Do miejsca, gdzie przyjęte zostało jako podstawa – Prawo Boże, nie mam zastrzeżeń.
Prawo Boże.
Już pisałem,że budzi zastrzeżenia ten termin, gdyż nie jest wyraźnie zaznaczone, czy dotyczy on prawa jako „lex”, czy „iuis”.
Jako „lex” zostało potraktowane w judaizmie. Z dalszymi konsekwencjami.
Wydaje się, że właściwym byłoby traktowanie tego terminu jako „iuis”.
Generalnie - na tym etapie wolałbym utworzyć nowe pojęcie, które obejmowałoby określanie relacji społecznych tworzonych na bazie obu tych terminów.
Samo określenie „prawo”jest już nośnikiem (może być) błędnych skojarzeń.
Przypomnę; gdyby Bóg chciał nam nadać swoje prawa jako”lex”, czyli narzucić je -to przecież mógł je „wbudować w nas” w trakcie stwarzania. Czyżby miał ograniczoną moc stwórczą?
ten typ rozumowania prowadzi do materializmu.
W Cywilizacji Polskiej – starałem się zamiast określenia „prawo” używać terminu „zasady współżycia”. Wydaje się, że jednym z zadań jest ustalenie znaczenia określeń.
W systemie personalistycznym – te rozróżnienia są potrzebne.
Dalej. Prawo nie jest pierwotnym określeniem a wynika z, (no właśnie – pierwsza wątpliwość) , „Prawa Bożego”.
Powstaje zatem wątpliwość odnośnie określenia , czym „Prawo Boże” jest.
W polemice użyte zostało stwierdzenie, że idea Prawdy wynika z idei obiektywnego Dobra.
I to jest zdecydowanie przeciwieństwo względem proponowanej innowacji w rozumowaniu na ten temat.
To, co piszę, to wskazanie, że podstawą, „pierwszym” elementem na jakim winniśmy się opierać jest MIŁOŚĆ.
I tak to jest przedstawiane w Ewangeliach. Tak też stawia sprawę Paweł. „Miłość jest pierwsza”. A do tego dochodzi jeszcze inne stwierdzenie – „Bóg jest Miłością”. (Ale ja dodałem od siebie, że „Bóg jest Miłością, ale Miłość nie jest Bogiem”).
Jest pewna analogia do Piękna : Piękno przylegając do Miłości ma jej kształt, ale samo nie jest Miłością.
Dlatego, moim zdaniem, można zaakceptować zdanie: „Piękno jest Miłości kształtem, a Prawda Jej treścią”. Dobro jest wtedy określeniem przylegania do Miłości.
Jeśli to przyleganie jest do Bożej Miłości odbieramy je jako Dobro. Ale może być też przyleganie, równie dobre, do ludzkich wyobrażeń. Wtedy może być złem, o ile te wyobrażenia są przeciwne „Prawu Bożemu”.
Warto zaznaczyć, że Akwinata zdefiniował Miłość jako przyleganie do dobra. Z tym stanowiskiem Akwinaty się nie zgadzam – z racji wyżej przytoczonych.
Dodam jeszcze jedno. Gdyby dobro rzeczywiście stanowiło wartość podstawową to przecież na filozofii Akwinaty bazuje cała współczesna filozofia i nauka Kościoła. Skąd kryzys w Kościele i skąd degeneracja obecnego systemu?
Gdzie jest błąd, który pozwolił na wejście na fałszywą ścieżkę rozwojową?
Ja swoje rozumienie przedstawiłem. Natomiast nie widzę spójności w tezach polemiki.
PS. Zestawię obie te wypowiedzi w formie osobnej notki. Bo są znaczące i dość długie.