” poseł Nitras nie bardzo nadawał się do roli cicerone, albowiem ma jakieś chwilowe problemy wizerunkowe.

Zatem pan Paul Ziemiak, zanim zostanie kanclerzem Niemiec, co przepowiada mu tabloid Bild, spotyka się na pizzy w Stettin właśnie z panem Obryckim, aby ustalić „co i jak” na „terenach administrowanych przez Polskę”.   Oraz wizytuje dziadusia Ziemiaka lat 94, który nadal mieszka w Stettin.

Świeżo upieczony poseł do Bundestagu Ziemiak ma do towarzystwa „w wielkiej polityce niemieckiej” dwie inne Niemki z „terenów administrowanych przez Polskę”: panią Katharinę Nocun (Katarzyna Nocuń) z Partii Piratów oraz posłankę do Bundestagu z ramienia  Partii Zielonych panią Agnieszkę Malczak ur. 1985 w. w Legnicy, aktualnie zamężną panią Brugger.

Pani Katharina Nocun studiowała ekonomię i politykę na Uniwersytecie w Münster i Hamburgu.

W Münster mogła spotkać Paula Ziemiaka, bowiem udziela się on w starożytnej organizacji Die Katolische Deutsche Studentenverbindung Winfridia Breslau Münster (KDStV Wibfridia Breslau) ( Katolickie Zrzeszenie Studentów Winfridia Wrocław Münster),  założonej początkowo w 1849 w Breslau przez studenta teologii o słowiańsko brzmiącym nazwisku Augustin Swientek.  

W 1854 r. organizacja dołączyła studentów z Münster i można w było spotkać zarówno katolickich książąt z rodu Wettynów (Friedrich August Georg von Sachsen i Friedrich Christian von Sachsen) jak również księdza Josepha Glowatzkiego ur. 1847 w Leschnitz (Leśnica) absolwenta liceum w Gleiwitz oraz w latach 1898-1918 posła do Deutsches Reichstag. W czasach współczesnych wśród członków odnajdujemy JE arcybiskupa Breslau ks. Mariana Gołębiewskiego.

Tak  lub podobnie niemiecki system państwowy wciągał  przez całe dekady  na listy „Niemców” – Polaków dorosłych.

Obecnie system przyspieszył i „na Niemca” „wyłapywane są” poprzez Jugendamnt na terenie Niemiec  nawet niemowlęta polskie. Pod dowolnie wydumanymi pretekstami. Decyzje są jednostronne i nieodwołalne a jedynym sposobem ratunku jest – ucieczka matki z dzieckiem – do Polski. Gdzie jest „poszukiwana” w charakterze „przestępczyni”. A polskie rodziny są stygmatyzowane jako „socjopatyczne i niewydolne wychowawczo”. Proste.  Ale średnie statystyczne niemieckie  „ajkju” się podwyższa niesamowicie.


Polacy i Polki urodzeni na terenach NIE należących przed II WW do Reichu,  jak Rózia Woźniakowska z Krakowa czy Gorzelik z Przemyśla  mogą  awansować do lepszego  narodu poprzez zamążpójście lub zwykłą kolaborację. Co ja mówię, co ja mówię. Oczywiście przez walkę o demokrację i autonomię.

Tu robota jest cięższa i „brudniejsza”, chociaż dochody są porównywalne. W końcu dieta euro parlamentarzysty czy wykładowcy akademickiego czy innego „działacza organizacji pozarządowej”  to nie są jakieś grosze.  

Ale na tym odcinku wektory są mocno przesunięte. O ile nad losem „prostego niemieckiego żołnierza” położonego na cmentarzu wojennym pod lasem koło Glinnej –głowy pochylają się z szacunkiem i powagą a nawet z niejakim smutkiem, to już w Krakowie pod Wawelem możemy zaobserwować ekspresję zgoła innych emocji. Oto już przed pochówkiem samego Prezydenta RP i jego Małżonki – bojówki „młodzieży” zainspirowane z okolic biura euro posłanki z Krakowa – wrzeszczały, wyły i machały obraźliwymi transparentami. I pojawiają się karnie z wrzaskami, minami, obraźliwymi transparentami celem „zablokowania Wawelu” ilekroć pojawi się tam Szef największego Klubu Poselskiego w Sejmie RP w celu nawiedzenia grobu Brata i Szwagierki.

A w  ostatnich miesiącach euro posłanka  była po prostu „zarobiona” jak ten mechanik samochodowy z filmu reżysera Barei.

Trzeba było zaprotestować gorąco i udowadniać „logicznie” –niestosowność żądania przez Polskę reparacji od Niemiec za II WW. Bo to było tak dawno temu i w dodatku „widziała na własne oczy transparent z napisem „Reparationen machen frei”, co ją, jako osobę w najwyższym stopniu szlachetną i wrażliwą – przyprawiło niemal o palpitacje serca. I zrodziło w jej nad wszelkie wyobrażenie bystrym rozumie podejrzenie, że „źli Polacy chcą zgotować Niemcom” jakieś potworne prześladowania”.

No i musi bronić Pałacu Kultury i Nauki im Józefa Stalina w Warszawie przed "reżymem Kaczora".  We właściwy sobie, kulturalny, niemiecki sposób.

Kamienic zaujmanych w Warszawie przez gangi nie obroni przed siepaczami „dyktatury PiS” ale dzięki tweetowi z użyciem figury Chrystusa Króla ze Świebodzina wyrwała profesorowi Niesiołowskiemu nie-honorowy tytuł najbardziej agresywnej przedstawicielki PO w mediach polskich.

Wykop Skomentuj57
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka