Rzadki przypadek, ale wczoraj żona była dysponentem pilota - zdarzyło mi się więc oglądać Lisa pastwiącego się nad Rzeplińskim.
Przede wszystkim, w przekazie niewerbalnym, wyraźnie widać było potworny stres Rzeplińskiego. Sam wygląd twarzy, cera, a także sposób gestykulacji towarzyszącej wypowiedziom wskazywał na skrajne znerwicowanie.
Dobieranie słów, które można określić jako "cedzenie słów", także wskazywał na brak swobody.
W żargonie postawę sędziego określa się określić jako "pójście w zaparte", gdyż przedstawiana argumentacja cechowała się w takim samym zakresie uporem jak i brakiem logiki.
Umorzenie postępowania w sprawie wyboru sędziów "listopadowych", na zdrowy rozum, skutkuje tym, że w odniesieniu do sędziów "październikowych", ocenione zostało prawo ich wyboru, a nie konkretny akt wyboru.
W świetle tego Sejm miał prawo wybrać 3 sędziów. Sejm nowej kadencji podważył nie prawo wyboru, ale procedurę wyborczą. Zaś o prawidłowości procedury TK nie jest władny decydować.
Tymczasem z wypowiedzi sędziego Rzeplińskiego wynikało, że nie przyjmuje tego do wiadomości, a swoje stanowisko opiera na zdaniu odrębnym 3 sędziów TK w tej sprawie.
Podsumowując. Program wytworzył przekonanie, że p. Rzepliński jest chyba w stanie przedzawałowym, albo tuż przed załamaniem nerwowym. Dla własnego dobra powinien przejść rekonwalescencję w jakimś ośrodku z dala od spraw i środowiska stresogennego.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)