Wczoraj był dzień kota, a ponieważ w środę miałem przykre wydarzenie – śmierć suczki podczas zabiegu sterylizacyjnego, to akurat o zwierzętach uwag kilka.
Przede wszystkim, wraz z wiekiem, coraz bardziej widzę w zwierzętach naszych „braci mniejszych”. Braci bardzo od nas zależnych w obecnych warunkach, a bardzo pragnących współżycia z nami.
Nie znaczy, że jestem gotów do opieki nad wszystkimi pragnącymi pomocy zwierzakami; nie ma takiej opcji. Jednak o te zwierzęta, które biorę pod swoją opiekę chcę w miarę możliwości dbać – wypełniać moralne zobowiązania jakie na siebie przyjęliśmy.
Stratę przyjaciółki odczułem boleśnie jednak nie tylko z wymienionego powodu. Liczy się też wiek – mój. Kończę w tym roku 65 lat. Mogę założyć jeszcze około 15 lat życia. I to jest czas zbliżony do życia zwierzęcia.
Nie chciałbym, aby po moim odejściu zwierzę zostało bez opieki. Jeśli będę widział swój koniec, a nie da się mu zapewnić opieki, zdecyduję się na uśpienie. A nie chciałbym tego robić ze zwierzakiem w sile wieku.
Dlatego nie zdecyduję się wziąć szczeniaka za kilka lat. Moja sunia miała dwa lata – o tyle może być przesunięty czas utrzymania psiaka.
A wracając do obserwacji zwierząt. Codziennie rano biegam z towarzyszącym psiakiem. Bardzo interesujące są kontakty z innymi psami, zarówno za ogrodzeniami, jak i spotykanymi po drodze. Początki kontaktów to była uległość – przejawem jest oddanie moczu. Z czasem – próby zabawy.
Z niektórymi psami – nawiązywała się wielka przyjaźń – każdorazowo zaczynało się od polizania pyska. Z innymi – dystans. Tym agresywnym sunia pokazywała, że jest ponad takie stosunki. Podbiegała, ale chwytała smycz w pysk i pokazywała, że jest zajęta innymi sprawami.
I teraz sytuacja, gdy biegałem bez psa. Wszystkie sąsiadujące psy rozpoczynały typową reakcję szczekania na mój widok (należy jednak zaznaczyć, że to nie było kierowane do mnie, a do suni). Kiedy więc okazało się, że Viki (sunia) nie ma ze mną – następowała konsternacja.
I przyznam, że chyba najbardziej dotkliwa była reakcja tych zwierząt, gdy im mówiłem, że Vika nie żyje. Nie myślcie państwo, że nie rozumieją.
Dziś – żaden z psiaków nie szczekał na mój widok.
Zdecydowaliśmy się wziąć i kota i psa. Kot jest już dwa dni. Psiaka mają przywieźć właściciele jeszcze dziś. Może da się szybko zapomnieć. Tylko żal, że nie czuję porannego lizania jako pobudki.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Rozmaitości