W ramach pozdrowień na Wielkanoc chciałem się podzielić z użytkownikami Salon24 jedną refleksją.
W naszym rzymskim klasztorze, który położony jest tuż obok Watykanu, mamy taras z którego można podziwiać panoramę centrum Rzymu. Nocą lubię tam chodzić i obserwować samoloty. Jedne lecą wyżej w różnych kierunkach – to te, które lądują lub startują z lotniska Fumicino. Inne wydają się lądować „między blokami” czyli na starym lotnisku Ciampino. I tak obserwując samoloty pewnego dnia niespodziewanie przypomniałem sobie, że również założyciel jezuitów św. Ignacy Loyola, kiedy żył w Rzymie, lubił wychodzić w nocy na taras, tylko w odróżnieniu ode mnie on obserwował gwiazdy. Widok gwiazd zawsze kierował jego myśli ku wielkości Boga i małości jego, człowieka. I miał rację obserwując gwiazdy, ponieważ przynosi to nam więcej pożytku, niż gapienie się na samoloty. Oczywiście teraz w Wiecznym Mieście gwiazd widać mało, bo zbyt dużo jest dookoła świateł.
Kiedy żyłem w Tienszanie, szczególnie podczas wypraw w wyższe góry, miałem okazję oglądać niebo, jakie rzadko kiedy ma szansę zobaczyć ktoś z Czytelników tego felietonu. Duża wysokość, brak wilgotności w powietrzu, brak zanieczyszczeń, a przede wszystkim absolutna ciemność są przyczyną niezwykłego widowiska. Gwiazdy wydają się być blisko na wyciągniecie ręki. Droga Mleczna jest rzeczywiście białym pasem na niebie, a gwiazdy wypełniają każdy kawałek nieba. Wiele razy byłem w górach z moim współbratem astronomem, który tłumaczył mi gdzie jest jaka galaktyka, co gwiazda, a co planeta lub mgławica. Leżymy sobie na lodowcu i patrzymy na gwiazdy, gwiazdozbiory, planety i galaktyki. Mój współbrat astronom opowiada jak to wszystko we wszystkich kierunkach leci i z jakimi niemożliwymi prędkościami. Okazuje się, iż choć wydaje się nam, że stoimy w miejscu, to jednak pędzimy ciągle z niewiarygodną szybkością. Wraz z Ziemią kręcimy się wzdłuż jej osi z szybkością około 1500 km na godzinę, czyli jak wojskowy odrzutowiec. A przecież jeszcze lecimy wokół Słońca z prędkością 30 km na sekundę! Światło leci do nas od Słońca ponad 8 sekund, a już od najbliższej gwiazdy ponad 4 lata, od odległych mgławic miliardy lat! Ile to światełko miliardów lat do nas pędzi, tylko po to, żebyśmy mogli na nie popatrzeć, bo na razie innych obserwatorów oprócz nas jakoś nie udowodniono. Z zawrotną szybkością porusza się także cały Układ Słoneczny, nasza Galaktyka itd. – a my wraz z nimi. Tyle o tym kosmosie wiemy, ale ciągle tak mało. Aż strach Boży do serca wchodzi, bo jakoś trudno uwierzyć, że to wszystko jak dziury w serzewzięło się przypadkowo znikąd. Obserwacja nieba sprowadza człowieka „na ziemię”. Współczesnemu człowiekowi Zachodu wydaję się, że ponieważ pokroił atom, pokleił geny i wystrzelił kilka rakiet, to jest już właściwie bogiem. Może robić co mu się podoba, wie wszystko i nie potrzeba mu jakichkolwiek bogów oprócz niego samego. Patrzenie na gwiazdy może jednak trochę zachwiać to naszą wiarę w samych siebie.
W naszym domu zakonnym żyje około 20 starszych ojców oraz braci między 80 i 100 rokiem życia. Są wśród nich znani profesorowie, a nawet dwóch kardynałów. Szkopuł w tym, że np. jeden kardynał, kiedyś bardzo ważna osoba w Watykanie, nie zawsze pamięta teraz o tym, że jest kardynałem, a i on jak inni ważni ojcowie, zachowuje się czasem gorzej niż przedszkolaki. Moja Mama twierdzi, że starość to się Panu Bogu nie udała. No cóż, można z tym poglądem podyskutować, ale wydaje mi się, że ten ostatni okres naszego życia przed śmiercią jest bardzo ważny. Stajemy się z powrotem jak małe dzieci i to dosłownie. Widocznie w ten sposób Pan Bóg chce nam przypomnieć, że to On jest wszechmogącym Ojcem, a my tylko dziećmi. Obecnie starość w Europie jest coraz dłuższa, a Alzheimer coraz częstszy – widocznie jest to nam europejczykom potrzebna jako odtrutka na nasze zadufanie i zbyt wygórowane mniemanie o nas samych. Przed powrotem do domu Ojca, musimy stać się znowu jak dzieci. Patrzenie na gwiazdy ma podobny efekt: przypomina nam kim jesteśmy i kim jest On. Życzę więc na Święta Wielkanocne trochę wolnego czasu wieczorem i oczywiście bezchmurnego nieba.
Foto z lodowca Besz-Kol w paśmie Tałas Ała-too na wysokości 4000 m. W centrum na lewo Gwiazda Polarna.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)