Miałem zacząć od roślin, którymi bardziej się zajmuję – znaczy - są w większym stopniu zaangażowane w uzyskiwanie wpływów niezbędnych do przetrwania.
(Piszę to z przekąsem, bo mam jako takie rozeznanie w dochodowości rolnej, a już ogrodniczej w szczególności – i to na przestrzeni ok. 40 lat. Więc za tych „sk...nów komunistow” to jak ktoś miał kawałek szklarni, a nawet ogrzewane dwa tunele foliowe, to jakby Pana Boga za nogi złapał. Teraz tacy „badylarze” polikwidowali szklarnie, o tunelach nie wspominając. ”Na rynku” pozostało może 5 % dawnych ogrodników – i cienko przędą. Ostali się raczej handlarze – importerzy z Holandii. A pomidorów z supermarketów – nie mogę mimo, że lubię. Właściwie to jaka jest różnica miedzy kartoflami i pomidorami? I to psiankowate, i to; pasza dla bydła staniała.).
No to przechodziłem sobie po działce i oko padło na oczara.
http://img710.imageshack.us/img710/1020/oczar6.png
Na zdjęciu widoczny jest jeszcze oczar z kwiatami pomarańczowo-różowymi. Przyznam, że to jakaś wmieszana odmiana - nie ustalałem nazwy. A w stosunku do czerwonego poniżej są małe - bo zbyt gęsto posadzone. Wiek ten sam.
http://img690.imageshack.us/img690/3150/oczar1.png

Zamieszczone zdjęcia - były robione w roku ubiegłym; te żółte zostały wsadzone w donice i szukają właściciela. Ale dzisiaj zrobiłem nowe zdjęcia także oczaru poczodzącego z moich zasobów, a rosnącego już u sąsiadki. (Ten sąsiadki {żółty} - to chyba bardziej mi się podoba niż ten mój czerwony. Ale tego proszę nie rozpowiadać).
Są różne gatunki, ale warto zainteresować się oczarem pośrednim (Hamamelis intermedia). To odmiany o bogatym kwitnieniu. Kiedy poszukiwałem ciekawych roślin – kwitnących wczesną wiosną nabyłem, drogą kupna, trzy odmiany - Arnold Promise, Westerstedte i Diana. Dwie pierwsze kwitną żółto – różnią się wielkością i ilością kwiatów. Jak większe – to mniej. Diana – to odmiana o kwiatach czerwonych.
Wszystkie z nich to odmiany szczepione na podkładkach z siewek – te nie utrzymują cech, tzn. nie kwitną tak intensywnie.
Jakie są wymagania?
Przede wszystkim – jest to roślina o specyficznych wymaganiach. Są bardzo duże straty przy przesadzaniu – trudno akceptuje odmienne warunki, zwłaszcza jeśli przesadzanie jest w niestosownym czasie.
Dalej – nie lubi przycinania – formowania. Z pojedynczego „badyla” z czasem tworzy krzew o ładnym pokroju. Ale pokazane na zdjęciach egzemplarze mają blisko 14 lat.
Krzew – bo to jest ten typ, osiąga do 2 m. wysokości. I nie tylko nie lubi przycinania, ale także towarzystwa; powinno mu się zostawić sporo wolnego miejsca wokół. Inaczej „źle się czuje”. Miejsca słoneczne, wilgotne, a gleba zdecydowanie kwaśna.
Tak jak większość roślin kwitnących wiosną zawiązki kwiatów kolejnego kwitnienia tworzy latem. Wtedy należy mu zapewnić stosowną ilość wody. Liście, bardzo podobne do leszczyny, pięknie się jesienią przebarwiają.
W sumie krzew drogi, rzadki i wymagający – tylko dla koneserów ze sporą kasą ( i dużą ilością miejsca). Ale za to jest na czym „oko oprzeć”. I to pod koniec zimy, bo kwiaty przebijają często ze śniegu.
Tego roku zaczął kwitnąć na początku marca (późno), a zdarzało się już, że kwiaty były widoczne w połowie lutego.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości