Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
70 obserwujących
1149 notek
418k odsłon
285 odsłon

Dokąd dążymy, jak tam zmierzamy ...

Wykop Skomentuj21

Pomieszanie z poplątaniem - chyba tylko tak można określić stan świadomości społecznej z jaką mamy do czynienia. Brak bowiem jednoznacznych reguł i wskazań, które mogłyby być drogowskazem dla naszego postępowania.

Dotyczy to wszystkich dziedzin życia i właśnie dlatego tak trudno o jakąś jednoznaczną ocenę sytuacji; zawsze można ją przedstawić z innego punktu widzenia. Zarówno w odniesieniu do sytuacji w Polsce, na świecie, ale też każdym indywidualnym przypadku.

Stąd tytułowe pytanie, gdyż bez odpowiedzi na nie, nie bardzo można sobie wyobrazić "unormowanie" sytuacji.

Lansowana wielokulturowość podważa jednoznaczność zasad, a jednocześnie nie daje własnych wskazań ideowych. Czy brak reguł może być regułą?

W zasadzie - nie da się przeprowadzić takich rozważań bez określenia celu jaki może być wyznacznikiem aspiracji społeczeństwa , czyli tego, co można określić jako cel cywilizacyjny. Czy takim celem może być życie przy braku reguł? Pytanie jest retoryczne, gdyż tworzymy wspólnotę (społeczeństwo) po to, aby wspólnie rozwiązywać pojawiające się problemy zgodnie z ustanowionymi przez to społeczeństwo regułami.

Zatem wprowadzenie, jako równoprawnych, różnych reguł jest z zasady aspołeczne.

Inżynieria społeczna polega na takim sterowaniu społeczeństwem, aby dostosować je do ustanowionych dla niego reguł, a do tego najlepiej, aby społeczeństwo uznało, że te reguły samo ustanowiło i indywidualnie ich przestrzegało. Problem występuje dopiero wtedy, gdy pojawia się zauważalna różnica między możliwością realizacji celów indywidualnych z obowiązującymi regułami.

Odpowiedzią inżynierii społecznej jest takie kształtowanie świadomości społecznej (kształcenie), aby nie pojawiały się cele indywidualne wykraczające poza ustalone i ograniczone regułami możliwości realizacyjne.

Z kolei idealny system byłby taki, który nie stwarza konfliktu między celami indywidualnymi, a możliwościami realizacyjnymi poprzez tworzenie sztucznych barier.

Jak się to ma do rzeczywistości w Polsce? Medialne przekazy sugerują, że istnieje szereg narastających konfliktów niszczących możliwości rozwojowe jednostek i całych grup społecznych.

Warto się nad tym zastanowić, gdyż łatwo ulec emocjom i przyłączyć się do którejś ze stron pieczołowicie podsycanych ognisk konfliktów.

Jakie są więc cele podstawowe stanowiące o drodze rozwojowej?

Pierwsze - to prawo do życia. To prawo jest u nas (poza skrajnymi przypadkami) respektowane. Nikt na nas "nie poluje". A przecież to nie jest sytuacja dana "na zawsze": w czasie wojny "polowania na Polaków" były na porządku dziennym, podobnie jak obecnie w Syrii, Afganistanie, czy Donbasie.

Drugie, że mamy możliwość zaspokajania podstawowych potrzeb - jedzenie, ubranie, zakwaterowanie, a także warunki prokreacyjne - czyli możliwość posiadania i wychowywania dzieci.

Dopiero po uświadomieniu sobie tego stanu rzeczy można zastanawiać się nad celami dalszymi i regułami jakimi chcemy się kierować przy ich realizacji pamiętając, że trzeba temu poświęcić wspólny wysiłek. Wyrażając bowiem wolę tyczącą kształtu reguł zaczynamy być osobami (personalizm). To z kolei zakłada, że występują też i inne osoby o identycznych możliwościach; reguły muszą być ustalane na zasadzie konsensusu. Inne podejście - to dostosowanie się do reguł dla nas ustanowionych.

Jaki jest stan społeczny?

Należy zaznaczyć polską specyfikę, czyli to, co jedni nazywają charakterem narodowym, a przy bardziej precyzyjnym ujęciu okazuje się być ideą cywilizacyjną. Ta cecha to poczucie własnej odrębności, albo inaczej personalizm.

Ma on różne formy – aż do wybujałego indywidualizmu, który nie jest niczym innym jak warcholstwem.

Jednak to poczucie własnej odrębności jako osoby jest naszym dziedzictwem – w znacznej mierze dziedzictwem wynikającym z mentalności szlacheckiej, ale przecież szlachta była polską elitą, a pozostałe warstwy zawsze brały przykład z elity w dostosowaniu do własnych możliwości. Obecnie nie ma nawet pozostałości stanu szlacheckiego, ale cechy kształtujące personalizm stały się wyznacznikiem polskości.

Od upadku II RP, która próbowała ukształtować zasady Rzeczypospolitej dostosowane do współczesności, mieliśmy różne warianty likwidacji polskości. Próbowano zniszczyć fizycznie polskie elity, co okazało się trudne z racji struktury rozproszonej polskiej idei cywilizacyjnej, wciskano nam „nowe elity” pochodzenia żydowskiego (PRL i III RP), rozproszenia Polaków (III RP) licząc, że idea się nie odtworzy. Wszystko to z miernym skutkiem, gdyż w dalszym ciągu istnieje to polskie poczucie odrębności osobowej. A przejmują je coraz to nowe pokolenia wraz z osiągnięciem pewnego poziomu świadomości. To próbuje się zwalczać poprzez obniżenie poziomu szkolnictwa itd. Wojna (cywilizacyjna) nigdy się nie skończy. Może jedynie przybierać mniej lub bardziej drastyczne formy.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo