* KNRRS - Konfederacja Na Rzecz Rozgonienia Sejmu.
Może dziwić tak zasadnicze stanowisko, ale jest ono wynikiem sylwestrowej przechadzki powiązanej z przeglądem napitków godnych spełnienia swej roli przy przywitaniu Nowego Roku.
Bo niby czemu miałbym, pobudzany uczuciami patriotycznymi, witać Nowy Rok przy opodatkowywaniu się na rzecz obcego rolnictwa?
Problem wina - wynika z utrudnień wprowadzanych przez UE przy ocieplaniu klimatu, co mogłoby dać szansę na produkcję własną w tym zakresie. A tu nie dość, że nie pozwalają, to jeszcze opodatkowują dodatkowo. A przecież brak dwutlenku węgla - znacznie zmniejsza przyrosty masy w lasach. Może to chodzi o celowe doprowadzenie do bankructwa?
Tak tylko myślę...
Wino na większą skalę do spożycia wprowadziła niejaka Bona, bo z "włoszczyzną" - też przez nią propagowaną, to żaden przyzwoity napitek własnego autoramentu nie konweniował. I tą drogą znacznie podupadła produkcja miodów.
Niemniej - ten rok postanowiłem przywitać miodem, a celem porównań nabyłem, drogą kupna, "trójniak", "dwójniak" i "półtorak" jednej marki. To celem degustacji porównawczej. Na tle win także. I chyba będę w tym kierunku dalej eksperymentował zwłaszcza, jeśli otrzymałbym wsparcie środowisk. A mam już pewne doświadczenia.
I dopiero teraz przejdę do głównej tezy notki.
Otóż wśród napitków był też cydr polski, czyli dobrej klasy napój jabłkowy, który w trakcie procesu produkcyjnego uzupełnia pod wpływem szlachetnych drożdzy swój skład o pewne procenty.
Napój sam w sobie słuszny i z powodzeniem mógłby zastąpić w pewnych sytuacjach wino - jako napój stołowy przy obiedzie. Procenty zbliżone, może nawet niższe. czyli mógłby spełniać rolę podobną hiszpańskiej sangrii.
Niestetu cena tego napitku została ustawiona zaporowo. Mniej więcej o 30 % wyżej niż na wina podobnej klasy.
Można sądzić, że to celowa działalność polskich władz a mająca na celu zniszczenie rolnictwa. Nie da się tego bowiem inaczej, a racjonalnie, wyjaśnić.
Obecnie mamy wyraźny nadmiar jabłek. Zapewne za kilka miesięcy nastąpią bankructwa gospodarstw sadowniczych, które nie będą miały zbytu na swoją produkcję. Rząd nie zrobił praktycznie nic, aby rozwiązać problem.
A przecież przez tych kilka miesięcy można było na tyle zmienić przepisy, aby zwiększyć spożycie produktów, które mogą być wytwarzane z jabłek (i innych owoców rodzimej proweniencji). Nie zrobiono nic.
A czym zajmuje się Sejm?
Sporo czasu poświęcił debacie na temat prawa do spożywania sałatki na sali sejmowej przez jedną z dobrze odżywionych posłanek. Zaczyna się wspominać o wprowadzeiu specjalnego prawa dla posłów - celem pełnego wyalienowania ze społeczeństwa.
Po co społeczeństwu taki Sejm? Do czego służy? Jaką rolę pełni?
Tworzy iluzję uchwalania ustaw, które i tak są ustalane w innych gremiach, a posłowie głosują jedynie "za przewodnikiem stada", bo nie mają pojęcia, czego te ustawy dotyczą.
Końcowym wnioskiem jest jedno: należy rozpędzić ten Sejm "na cztery wiatry". W zamian wprowadzić demokrację bezpośrednią.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo