Co byś nie napisał o Kościele w internecie możesz być pewien, że obowiązkowo kilku internautów z wielkim zapałem zrobi wpisy potępiające i osądzające. Zazwyczaj te słowa oburzenia pod adresem Kościoła nie mają nic wspólnego z napisanym tekstem i powtarzają jak refren kilka niezmiennych argumentów:
- Argumenty historyczne – np. inkwizycja lub wyprawy krzyżowe. Krytycy niezbyt przejmują się szczegółami, lecz powtarzają obiegowe opinie według modelu: A u was murzynów biją! Zupełnie pomijają uwarunkowania historyczne i kontekst epoki, w której władza świecka i kościelna były częściowo zrośnięte i to nie wyłącznie z tego powodu, że to było wygodne Kościołowi. Weźmy np. inkwizycję. Inkwizycja hiszpańska była tyleż instytucją kościelną, co państwową realizującą politykę władców i dlatego też jej ofiarami byli bardzo często ludzie Kościoła. Święty Ignacy Loyola, założyciel jezuitów, był 3 razy więziony przez inkwizycję i cudem uniknął śmierci. Trzeci generał jezuitów św. Franciszek Borgiasz, który popadł w niełaskę imperatora Filipa II, tylko wyjazdem z Hiszpanii uratował swoje życie z pazurów tejże inkwizycji, która w zemście posłała na stos jego krewnych. Jeden z prymasów Hiszpanii pół życia przesiedział w więzieniu inkwizycji i nawet sam papież nie mógł go stamtąd wyciągnąć. Wspomnijmy np. o Joannie Dark lub Ojcu Savonaroli OP. Kościelny antysemityzm: W jakim państwie w Europie, żydzi mogli się czuć w przeciągu tysiącleci bezpieczniej w porównaniu z innymi krajami Europy? Otóż w Państwie Kościelnym! I podobnych przykładów można tu mnożyć i mnożyć. Najważniejsze jest coś innego, otóż internetowi krytycy Kościoła w ogóle nie zwracają uwagi na to, że sam Kościół bynajmniej nie ukrywa swoich błędów, o czym można się przekonać biorąc do ręki jakikolwiek katolicki podręcznik historii. Kościół też żałuje za swoje winy i wyznaje je publicznie, jak to np. zrobił JPII na początku wielkiego jubileuszu i dlatego wypominanie nam grzechów, do których żeśmy się przyznali i za które żałujemy, to jak puszczanie bez końca jednej podrapanej płyty.
- Księża to zboczeńcy, oszuści i szubrawcy. – Tak się składa, że żyję od wielu lat w środowisku klerykalnym i znam tysiące księży, zakonników i zakonnic. Zdecydowana większość z nich prowadzi uczciwe i pracowite życie. Spotkałem wśród nich zaledwie kilku łotrów, co na tle całego społeczeństwa jest zupełnie niezłym wynikiem. Zdarza się np. że niektórzy z nich ciągną pieniądze z parafian, ale i wtedy w większości wypadków nie biorą forsy dla siebie, tylko realizują swoje marzenia jak np. witraże, nowe organy lub iglaki wokół kościoła. Jeśli bym im coś zarzucił, to to, że niezbyt chętnie wychodzą poza bezpieczne parafialne mury. A gdzie tysiące szkół, przedszkoli, domów starców, przytułków, kuchni dla ubogich, domów samotnej matki, domów dziecka, szpitali, domów inwalidów, oddziałów Caritas, których pomoc dla potrzebujących wielokrotnie przekracza WOŚP? Czy je też prowadzą wyłącznie księża pedofile i pijacy? Nie jest też tak trudno zajrzeć na stronę Caritas, żeby zobaczyć czym się między innymi Kościół w Polsce zajmuje, i czy byłoby lekko wszystkim Polakom, gdyby nagle Kościoła i jego działalności charytatywnej w Polsce zabrakło. A może ci internauci piszą o jakimś innym Kościele niż o moim? Może nie o tym, któremu przewodził JPII i przewodzi Franciszek?
- Kościół miesza się do polityki, gnębi inaczej myślących. Chodzi o aborcję, eutanazję, in vitro, gender, LGBT itp. – Zróbmy taką symulację: Jutro episkopat wydaje oświadczenie, że nie tylko zgadza się na aborcję, ale jeszcze wszystkie zakonnice będą przy niej asystować, in vitro ma być finansowane z pieniędzy Caritas, geje na biskupów, a lesbijki na przełożone zakonne, a proboszczowie poświęcą strzykawki dla eutanazji staruszków. Czy po czymś takim Kościół będzie mniej czy więcej hołubiony przez media i władze? Czy dostanie mniej czy więcej z funduszy europejskich? Czy nasi internauci będą go chwalić czy ganić? Pozostawiam Czytelnikom wyciągnąć wnioski, czy Kościół broniąc życia i sprzeciwiając się zgubnym tendencjom biorącym górę w naszej cywilizacji, więcej zyskuje i czyni sobie życie łatwiejszym, czy też może jednak zabiera głos w tych sprawach z przyczyn ideowych, a nie z chęci zagarnięcia władzy? Czy jeśli by siedział cicho nie było by mu po ludzku lżej?
Nie twierdzę, że katolicy są bez grzechu i nie wolno im przyłożyć. Chodzi o proporcje. Np. ileż to się wszyscy użalali nad biednym reżyserem Polańskim, ale co by było gdyby takie eksperymenty z dziewczynkami robił jakiś ks. Polański? Czytając zażarte krytyki Kościoła w internecie, a szczególnie biorąc uwagę ich zajadłość, a także to jak niektórzy internauci są w swoich wypowiedziach nie do zmęczenia, pisząc setki raz jedno i to samo, dochodzę do wniosku, że bynajmniej nie chodzi im o kwestie światopoglądowe lub ideowe, lecz o sprawy osobiste. Według mnie prawdziwą przyczyną ich gniewu są:
- Pretensje do Pana Boga za swoje cierpienia i porażki życiowe.
- Złość na Kościół i Pana Boga, że przypomina im o własnych grzechach i wykroczeniach.
- Urazy spowodowane tym, że zostali kiedyś źle potraktowani przez proboszcza lub wikarego.
W związku z p. 1 należy zwrócić się do Pana Boga i wyłuszczyć mu swoje żale, zamiast bez końca użalać się nad ofiarami inkwizycji. P. 2 należy uderzyć się we własną pierś, a nie mieć pretensje o to, że Kościół mówi to, co mówić powinien. P. 3 należy pójść do konkretnego proboszcza i powiedzieć mu co się o nim myśli, zamiast mówić to hurtowo wszystkim polskim proboszczom i ich parafianom.




Komentarze
Pokaż komentarze (139)