Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
73 obserwujących
1207 notek
442k odsłony
2728 odsłon

Przyroda, wirus i pomidory

Wykop Skomentuj43

Najpierw trochę o przyrodzie. Brak zimy tej zimy spowodował przyspieszoną wegetację.


Wyglądało to bardzo groźnie, gdyż natura ma swoje prawa i dokonuje stosownych korekt. Tu można było się liczyć z jakimś atakiem zimy, który spowodowałby wielkie straty.

Na szczęście ostatnie kilka dni silnych przymrozków spowolniły wegetację i sytuacja jest nieco lepsza. Jednak zagrożenie dalej występuje - na początek przyszłego tygodnia prognozowana jest nowa fala przymrozków. Jeśli przez te kilka dni przyroda "ruszy", a przymrozki będą silne - mogą powstać duże straty.


W jakimś stopniu przyroda "wzięła na wstrzymanie" tak jakby w korespondencji do zaleceń władz. Jednak narzucone restrykcje mogą spowodować równie wielkie straty jak  duże przymrozki. Po prostu zakaz wychodzenia z domów, zamkniętych wiele sklepów itd. powoduje, że pewne prace sezonowe nie zostaną wykonane.

Wirus "przeleci", ale braki w terminowym wykonaniu zabiegów agrotechnicznych pozostawią efekty.


Co prawda jeszcze nie czas na pomidory, ale można przymusową kwarantannę wykorzystać na zaplanowanie prac w ogródku (ci co mają). Ja zajmuję się przygotowaniem sadzonek pomidorów i innych roślin. Czas kwarantanny społecznej tylko minimalnie wpływa na ten proces - te prace i tak trzeba robić w domu bez potrzeby zbytnich kontaktów ze światem zewnętrznym. Owszem, niektóre rośliny można posadzić w ogrodzie już w końcu marca (te, które są odporne na przymrozki - rukola, mizuna, pak choy, czy musztardowiec), ale kilka dni jeszcze "nie zbawi".

Czas po świętach będzie newralgiczny. Sadzonki pomidorów są przygotowywane, ale doświadczenie uczy, że warto je sadzić w przydomowych tunelikach dopiero po 15 kwietnia ( kiedyś zasadą było, że 20. 04). I ja na ten termin swoje (I rzut) rozsady przygotowuję.

Kilka uwag o sadzonkach. Warto posadzić kilka odmian - nie wiadomo które dadzą najlepszy plon. Po drugie - należy sadzić rośliny niezbyt duże. To dlatego, że pomidor do owocowania musi wytworzyć duży system korzeniowy. Sadzonki duże, z kwiatem, to na ogół strata pierwszego, najcenniejszego grona. Owoce opadają, bo roślina nie jest w stanie ich wyżywić (jak dziecko w rodzinie bez zaplecza materialnego - trudno się chowa).

Co jeszcze? Należy liczyć się z pewnym wzrostem cen sadzonek - wprowadzono paszportyzację roślin, co komplikuje  - utrudnia prace. Do tego należy się liczyć z "ubytkiem" doświadczonych producentów. To z racji konieczności zdania egzaminów z "paszportyzacji", a tego starsi ludzie nie są skłonni czynić, gdy większość takich ogrodników jest zaawansowana wiekowo. Ja mam 72, a kilku innych, znanych mi producentów też oscyluje blisko tego wieku. To wynik braku opłacalności produkcji, którą większość z ostańców traktuje hobbystycznie - jako rodzaj zajęcia pozwalającego na aktywność. A koszty rosną - torf, nawozy, praca ludzka, czy narzędzia. Produkuję ponad 20 odmian pomidorów, gdzie 1 nasionko niektórych odmian kosztuje ponad 1 PLN.  Do tego praca, materiały, ogrzewanie. No i narzuty w sklepach - oni też muszą z czegoś żyć i opłacić różnego rodzaju haracze, które są skwapliwie wymyślane przez urzędników uzasadniających tym swoje istnienie.

Oczywiście można kupić bezpośrednio (Falenty Nowe, Droga Hrabska 10), gdzie jest trochę taniej niż w sklepie, ale trzeba dojechać; nie opłaca się dla paru roślin, bo koszt dojazdu przewyższy niższe ceny.


Czemu poświęcam tematowi notkę?

Raz z racji zawodowych, a dwa, że jednak lepiej mieć chociaż trochę własnych warzyw, bo to i smak normalny, a i nie wiadomo jakie będą efekty kryzysu; mogą przyjąć niewyobrażalną skalę. Będzie co "do gęby włożyć", a produkować żywność - też trzeba umieć.

Wykop Skomentuj43
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości