Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
567k odsłon
  96   3

Celowa depopulacja?

Pojawiają się teksty sugerujące, że celem władz jest depopulacja. Czy takie sugestie mają jakieś po temu podstawy?


Sprawę można i należy rozważyć na kilku płaszczyznach – nie jest to problem jednowymiarowy. A przy tym nawet obecnie trudno mówić o posiadaniu narzędzi umożliwiających realizację tych zamierzeń zarówno w analizach terytorialnych jak i ideowych.

Oczywiście – taka możliwość istnieje już to z racji prac nad bronią biologiczną, ale trudno mówić o zdolności do ukierunkowania takich zamierzeń na określoną grupę celową. Proces może wymknąć się spod kontroli i zwrócić przeciwko twórcom projektu.

Odrębną kwestią mogą być skutki takiej „terapii”. Może okazać się że dopopulacja dotyka akurat te tereny i grupy ludności, które miały być zachowane. No i pomija się, że niezależnie od woli „decydentów” społeczeństwa mogą działalnością prokreacyjną przeciwstawić się zamierzeniom.

Niemniej, skoro temat się pojawia to „nie ma dymu bez ognia” – rozważania tematyczne są dopuszczalne.

Jak uzasadnia się „prawo depopulacji” jakie stosują decydenci?

W zasadzie są dwie drogi – ideowa i techniczna.

Ideowa jest powiązana z dualizmem w postrzeganiu świata, z którego wyrasta podział na dobro i zło. To z kolei jest bazą dla różnych ruchów – choćby na tym bazuje manicheizm.

Przy takim podziale świata istnieje tam założenie, że pod koniec dziejów musi dojść do totalnej konfrontacji Dobra ze Złem. Zatem obowiązkiem stojących po stronie Dobra jest eliminacja wszystkiego, co powiązane jest ze Złem, gdyż to osłabia moc Zła.

Mutacją tej opcji jest prawo zarządzenia przez władcę depopulacji – to prawo przysługuje (takiemu) władcy z uwagi na otrzymane pełnomocnictwo od lokalnego boga. Taka jest wersja przyznająca prawo Dawidowi na eliminację Amalakitów. Później było to przywoływanym precedensem, a np. rewolucjoniści sowieccy właśnie na takiej interpretacji się opierali.

Druga opcja, techniczna, związana jest z poziomem rozwoju poszczególnych społeczeństw. Te niżej rozwinięte (technicznie) podlegają kierowania nimi przez wyżej rozwiniętych. Warto zaznaczyć, że taka interpretacja możliwa jest w systemie hierarchicznym i jest powiązana z teorią Darwina.

Przypomnę, że jest to ujęcie cywilizacyjne w myśli Kanta, gdzie cywilizacja rozumiana jest w kontekście technicznego poziomu rozwoju społeczeństwa. W myśl tych zasad „wyeliminowano” Indian w Ameryce, ale też w podobny sposób traktowano wiele różnych nacji. Tu miał też swe podstawy hitleryzm.

Obecnie, wobec narastających braków w możliwościach zaspokajania rozbuchanych oczekiwań społeczeństw – możliwe są rozważania eliminacji części, najmniej produktywnych grup społecznych. Wydaje się, że pierwsza, ideowa opcja w czasach współczesnych raczej nie może być brana pod uwagę. Przynajmniej oficjalnie, gdyż mogłaby być zakwalifikowana jako rasizm.

Pozostaje ujęcie „techniczne”.

Cywilizacja techniczna doprowadziła do rabunkowej eksploatacji zasobów świata. Widać, że nie ma możliwości zapewnienia dostępu do tych zasobów z racji nadmiernego ich wykorzystania, wzrostu populacji chcącej korzystać z dostępu do nich, ale też rabunkowej gospodarki powodującej produkcję dużej ilości zanieczyszczeń.

Wyjściem z sytuacji może być albo zmniejszenie wykorzystania zasobów przy zwiększonej trosce o ekologię, albo zmniejszenie populacji mogącej korzystać z tych zasobów.

Pierwsza opcja, z racji nastawienia na wzrost konsumpcji – byłaby sprzeczna z obowiązującymi doktrynami. Owszem – dąży się do różnego rodzaju „oszczędności”, ale i tak ogólna konsumpcja ma rosnąć. Problem trudny do realizacji – z racji oczekiwań społecznych.

Pozostaje zatem opcja druga – zmniejszenie populacji poprzez eliminację tych odłamów społeczeństwa, które są najmniej produktywne z perspektywy struktury hierarchicznej.

Wniosek?

Nie jest żadną tajemnicą, że działania władz muszą iść w tym kierunku. Jedynie można rozważać skalę i użyte metody.

Oczywiście – jest inna droga rozwiązania problemu: zmiana systemu z hierarchicznego na egalitarny. Przy takich zasadach można gospodarować racjonalnie środkami kierując energię społeczną nie na zdobywanie dóbr, ale na tworzenie warunków do współistnienia.

Obawiam się jednak, że społeczeństwo świata musiałoby doznać wstrząsu, aby ta opcja i zmiany przez nią wprowadzane, stała się decydująca dla procesów społecznych.


Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale