Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
72 obserwujących
1112 notek
401k odsłon
410 odsłon

Ślimaki po deszczu

Wykop Skomentuj18

Każdy, kto chodzi na spacery w nie do końca zabetonowanej okolicy spotyka na ścieżkach ślimaki.

 Jestem na ślimaki specjalnie uczulony z racji zawodowych - ślimaki czynią ogromne spustoszenia w moich uprawach roślin ozdobnych liśćmi, takimi jak funkie (hosty). W wielu innych gatunkach też potrafią czynić duże zniszczenia. Trzeba je usuwać dostępnymi środkami, które z ekologicznego punktu widzenia do miłych nie należą.

Ale czy sprawiałoby wam przyjemność jedzenie truskawek nadgryzionych przez ślimaki?

Tak więc w uprawach - "nie ma zmiłuj". Ale czy tak samo czynić podczas spaceru? Wędruje po ścieżkach i chodnikach dużo tych zwierzątek, że często trudno nogę postawić, aby na nie nie nadepnąć.

Ciekaw jestem waszych reakcji w takich przypadkach: depczecie, czy akceptujecie opcję skręcenia nogi w stawie skokowym?

Wśród ślimaczej populacji występują różne okazy. Nie zajmuję się płazami, ale rozróżniam "ślimaki zwykłe" - to te niezbyt duże, najczęściej spotykane. No i winniczki. te mają u mnie specjalne względy, gdyż ciągle namawiam żonę do włączenia ich do jadłospisu. Głód jednak nie dociska, to i skłonności po temu nie ma. Ale zasoby trzeba chronić, bo a nuż...

I jest trzeci gatunek - duże, bezskorupowe. Potrafią mieć i 20 cm. Do tego pokryte wstrętnym śluzem.

Dużo ich i coraz bardziej się u nas panoszą. Ponoć przywleczone zostały z jakiegoś wrogiego nam kraju (celowo?) i do tego jako obce nie mają naturalnych wrogów. Bo nawet zwierzęta brzydzą się coś takiego konsumować. Obca forma życia.

Przyznam szczerze, że o ile tylko mogę - omijam polskie ślimaki, ale te obce depczę bez żadnych skrupułów. Niekiedy nawet świadomie.

Niestety, moje poświęcenie jest chyba zbyt małe, gdyż tałatajstwo coraz bardziej się rozprzestrzenia.

Jest gorzej. Niekiedy dostrzegam zakusy tych bezskorupowych względem ładnych winniczków. Winniczki chowają się w skorupach lub starają się uciec. Nie daje to wyników. Spotkałem sytuację, gdzie trzy bezskorupwce otoczyły dorodnego winniczka w zamiarach wiadomych.

Wygląda na to, że i tam docierają wpływy LGBT. Znaczy - chyba koniec świata blisko.

Pozostaje tylko apelować o udział w krucjacie antyślimakowej, gdyż ta forma obcego życia może ważąco zadecydować o spustoszeniu naszej ekosfery. Tak to bywa z przybyszami.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości