Pan Jezus już się zbliża,
już puka do mych drzwi,
Pobiegnę Go przywitać,
z radości serce drży.
Ref.:
O szczęście niepojęte,
Bóg sam odwiedza mnie.
O Jezu, wspomóż łaską,
bym godnie przyjął Cię.
Ta piękna pieść może nam się kojarzyć z naszą I Komunią święta, może z dobrą i kochająca siostrą zakonną lub katechetkę. Takie zrozumienie Eucharystii dobre jest dla 8 letniego dziecka, ale jeśli w dorosłym życiu ciągle myślimy tylko o tym, że o to Jezus przychodzi do naszego serduszka, to to znaczy, że daleko jesteśmy o tego daru Eucharystii, które chce nam dać sam Jezus i Nowy Testament.
Eucharystia to nie produkcja Panów Jezusków, którzy zamieszkają w naszym serduszku: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije. Dlatego to właśnie wielu wśród was słabych i chorych i wielu też umarło.” (Kor 11, 26-30). Każdy raz uczestnicząc w Eucharystii uczestniczymy, uobecniamy i przeżywamy ofiarę Jezusa na krzyżu i Jego zmartwychwstanie. Kto tego nie rozumie i nie przeżywa, ten jakby staje się jednym z oprawców Chrystusa – to bardzo mocne stwierdzenie św. Pawła, ale wypowiedziane dlatego, że już w pierwszym Kościele był problem z właściwym przeżywaniem tego misterium.
Msza Święta to centralne wydarzenie, wokół którego „kręci się” całe życie Kościoła. Każdy raz w niedzielę podczas Eucharystii wracamy do tego momentu, kiedy Jezus oddaje swoje życie dla nas. Kiedy przez śmierć idzie do zmartwychwstania, aby nas samych poprowadzić tą samą drogą. Każda Eucharystia wzywa nas także do wzięcia na poważnie Nauki Krzyża, do tracenia swojego życia dla innych. Zarazem każda Eucharystia jest dla nas przypomnieniem nadziei, że kiedy tracimy siebie, wtedy właśnie siebie zdobywamy, nasze życie staje się pełne radości, kiedy oddajemy go innym, kiedy przezwyciężamy strach za swoje istnienie i dowierzmy się Jezusowi, że możemy pójść za nim i już tutaj na ziemi rozpocząć życie wieczne. W Eucharystia wzmacniamy się miłością Jezusa, miłością w wymiarze Krzyża, która nie boi się, że mogę za bardzo oddać się innym. Eucharystia, kiedy Jezus karmi nas samym sobą, daje nam odwagę, aby samemu żyć taką miłością i doświadczać, że jarzmo Jego nauki jest słodkie, a krzyż własnego życia niesiony razem z nim lekki.
całość moich rozważań na Wielki Post publikowana na portalu Aleteia
https://pl.aleteia.org/2025/04/17/czy-na-eucharystii-jestes-oprawca-jezusa-nauka-krzyza-xxv




Komentarze
Pokaż komentarze (13)