Każdy zagorzały katolik stwierdzi, że polskie traktowanie chleba jako świętości jest wynikiem wpływu chrześcijaństwa – obecności Chrystusa w chlebie ofiarnym. Trudno polemizować z takim poglądem zwłaszcza, że jest w tym nuta prawdy.
Czy jednak ten szczególny szacunek dla chleba wynika jedynie z chrześcijaństwa?
Mam szereg wątpliwości i to wynikających zarówno ze śladów wiedzy o słowiańszczyźnie jak i zapisów Ewangelii, ale i odniesień judaistycznych.
Przede wszystkim tradycją kultury słowiańskiej był chleb żytni, a nie pszenny. Do tego był on robiony na zakwasie – nie ma więc mowy o chlebie niekwaszonym z jakim mamy do czynienia w tradycji żydowskiej.
W tradycji wigilijnej miało miejsce łamanie się chlebem, ale chlebem „polskim” – opłatek jest już włączeniem elementu żydowskiego do tradycji słowiańskiej.
Wśród Słowian istniał zwyczaj trzymania w domu chleba przykrytego białą, lnianą narzutą z leżącym obok nożem pozwalającym na ukrojenie. Obok stało naczynie z wodą do popicia.
Wędrowiec mógł w każdym momencie wejść i zjeść kawałek chleba i popić wodą.
To było niepisane a przestrzegane prawo gościnności.
Warto wspomnieć, że w czasach późniejszych pewną reminiscencją tamtego zwyczaju był piernik, który należał do tradycji dworów szlacheckich. Temat na odrębną notkę.
Porównaniem dla tradycji żydowskiej były „chleby pokładne” nakazane prawem mojżeszowym. Tyle, że prawo ich spożywania mieli jedynie kapłani.
Różnica znacząca.
Ciekawostką mogą być porównania ze zwyczajami w świątyniach tybetańskich, gdzie przed ołtarzami stawiane są naczynia z wodą i środki spożywcze. Tam też może je spożyć kapłan. Tyle, że zwyczaj jest wcześniejszy a nawiązujący do pierwotnej religii Tybetu – boene.
Można zatem twierdzić, że „chleby pokładne” to nie oryginalny zwyczaj żydowski a element włączony; Abraham goszcząc „wysłanników” przed zniszczeniem Sodomy, nie miał chlebów dla gości. Dopiero nakazał Sarze ich przygotowanie. Już nie mówiąc, że plemiona izraelskie to przecież pasterze – ich głównym pożywieniem było mleko, sery i mięso.
Chleb był dodatkiem, a jeszcze nie tak dawno jeden z podróżników spotkał się w Etiopii, wśród pasterzy, z przekonaniem, że chleb jest „nieczysty” bo zboże rośnie na zwierzęcym łajnie.
Słowiańska tradycja szacunku dla chleba ma zatem, a przynajmniej nie można takiego twierdzenia pominąć, zupełnie inne podstawy. Te wynikają z możliwości uprawy tego zboża w warunkach terenów zasiedlanych, czyli położonych na północy – z krótszym sezonem wegetacyjnym i przy gorszych glebach, często przesuszanych.
Warto też zauważyć, że chleb żytni ma pełną gamę walorów spożywczych i nie wymaga uzupełnień witaminowych. Czyli może być jedynym posiłkiem przez długi okres.
Te walory, ale także trudność w zdobyciu – pierwotnie orkę przeprowadzano „siłą rodziny”, czyli nie zwierzęta ciągnęły sochę, a żona i dzieci – dały podstawy szacunku.
Jeśli zaś rozważyć wpływy chrześcijańskie na pogłębienie tej tradycji to trzeba wspomnieć wszystkie okoliczności wynikające z zapisów Ewangelii, a pośrednio i Starego Testamentu.
Należy przypomnieć, że utworzenie Eucharystii było ściśle związane z Wieczerzą Paschalną.
Pascha zaś z wyjściem z Egiptu. Tu zaś zaleceniem było (Księga Wyjścia 11 – 13), aby spożywać mięso zwierząt (baranka, koźlęcia...) z niekwaszonym chlebem. Ważne, że miało to się odbywać w wąskim gronie i przy drzwiach zamkniętych, a ewentualne pozostałości spalone – nie wolno było dzielić się z innymi. Otwarcie drzwi i wyjście na zewnątrz po Wieczerzy Paschalnej narażało na śmierć z racji „przechodzenia Anioła Śmierci”, który miał zabijać wszystko „pierworodne” w Egipcie. Ta tradycja była przestrzegana.
Chrystus w trakcie Ostatniej Wieczerzy Paschalnej złamał przynajmniej dwa zakazy prawa żydowskiego.
Pierwszy, że nakazał „bierzcie i jedzcie z tego wszyscy”, czyli odrzucił nakaz jedzenia w zamkniętym gronie.
Drugi, że po wieczerzy wyszedł modlić się do ogrodu oliwnego. Czyli otworzył drzwi.
W tym kontekście można zastanawiać się nad rolą Chrystusa jako ofiary przebłagalnej za „mord założycielski” Izraela – wymordowanie pierworodnych egipskich.
Trochę zastanawiające, dlaczego brak jest nawiązań do tych tekstów w nauczaniu Kościoła. Może dlatego, że słowa „Chrystus umarł za nasze grzechy” dotyczą katojudaistów , przyznających się do odpowiedzialności za mord założycielski Izraela?
Bo dla chrześcijan bardziej stosowna jest interpretacja, że Chrystus oddał życie, aby uwolnić nas od grzechu, czyli uwolnić spod wpływu prawa żydowskiego, gdzie kapłani mieli prawo określać, co jest grzechem, co nie.
Wracając do tematu notki...
Warto zauważyć, że polska (słowiańska) tradycja szacunku do chleba była związana ze „świętą” czynnością dzielenia się tym Darem Bożym z bliźnimi. I dlatego wpływy chrześcijańskie nawiązujące do wskazań Chrystusa zostały tak łatwo przyjęte.
Zupełnie odrębną sprawą jest to, czy Chrystus ustanowił to dzielenie się chlebem, czy też tylko przywrócił (wprowadził) zasady, które Żydzi „zmodernizowali” na swój sposób.
Krytykom wspomnę jedynie, że Chrystus nie wprowadzał nowych praw, a jedynie uczył ich wypełniania.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Kultura