2 obserwujących
152 notki
83k odsłony
  1495   2

Lanie oleju napędowego do głów po akcji bojkotu stacji Orlenu

Argument, że nie ma co się chwalić tym, że Polska ma jedno z najtańszych paliw w Europie, można uznać za trafny, bo co prawda taki Duńczyk płaci więcej za benzynę, ale za średnią pensję kupuje jej ponad trzy razy tyle, co Polak. Jednak to, czy będziemy mieli wyższe, czy niższe wynagrodzenia, nijak nie wpływa na globalne procesy rynkowe, które mają wpływ na cenę paliw. Gdyby było inaczej, to poprzez ustalanie płacy minimalnej sterowalibyśmy światową gospodarką.

Orlen powinien stworzyć białą księgę rynku paliw

Szerzeniu obiegowych, korzystnych dla organizatorów bojkotu stacji Orlenu stereotypów sprzyja brak eksperckiej wiedzy o tym bardzo skomplikowanym rynku. Jednak trudno, aby przeciętny zjadacz chleba się w jego meandry zagłębiał, skoro nawet taki poważny analityk i polityk jak Janusz Piechociński popełniał wpisy, które Orlen uznał za chybione. Na Twitterze były wicepremier i minister gospodarki przypisał podwyższenie średniego wzrostu cen na stacjach powyżej 30 proc., podwyższeniem przez Orlen marży modelowej downstream z 7,2 USD na 36,2 USD. W odpowiedzi Orlen wyjaśnił, że „Spółka nie zadecydowała o podwyższeniu modelowej marży ponieważ marża modelowa jest niezależnym wskaźnikiem bazującym na globalnych notowaniach ropy i produktów paliwowych. Żaden koncern na świecie jej nie opuszcza i nie podnosi”.

Potem nastąpiła dalsza wymiana argumentów, lecz widać, że aż się prosi o stworzenie przez Orlen jakiejś białej księgi aktualnego rynku paliw – z wyjaśnieniem mechanizmów i objaśnieniem wszelkich definicji. Tak aby chociaż politycy, komentatorzy czy analitycy chcący stawiać koncernowi zarzuty, musieli po nią wpierw sięgnąć. Orlen mógłby tę wiedzę szerzyć wpisując ją sobie nawet do pakietu działań społecznie odpowiedzialnych którymi się szczyci, jako akcję na rzecz nauki czy oświaty.

Cenę za paliwowe rozgrywki zapłaci każdy rząd

Na koniec przestroga. Politycy, którzy wykorzystują temat cen paliw do przedwyborczych rozgrywek, powinni być ostrożni, bo mogą się sparzyć. Wygrana tej czy innej partii nie spowoduje obniżek cen paliw ani czegokolwiek innego, zakotwiczenie w głowach Polaków teorii spiskowych obróci się przeciwko każdemu rządowi, a szerzenie opinii, że Polska jest państwem podejrzanym, odstręczy wielu potencjalnych inwestorów. Większość z nich nie ma czasu dumać, czy Polacy są umysłowo poskładani, czy wręcz przeciwnie. Cenę za takie rozgrywki zapłaci każdy, kto zwycięży.



Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka