2 obserwujących
152 notki
83k odsłony
  178   1

Prywatyzacja Lotosu za pomocą myślowego zawijańca

Paweł Olechnowicz, były prezes Lotosu i Janusz Steinhoff, były wicepremier, sprzeciwiają się fuzji PKN Orlen z Lotosem, bo współpraca z węgierskim MOL i saudyjskim Saudi Aramco ma zagrażać suwerenności energetycznej. Równocześnie postulują prywatyzację Lotosu. A tym samym oddanie tej firmy w ręce zagranicznego kapitału. Logiczne to jak lanie benzyny do elektrycznego auta.


Na łamach „Rzeczpospolitej” obydwaj panowie opublikowali duży tekst, którego większość poświęcona jest dość już dość rytualnemu atakowaniu koncepcji tworzenia silnego koncernu multienergetycznego powstającemu z fuzji Orlenu, Lotosu i PGNiG. Panowie piszą ze swadą, przytaczając argumenty na rzecz porzucenia tej koncepcji - bo suwerenność, bo ograniczenie konkurencji, bo cena nie taka, itp. I w zasadzie, gdyby do tego się ograniczyli, nie byłoby powodu aby szczególnie zajmować się tekstem, bo takie myśli padały już wcześniej w publicznych wypowiedziach wielu polityków opozycji.

Pojawił się jednak zaskakujący fragment: „Uważamy, iż zdecydowanie bardziej korzystny od nieracjonalnej wyprzedaży aktywów grupy Lotos byłby proces dobrze zaplanowanej prywatyzacji tej firmy. W sposób skutecznie chroniący interesy Skarbu Państwa i zatrudnionych pracowników oraz uwzględniający kwestie związane z bezpieczeństwem energetycznym państwa i funkcjonowania lokalnego, konkurencyjnego rynku”.

I tu nasuwa się pytanie, dlaczego wejście w kooperację z zagranicznymi firmami ma być złe, a oddanie Lotosu zagranicznej firmie - dobre? Bo nikt chyba nie przypuszcza, że Lotos przejąłby polski prywatny kapitał? A gdyby najlepszą cenę podczas prywatyzacji zaoferował krytykowany przez autorów Saudi Aramco i to on w pełni przejąłby Lotos? To już byłoby dobre? Tu trzeba przypomnieć, że saudyjska firma jest globalnym numerem 1 na rynku paliw, więc taką przetargową cenę mogłaby zaoferować. Po czym mogłaby sprzedawać swoje paliwo, tworząc groźną konkurencję dla PKN Orlen. Jaki byłby wówczas los sztandarowej polskiej firmy? I co mówilibyśmy o suwerenności energetycznej czy paliwowej?

A może odrzucilibyśmy najlepszą cenową ofertę Saudi Aramco, którego duet autorów posądza o sprzyjanie Kremlowi? Tylko, że dziś takie oskarżenia można co najmniej równie łatwo wysuwać pod adresem wielu zachodnich firm, które nadal prowadzą działalność w putinowskiej Rosji. I pod adresem wielu zachodnich, szczególnie niemieckich, francuskich czy włoskich polityków, oczekujących de facto klęski Ukrainy. I co, mamy teraz stosować wobec nich jakieś odgórne sankcje? Ograniczenia? Nie podawać ręki? Wyrzucać z Polski?

Są też inne pytania. Autorzy piszą o skutecznej ochronie interesów Skarbu Państwa i pracowników. Ale jak to - po prywatyzacji? Niby jak państwo ma ingerować w politykę zagranicznego giganta, dotyczącą choćby tak zwanej optymalizacji zatrudnienia? I jak zabezpieczy swoje interesy, jeśli prywatny, zagraniczny Lotos będzie szybko się rozwijał dążąc do pokonania konkurentów i przejmowania rynku? Tu oczywiście można złośliwie się rozpisać, że rząd Donalda Tuska przymierzał się do sprzedaży Lotosu, gdy prezesował w nim Paweł Olechnowicz, m.in. Rosjanom. Lecz dajmy temu spokój, bo w końcu do transakcji nie doszło.

Zdziwienie budzi też narzekanie na joint venture z Saudi Aramco. Przecież taka współpraca zapewni Polsce dostawy arabskiej ropy. W świecie biznesu jest naturalne, że w pierwszej kolejności na dostawy mogą liczyć biznesowi partnerzy, a potem reszta. A bądźmy szczerzy – w wyścigu po ropę bez takiej przewagi Polska miałaby marne szanse w porównaniu nie tylko z europejską konkurencją, lecz i bogatymi krajami Azji.

Można uznać, że dzisiaj strategicznym interesem Polski jest zarówno zapewnienie sobie dobrej współpracy z międzynarodowymi partnerami, jak i utrzymanie państwowej kontroli nad strategicznymi spółkami, czemu służy powstający koncern multienergetczny Orlen-Lotos-PGNiG. Można mieć inne zdanie na ten temat, tak jak mają panowie Olechnowicz i Steinhoff, którym nie sposób odmówić kompetencji i doświadczenia. Dlatego tym bardziej dziwią myślowe zawijańce który zamieścili w tekście. Podobno w jodze pozycja kwiatu lotosu sprzyja kontemplacji. Może warto spróbować.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale