24 obserwujących
451 notek
387k odsłon
  5393   0

Likwidacja getta zakończyła historię Żydów w Konstancinie-Jeziornie

Żydzi z getta w Jeziornie trafili do getta w Warszawie. Na zdjęciu getto warszawskie. Fot. NAC
Żydzi z getta w Jeziornie trafili do getta w Warszawie. Na zdjęciu getto warszawskie. Fot. NAC

„Dziadek zbudował w Konstancinie willę dla całej rodziny na początku lat 30. Ciocia Mania zabierała mnie na zakupy do Jeziorny. Było to miasteczko bardzo żydowskie. Mieszkała tam nędza żydowska. Tamtejsi Żydzi mówili w języku, którego nie rozumiałam, byli biedni, drobni handlarze, rzemieślnicy” – wspominała pisarka Janina Bauman, też Żydówka, żona Zygmunta Baumana, w wywiadzie dla USC Shoah Foundation.

W Jeziornie był cheder, czyli żydowska, tradycyjna szkoła dla chłopców. Nauka w nim trwała od 3 lub 5 roku życia do bar micwy, czyli ukończenia 13 lat i osiągnięcia pełnoletności w świetle prawa mojżeszowego.

Na rogu Bielawskiej i Warszawskiej, gdzie dziś jest sklep Aura, była nieduża murowana synagoga. Obok mykwa, czyli miejsce do rytualnego obmywania ciała i naczyń. Bliżej rzeki stała drewniana synagoga, dom rabina Rozencwajga. Tam mieszkał Abraham Konigstein, prezes tutejszej gminy żydowskiej.

„W Jeziornie przed wojną było dużo Żydów. Cała ulica Bielawska należała praktycznie do ich handlu. To byli porządni Żydzi, uczciwie handlowali. Był krawiec, który miał pięknego, białego psa. Nie mogłam przejść, żeby tego psa nie pogłaskać. Była piekarnia żydowska, sklepy bławatne, spożywcze. Wszystko mieściło się na Bielawskiej, a dalej już były pola rolnicze. Mieszkała też jedna rodzina niemiecka, bardzo przyzwoita. On był kowalem” – wspominała Stanisława Kotnarowska, urodzona w Jeziornie w 1920 r. (ten cytat i dwa kolejne pochodzą z konstancińskiego forum).

Barbara Żugajewicz-Kulińska, mieszkanka Konstancina, wspominała Gustawa Kamionera, fryzjera z Jeziorny: „Żona i dwóch synów. Podobno przybyli z Francji. Zajmowali cały dół domu przy ulicy Warszawskiej i Ogrodowej. Tam Kamioner miał swój salon fryzjerski. Rzeczywiście salon. Pięknie urządzony, pachnący, luksusowy. Gustaw Kamioner i jego żona byli ludźmi inteligentnymi. Dobrze ubranymi. Gustaw znał francuski. Wyróżniali się w gromadzie innych Żydów. Żona Gustawa przychodziła do mojej mamy na manicure, a przy okazji nauczyła mnie, co robić, żeby nie obgryzać paznokci”.

W „Opowiadaniach konstancińskich” pisarka Katarzyna Witwicka pisała o żydowskim znachorze i zielarzu Mośku i „bułczarce”, która przynosiła świeże pieczywo w wielkim koszu. „Rozgadana i głośna, każdą kajzerkę zachwalała osobno jako rarytas. Nie wiem, czy naprawdę tak się nazywała, ale my mówiliśmy o niej Chajka. Z Jeziorny przybywały też do Konstancina siostry Mendlówny, handlujące towarami łokciowymi (a przy okazji bielizną, pasmanterią). Swój sklepik nosiły w tobołach, na plecach”.

Na rogu Bielawskiej i Świetlicowej znajdowała się jatka, czyli zakład rytualnego uboju zwierząt.

Był skład desek, piekarnie. Magazyn z konfekcją Fajli Haberkreger.

W piątkowe wieczory przed domami zapalano szabatowe świece. Uroczyście obchodzono żydowskie święta: Sukkot, Jom Kipur, Chanuka.

Społeczności Konstancina i Jeziorny, mimo różnic kulturowych, żyły ze sobą zgodnie. Mówi o tym Sam Freiman. Świadczą medale Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata przyznane Zofii i Aleksandrowi Schiele, właścicielom willi w Konstancinie oraz Zofii Penconek z Bielawy (sąsiadującej z Jeziorną) za pomoc Żydom w czasie II wojny światowej. Ukrywali ich w swoich domach i pomagali, ryzykując życie. Pomagali też inni. Siostry szarytki z Klarysewa (dziś to również część Konstancina-Jeziorny) ukrywały około setki żydowskich dzieci pochodzących z Jeziorny i przemyconych z warszawskiego getta.

Pamięć żydowskiej przeszłości miasta

Dziś po licznej społeczności żydowskiej w Jeziornie nie ma śladu. Nie ma murowanej synagogi, drewnianej bożnicy nad rzeką, zniknął murowany budynek mykwy, a drewniany dom Icka Lichtensztejna przy ulicy Koziej 3 gmina Konstancin-Jeziorna rozebrała w 2018 r. „Rudera”, jak ją określono w lokalnej prasie, zagrażała bezpieczeństwu przechodniów i dzieci na sąsiednim placu zabaw – argumentowali włodarze miasta.

Losy przedwojennej żydowskiej społeczności Jeziorny śledzą lokalni pasjonaci historii. Ich wpisy na lokalnym forum internetowym są inspirującym źródłem wiedzy o przeszłości miasta i okolic. Ale są to wyrywkowe informacje, luźne, nieraz niespójne. Choć nieraz bardzo szczegółowe. Odtworzenie unicestwionego świata jest trudne. Zapewne nie dość skrupulatnie dokumentowano ówczesne życie, a to, co udało się schować, nie przetrwało wojennej zawieruchy.

Portal Wirtualny Sztetl prowadzony przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN podaje za ocalałą z Zagłady Fajgą Rotstein z Jeziorny, że tutejsze getto ewakuowano do Warszawy 22 lutego 1941 r., w nocy i niespodziewanie dla mieszkańców. Wirtualny Sztetl informuje na stronie: „Niewiele wiemy o jego historii” i apeluje: „Poszukujemy wszelkich informacji o getcie w Jeziornie”.

Pamięć ludzka jest zawodna. Styczniową datę likwidacji getta w Jeziornie i liczbę jego mieszkańców oparłam na informacjach z Archiwum Ringelbluma, konspiracyjnego archiwum warszawskiego getta. Antologia Archiwum wydana w 2020 r. przez Zakład Narodowy im. Ossolińskich zawiera relację nieznanego z imienia i nazwiska Żyda z Jeziorny z pobytu w kwarantannie w Warszawie, zacytowałam tu jej fragment. Autor pisze o 613 osobach z Jeziorny, które trafiły do warszawskiego getta.

W Konstancinie-Jeziornie przez powojenne lata oficjalnie nikt nie pamiętał o żydowskiej przeszłości miasta. Do dziś w przestrzeni publicznej nie ma choćby tablicy upamiętniającej tę liczną społeczność miasta i tragiczne zakończenie jej historii. 

Jaskółką zmiany był przygotowany przez Konstanciński Dom Kultury w 2015 r. przewodnik turystyczny „Kalejdoskop Konstancina-Jeziorny”, który zawiera rozdział „Śladami społeczności żydowskiej w Jeziornie”. Są w nim zdjęcia historycznych budynków – mykwy przy Bielawskiej 10a i domu przy Koziej 3.

Ale i one w ostatnich latach bezpowrotnie zniknęły z krajobrazu miasta.


Zobacz galerię zdjęć:

Getto dla Żydów w Jeziornie. Fot. Wirtualny Sztetl
Getto dla Żydów w Jeziornie. Fot. Wirtualny Sztetl Mykwa w Konstancinie-Jeziornie przy ulicy Bielawskiej 10a. Budynek nie istnieje. Fot. Wirtualny Sztetl Dom Icka Lichtensztejna przy ulicy Koziej 3 w Konstancinie-Jeziornie. Zdjęcie z 2007 r. Budynek rozebrano w 2018 r. Fot. Wirtualny Sztetl Powojenna tabliczka z numerem domu Icka Lichtensztejna przy ulicy Koziej 3 w Konstancinie-Jeziornie. Fot. Wirtualny Sztetl Artykuł w lokalnej prasie. "Czas wyburzyć rudery na Koziej", Kurier Południowy 10.08.2018 r. Rabin Abraham Mordechaj Alter (drugi z lewej), cadyk z Góry Kalwarii, na Dworcu Głównym w Warszawie, 1932 r. Fot. NAC +1 zdjęcie +2 zdjęcia


Lubię to! Skomentuj108 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura