Przede wszystkim należy sobie zdać sprawę, że polskie rozwiązania są zupełnie odmienne niż stosowane w konstrukcjach europejskiej myśli filozoficznej. Do tego dodać należy, że nie byliśmy „cywilizowani chrześcijaństwem” – jak się nam próbuje wmówić. Przeciwnie, to Polska próbowała cywilizować Europę swym rozumieniem miłości; najbardziej cenne rozwiązania społeczne narodów europejskich mają swe źródła w polskich wzorach.
Ta uwaga jest też wyrazem przekonania o coraz większej degeneracji dróg rozwoju zarówno jednostkowego, jak i społecznego, w ramach Cywilizacji Zachodu. Spostrzeżenie jest na tyle wyraźne, że chyba nie wymaga dowodzenia: postępujące wyuzdania organizacyjne są aż nadto odczuwalne. Efektem zaś coraz mniejszy wpływ Cywilizacji Zachodu na sytuację w świecie. Siła przekazu filozofii europejskiej jest znikoma – jedyny czynnik wpływu to siła militarna i silna (jeszcze) gospodarka.
„Na bagnecie nie da się siedzieć”, a postępujący kryzys, obejmujący coraz więcej dziedzin aktywności, niweluje dotychczasową przewagę. Zwłaszcza, że pozostałe struktury organizacyjne także nad tym usilnie pracują. Powstanie BRICS – jest tu przykładem nad wyraz jasnym.
Jeśli więc rozpatrywać kierunki rozwojowe i wyzwania z jakimi przyjdzie się nam borykać, to wydaje się oczywistym, że potrzebna jest myśl cywilizacyjna odmienna obecnie obowiązującej doktrynie. Oczywiście przy założeniu, że chcemy dążyć do pokojowych rozwiązań takich, które pozwolą budować nieantagonistyczne formy współżycia.
W czym widzę istotę odmienności Polskiej Myśli Cywilizacyjnej?
Przede wszystkim w odrzuceniu paradygmatów na jakich powstała cywilizacja europejska. Tu konieczne jest rozważenie roli prawa i sposób jego tworzenia.
(Korzystam tu z zapisu w Powszechnej Encyklopedii Filozofii (Filozofia Prawa – autor M.A. Krąpiec. Opracowanie zwięźle przedstawiające najbardziej istotne elementy myśli filozoficznej).
Poszukując podstaw tworzenia prawa, Sokrates wskazywał potrzebę sprawiedliwości. Platon rozpatrywał sprawiedliwość jako wieczną „wylewność” dobra – ideę kierującą Kosmosem.
Arystoteles, na bazie platońskich wątków cnot kardynalnych, wskazywał potrzebę realizacji dobra przez samego człowieka. Prawo ludzkie jest u Arystotelesa prawem ludzkiej natury, a wszelkie działania zmierzają ku dobru. Celem państwa (a zatem i praw obowiązujących) jest szczęście/dobro obywateli.
Wątek natury i prawa natury wystąpił u stoików, co znalazło wyraz w kodeksie Justyniana Wielkiego: „Prawo naturalne jest tym, czego natura nauczyła twory żyjące ....”.
Myśl chrześcijańska to wpływ św. Augustyna, gdzie uformowane zostało twierdzenie o „odwiecznym prawie” – lex aeterna; to prawo zostało uzupełnione stwierdzeniem św. Izydora z Sewilli o jego związaniu z naturą człowieka, która jedyna władna jest odczytać i uczestniczyć w „odwiecznym prawie Bożym, które kieruje działaniem całego stworzenia”.
Św. Tomasz z Akwinu rozszerzył rozumienie prawa naturalnego. Dla skrócenia zamknę w jednej sentencji zarys jego myśli głównej: „wszelkie nakazy prawa naturalnego opierają się na tym, aby to wszystko czynić lub tego unikać, co ludzki rozum praktyczny ujmuje naturalnie jako dobre”. O. Krąpiec podnosi, że na podstawie tekstów Justyniana Wielkiego i św. Tomasza można określić zasadę obowiązywania prawa naturalnego jako „stosownie do porządku naturalnych skłonności istnieje porządek postanowień/nakazów prawa natury”
Ważne jest pojawienie się rozróżnienia na „ius”,czyli naturalnych uprawnień do czegoś, i „lex” jako mniej lub bardziej jednoznacznych norm prawnych.
Nasuwa się też jeszcze jedno porównanie. Otóż „ius” noszą cechy wolności rozumianej jako wolność „DO”. W stosunku do „lex” – bardziej odpowiadałoby stosowanie rozumienia wolności jako wolności „OD”.
Według tych konstatacji tyczących prawa naturalnego, konkretne normy prawne należy formułować w dostosowaniu do naturalnych inklinacji rozumnych. Te założenia zostały przyjęte w prawie rzymskim. Myśl św. Tomasza określa inklinacje jako skonkretyzowane determinacje analogicznie rozumianego prawa ludzkiej natury działającej rozumnie. Motywem wytrącającym z bierności, determinującym nasze działania, jest dążenie do dobra.
Z kolei według Hobbesa i jego sformułowania „człowiek człowiekowi wilkiem”, konieczne jest zapobieżenie aktom agresji wynikającym z naturalnych skłonności, czyli wypracowanie „umowy społecznej”, gdzie jednostka rezygnuje z części swych praw i przenosi je na społeczność. Społeczeństwo (i jego władca) staje się suwerenem.
Myśl Hobbesa opierała się na koncepcjach Kartezjusza. Człowiek jest nie tylko „zwierzęciem rozumnym”, ale także „zwierzęciem społecznym”, gdyż tylko poprzez państwo i społeczeństwo (i ograniczenia wolności jednostkowych stąd wynikających) może istnieć rozumnie.
Istnieje w tych koncepcjach sprzeczność, gdyż i jednostka, i państwo są traktowane jako byty samoistne, które mogą kierować się własnymi celami istnienia.
Problemem politycznym staje się znalezienie uzasadnienia dla podporządkowania się jednostki (zrzeczenia części praw) komuś innemu niż ona sama.
Na tle tych rozważań pojawiła się koncepcja włączenia „umowy społecznej” do zakresu „prawa natury” z racji tego, że człowiek konstytuuje się poprzez życie w społeczeństwie.
Starano się wskazać tylko zasadnicze elementy „umowy społecznej”.
W przeglądzie myśli filozoficznej tyczącej prawa, nie można pominąć Kanta, z jego maksymą: „postępuj z poczucia obowiązku tak, abyś zawsze mógł pragnąć, by maksyma twej woli stała się zasadą powszechnie obowiązującą”. Ta zasada ujawnia: a. - nakaz wolności, b. - nakaz prawa, c. - nakaz kary.
Trzeba zaznaczyć, że Kant nie odnosi się do prawa natury, a jedynie tworzy ramy, oparte na prawie naturalnym, dla prawa pozytywnego. Efektem końcowym tego toru myślenia jest stwierdzenie, że to państwo stało się ucieleśnieniem idei Bożej, jako instytucji nieomylnej, a wszelkie wystąpienia przeciwko państwu, to czyny sprzeczne z prawem i karalne.
Nie od rzeczy będzie wspomnienie roli, jaką prawo odegrało w III Rzeszy Niemieckiej.
Reakcją na szkołę prawa naturalnego był pozytywizm prawny, gdzie pytanie „czym jest prawo?” zastąpiono pytaniem „jak kształtuje się prawo?” .
Prawo – system prawny - pochodzi od władzy ustawodawczej, a jego respektowanie obwarowane sankcją państwową. Czyli w państwie istnieją tylko prawa pozytywne, które swoją moc prawną czerpią z samego faktu ich ustanowienia.
Ten model prawny nawiązuje do zasady rzymskiego pryncypatu : „co się podoba władcy, ma moc prawa”. W innej formie miało to kształt „dyktatu klasy panującej”.
Kierunek myślenia doprowadził do ukształtowania trójpostaciowej reguły społecznej: 1. jako reguła moralna, 2. reguła ekonomiczna, 3. reguła prawna.Wszelkie prawo pozytywne ma moc wiążącą tylko w zgodności z regułą prawną. Z kolei reguła społeczna jest ustanawiana w głosowaniu.
Zarówno wymienione, jak i nie, a podobne idee prawne są przyczyną różnokształtu rozwiązań. W efekcie następuje coraz większy brak zrozumienia dla sposobów i znaczenia prawa w społeczeństwach. Brak jest myśli przewodniej wyjaśniającej sposób powstawania reguł prawnych.
O. Krąpiec w podsumowaniu stwierdza, że:
- prawo realistyczne i racjonalne nie niszczy ludzkiej wolności, gdyż takie prawo zawsze będzie kierować się dobrem,
- prawo uzasadnia ludzką wolność, ponieważ samo jest przyporządkowane spełnianiu się dobra – zarówno w dziedzinie „ius”, jak i „lex”,
- podstawą obowiązywalności prawa może być tylko dobro człowieka.
Końcowym jest odwołanie się do Arystotelesa, który uznawał rozumność i dobro jako wchodzące w rdzeń prawa.
Żyjemy w kraju katolickim, gdzie prawo bazuje na objawieniu (tak może sądzić znaczny odłam społeczeństwa związany z KRK). Konieczne więc jest też odniesienie do tej zasady, jako podstawy dla prawa obowiązującego w społeczeństwie.
W judaizmie wszelkie dziedziny życia są poddane Prawu Objawionemu.
W przypadku chrześcijaństwa pojawiają się jednak wątpliwości.
Chcę przytoczyć tylko dwa fragmenty Ewangelii. Jeden dotyczący pytania o najważniejsze przykazanie (Łukasz 10.25 – 29 lub Mateusz 22.34 –40). Treść odpowiedzi, acz dotyczy fundamentalnej dla chrześcijaństwa kwestii – Dwóch Przykazań Miłości - wskazuje na brak pełnego ukształtowania tych przykazań, co budzi wątpliwości przy traktowaniu ich jako Praw Bożych, a jedynie, że na nich opiera się Prawo i Prorocy. To koresponduje ze stwierdzeniem, że Chrystus mówił o sobie, iż nie przyszedł na świat, aby stanowić prawo, ale aby je wypełniać. Zaś Kazanie na Górze wskazuje, że docelowo jest znacznie większy zakres stosowania zasady miłości aniżeli wynika to z Dekalogu.
Świadomie poruszam sprawę roli Przykazań Miłości, gdyż w przedstawionej postaci nie noszą formy pełnej. Świadczy o tym fakt, że „uczony w Piśmie” nie umiał określić, kto jest bliźnim.
Prawo – przykazanie pochodzące z ust Syna Bożego – miałoby zapewne kształt skończony, czyli taki, który nie wymagałby dodatkowych wyjaśnień.
To ważne spostrzeżenie. Jeśli Przykazania Miłości są tymi, na których opiera się Prawo i Prorocy, a one same nie mają „skończonego kształtu”, to wskazuje, że Prawo i Pisma prorockie są dziełem ludzkim, a nie Bożym. „Niedokończona forma” – Prawo Boże powinno jednoznacznie określać zakres działania, a w Przykazaniach Miłości brak jednoznacznego określenia, kto jest bliźnim, co wskazuje na ludzki udział w ich powstaniu. Są zatem zalecaną mądrością, wskazaniem, a nie Prawem Objawionym przez Boga.
Tyle odniesień do głównych wątków rozważań na temat prawa, jego powstawania i umocowania. Przytoczone uwagi na pewno nie wyczerpują tematu, a wręcz przeciwnie - wymagają rozpatrzenia w szerokim kontekście.
Są to jednak spostrzeżenia wystarczające do wskazania odmienności ujęcia, które proponuję.
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo