Dmowskiego uważam za jednego z „większych” i ważniejszych dla Polski myślicieli XX wieku. Jego prace są bazą kształtowania poczucia polskości jako odrębności kulturowej.
Jednak odrzucam te idee jako DEPRECJUCJUJĄCE polskość i prowadzące w ślepy zaułek – nie kształtują koncepcji organizacji życia społecznego nieantagonistycznie, zarówno w stosunkach wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Dlatego nie mogą być podstawą dla budowy przyszłych relacji.
Trzeba zaznaczyć, że temat jest bardzo trudny i wymaga skupienia.
Koncepcje narodowe Dmowskiego są ważnym czynnikiem w kształtowania świadomości narodowej i budzenia patriotyzmu. Jednak ich „zasięg” ogranicza się do roli Polski jako elementu wspólnoty katolickiej.
Wyraźniej – są to idee „wewnętrzne” Cywilizacji Katolickiej w znacznym stopniu utożsamiane przez Konecznego z Cywilizacją Łacińską. Polska miałaby być w tym kontekście katolicka, a polskość to tylko lokalna odmienność kulturowa o charakterze folklorystycznym.
Znamienne zdanie: „Polakiem jestem i mam z tej racji polskie obowiązki” ma u Dmowskiego podtekst, że Polak ma być katolikiem i swą odmienność wyrażać przy nadrzędności idei katolickich.
Na tym tle koncepcja współpracy z Rosją, gdzie Polska miałaby być częścią Rosji (pierwotnie Cesarstwa Rosyjskiego), o odmienności kulturowej i z dużą autonomią, nie wydaje się możliwa realizacyjnie; odrębne systemy organizacyjne i odmienna religia, to z zasady musiałoby być polem nieustających konfliktów.
W swej koncepcji Dmowski zakładał „wyższość” kulturową Polaków, co pozwoliłoby na ekspansję kulturową na wschód i zwiększanie oddziaływania, czyli polonizację terenów wschodnich – przynajmniej w granicach Rzeczypospolitej.
Nie wydaje się, aby mogło to być akceptowane przez Rosjan. Świadczy o tym wysunięta względem Dmowskiego sugestia, aby w zamian za zwiększoną autonomię Królestwa Polskiego oderwać odeń Chełmszczyznę. Już to wskazuje, że istniały antagonizmy nie do przezwyciężenia, które z czasem musiałyby się silnie uzewnętrznić.
W sumie – nie da się pogodzić tej koncepcji współżycia z Rosją przy zachowaniu przynależności do Kościoła Katolickiego; zawsze będzie istniała próba ekspansji bądź jednej, bądź drugiej strony.
W tych uzależnieniach należy rozpatrywać oskarżenia Kościoła Rzymsko-Katolickiego o prozelityzm po rozpadzie ZSRR i brak zgody na wizytę JPII w Rosji. (Deklaracja Cyryla i polskich biskupów to próba przełamania barier).
Zasługi Dmowskiego dla odzyskania niepodległości w czasie Konferencji w Wersalu są niewątpliwe. Pamiętać jednak należy, że istotną rolę odegrał w tym dziele także Paderewski, którego wpływ na Wilsona miał wielkie znaczenie. Bez tego waga słów Dmowskiego, w starciu ze stanowiskiem delegacji angielskiej, nie byłaby duża.
Czy obecnie można reaktywować narodowe idee Dmowskiego i dostosować je do współczesności?
Pewną próbą były prace Jędrzeja Giertycha – jednak także one skażone są „grzechem” ekspansji. To nie ta droga.
Wydaje się, że jedynym kierunkiem jest powrót do idei Rzeczpospolitej, którą należy traktować jako ideę cywilizacyjną o „charakterze” równorzędnym z cywilizacjami sąsiednimi, czyli Katolicką, Turańską, Bizantyńską i Żydowską, bo z wpływami tych cywilizacji mamy do czynienia na terenie Polski.
Koniecznym więc jest odrzucenie „parasola cywilizacyjnego” tych idei cywilizacyjnych. I to wcale nie znaczy, że mamy odrzucić wartości, które leżą u podstaw katolicyzmu. Jednak nawiązanie winno tyczyć wartości, a nie systemu organizacyjnego.
Jest faktem, że do katolicyzmu jest nam najbliżej, a często nawet twierdzono, że nastąpiło pełne zespolenie. Nie wydaje się to prawdą, gdyż daje się zauważyć coraz większy rozdźwięk między poczuciem polskości, a katolicyzmem.
Jednocześnie nie można pomijać wpływów pozostałych cywilizacji; obecnie można twierdzić, że następuje próba „zjudaizowania polskości”. Tak, jak próbuje się ustanowić „nierozerwalny” związek Polak – katolik, tak też bardzo często za Polaków podają się osoby pochodzenia żydowskiego. Również wpływy rosyjskie są w Polsce mocno akcentowane, a o niemieckich chyba nawet nie ma co wspominać.
Zatem – nie odrębność kulturowa w ramach katolicyzmu może być rozwiązaniem, a odrębność cywilizacyjna. I w tym sensie koncepcje Dmowskiego deprecjonują polskość, redukując ją do roli narodowego folkloru katolickiego.
O kształtowaniu relacji na bazie Cywilizacji Polskiej – w dalszych tekstach. Tu dodam jedynie uwagę o porównaniu dwóch ważnych postaci – Dmowskiego i Piłsudskiego.
Można wykazać, że Piłsudski opierał się na poczuciu polskości wynikającym z tradycji Rzeczypospolitej, podczas gdy Dmowski swoje odniesienia bazował na Konstytucji 3 Maja, która była swoistym zamachem stanu likwidującym ustrój Rzeczypospolitej.
Polskość to sposób organizacji współżycia społecznego, a nie wąsko pojmowany nacjonalizm.
Koncepcje podobne tym, które głosił Dmowski, tyle że z „wiodącą rolą” Niemiec propagował Stadnicki. Są równie błędne.
Z kolei przynależność do UE, to zmieszanie opcji żydowskiej z niemiecką; oparcie na wartościach judaizmu przy niemieckiej organizacji.
Może budzić zdziwienie łatwość z jaką włączyliśmy się w struktury europejskie. Trzeba zaznaczyć jednak, że zdradliwą rolę odegrał w tym przypadku Kościół Katolicki, gdy z ambon, w dniu głosowania, padły słowa zachęcające do akcesu.
Pewnym usprawiedliwieniem może być to, iż pierwotne założenia UE bazowały na zasadach powstawania unii polsko-litewskiej. Niestety „lizbona” to swoisty zamach stanu na ten ustrój wspólnoty.
Efektem jest, że państwa uczestniczące w UE znalazły się w identycznej sytuacji, jak kraje katolickie względem Cywilizacji Katolickiej: mają wytracać poczucie odrębności, aby stać się „jednym narodem europejskim”.
Czy takie stanowisko można zaakceptować na bazie polskich doświadczeń?
Polska „uległa” idei Cywilizacji Katolickiej uznając, że we wspólnocie opartej na fundamencie Ewangelii, gdzie bazowe wartości są tożsame, łatwiej osiągnąć cel końcowy – nieantagonistyczne zasady współżycia wspólnoty. Zwłaszcza, że idea wydawała się być uniwersalną. Z czasem, powoli, zmieniano niektóre elementy i obecnie można stwierdzić, iż struktura wspólnoty katolickiej jest identyczna z żydowską, a wartości także są zgodne z judaistycznymi; w ogólnym wydźwięku – sprzeczne z nauką Chrystusa.
Droga UE – jest identyczna, a tylko bardziej wyeksponowane jest uzależnienie od wartości materialnych. Te zaś w odniesieniu cywilizacyjnym ZAWSZE mają wpływ degeneracyjny, co skutkuje upadkiem. W efekcie, o ile wspólnota katolicka (w tej doktrynie, którą można określić jako Cywilizacja Katolicka) przetrwała około 400 lat, aby wejść w stadium schyłkowe, to w UE znamiona rozkładu pojawiły się już po około 50 latach. Jest to zatem „słaba” idea o małym stopniu spójności.
Kończąc temat.
Z porównań cywilizacyjnych wynika, że koncepcje Dmowskiego sytuujące Polskę wewnątrz wspólnoty katolickiej (ideowo), a organizacyjnie w połączeniu z Rosją, nie mogą być podstawą dla projektów przyszłości już to z racji tego, że sama wspólnota katolicka przeżywa kryzys, a Rosja nie może tolerować takiej odrębności.
Mało. Każde sytuowanie polskości, jako odrębności li tylko kulturowej, wewnątrz innych wspólnot cywilizacyjnych (niemieckiej, żydowskiej, czy zachodnioeuropejskiej) będzie prowadzić do likwidacji polskości.
Jedynym zaś sposobem jej zachowania i rozwoju jest rozwijanie i kształtowanie instytucji życia publicznego w oparciu o ideę Cywilizacji Polskiej.
Wąsko, „podcywilizacyjnie” rozumiana idea narodowa jest sprzeczna z Polską Racją Stanu.
Kształtując ideę Cywilizacji Polskiej (Słowiańskiej), bardzo często spotykam się z zarzutem rusofilii, bo przecież nie wykazuję wrogości względem Rosji, a zakładam nawiązanie partnerskich relacji z perspektywą przyjaznych, chociaż przy zachowaniu odrębności.
Także w stosunku do konfliktu na Ukrainie – jestem zwolennikiem powstania Noworosji i to na znacznie większym terenie niż będącym pod kontrolą separatystów; tam najlepszym rozwiązaniem byłoby referendum przeprowadzone pod kontrolą międzynarodową.
Jednocześnie wykazywałem, że opcja „podległości Rosji” w duchu jedności Słowian, gdzie Rosja, jako najpotężniejsze państwo, byłaby gwarantem słowiańskiej odrębności – jest mrzonką. Różnice w mentalności, kształtowane przez wieki, są zbyt duże, aby można było na bazie odwołania do korzeni słowiańskich już teraz budować wspólnotę.
Jeśli chcemy budować stabilną przyszłość, należy przyjąć rozwiązania, które nie będą obarczone zarzewiem napięć i konfliktów.
Niewątpliwie Rosja jest najpotężniejszym państwem regionu, graczem „ligi światowej” – rozpatrując kwestię w kategoriach militarnych.
Polska nie jest potęgą i samo przeciwstawianie się Rosji, nawet przy (iluzorycznym) wsparciu UE, jest bezdennie głupie. To nie jest droga przyszłości.
Polską drogą jest wskazanie możliwości ukształtowania relacji bez konieczności odwoływania się do dotychczasowych „przewag”, czyli poczucia siły u Rosjan i poczucia wyższości kulturowej u Polaków.
Za podstawę przyszłych stosunków wzajemnych należy przyjąć, że kultura rosyjska jest równa naszej, chociaż odrębna. Z kolei Rosjanie muszą sobie zdać sprawę, że relacji polsko–rosyjskich nie da się ukształtować siłą.
Uzmysłowienie sobie tych zależności znalazło potwierdzenie w niedawnym wystąpieniu Putina, gdzie określił swój (czy rosyjski?) stosunek do Paktu Ribbentrop – Mołotow.
I nie chodzi o przedstawione racje – są dla Polaków absurdalne, na pograniczu psychicznej aberracji, podobne w swej wymowie do „polskich obozów koncentracyjnych”.
W tym wypadku chcę zwrócić uwagę na zupełnie inny aspekt sprawy – wystąpienie Putina jednoznacznie potwierdza, że nie można budować relacji z Rosją na bazie myśli Dmowskiego.
Takie próby ZAWSZE będą narażone na pojawienie się w Rosji przywódcy, który zechce siłowo zmienić relacje i narzucić ksenofobiczne stanowisko. Zaistniała sytuacja jest tego przykładem.
I zupełnie odrębną kwestią jest to, że można sądzić, iż została celowo zainspirowana przez Moskwę z racji polskiego stanowiska (powtórzę - bezdennie głupiego) w sprawie Ukrainy.
To tylko wskazanie, że na każde polskie „bzyczenie” Rosja może sięgnąć po „cięższe” argumenty.
To droga narastających konfliktów; czy na niej można budować przyszłość?
członek SKPB, instruktor PZN, sternik jachtowy. 3 dzieci - dorośli. "Zaliczyłem" samotnie wycieczkę przez Kazachstan, Kirgizję, Chiny (prowincje Sinkiang, Tybet _ Kailash Kora, Quinghai, Gansu). Ostatnio, czyli od kilkudziesięciu już lat, zajmuję się porównaniami systemów filozoficznych kształtujących cywilizacje. Bazą jest myśl Konecznego, ale znacznie odbiegam od tamtych zasad. Tej tematyce, ale z naciskiem na podstawy rzeczypospolitej tworzę portal www.poczetRP.pl
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo