Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
190
BLOG

Wczorajsze

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 9

Zadzwonił dzwonek u drzwi, Tata Łukaszka poszedł otworzyć i wrócił po jakimś czasie.
- Kto to był? - zapytała mama Łukaszka.
- Sąsiedzi z dołu. Podobno straszny łomot dochodzi z naszego mieszkania - poinformował ją zdumiony tata Łukaszka i ruszyli na poszukiwania źródła hałasu. Nie trwały one długo.
- Łukasz! Co ty robisz?! - krzyknęła mama Łukaszka. Łukaszek klęczał na środku swojego pokoju, obejmował udami futbolówkę i bił w nią pięściami z całej siły.
- Nic dziwnego, że sąsiedzi z dołu się skarżą - powiedział tata Łukaszka i poprosił o wyjaśnienia.
- Leję okularnika z trzeciej ławki - oznajmił Łukaszek.
- To nie jest okularnik, to jest piłka - zauważyła błyskotliwie mama.
- Wiem - i Łukaszek nadal się upierał, że stosuje przemoc fizyczną wobec kolegi z klasy. Rozmowa utknęła w martwym punkcie, więc rodzice Łukaszka przenieśli się z synem do dużego pokoju i wezwali resztę Hiobowskich na pomoc.
- Sfiksował w końcu - wyraziła swoje zdanie babcia. - Tak żeście mu prali mózg, że aż sfiksował.
- Głupi jest, tak? - upewniła się siostra Łukaszka i wybuchnęła okrutnym śmiechem, jak to czasem siostry potrafią.
- Co też babcia! - żachnął się tata. - Coś się musiało stać. Pewno się znowu pobili. Ciągle opowiada, że leje jakiegoś okularnika na zapas.
- Dlaczego na zapas? - zaciekawił się dziadek. I znalazł słowo-klucz, Łukaszek się odblokował i zaczął krzyczeć, że on tej nędznej fiucinie jeszcze pokaże.
- Ale o co chodzi? - spytali wszyscy.
- Bo on chce zostać pedałem! - eksplodował Łukaszek.
- Gejem! - automatycznie sprostowała mama.
- A nie jest? Boże... Nie... Tego... Chciałem... To znaczy... A po co? - plątał się tata Łukaszka.
- Nie jest, ale powiedział, że zostanie. Bo mu się opłaca.
- W jakim sensie opłaca? - mama była czujna.
- Że niby go więcej nie będziemy mogli bić. Bo będzie pod specjalną ochroną! Bo podobno za uderzenia geja jest dwa razy większy wyrok niż za uderzenie normalnego człowieka!
- To prawda - przyznał tata Łukaszka.
- Gej to też normalny człowiek - zaprotestowała mama.
- Jak normalny, jeśli jest dwa razy większa kara za geja niż za normalnego? - spytał Łukaszek.
- No i widzisz jak namieszałeś dziecku w głowie? - powiedziała z wyrzutem mama Łukaszka i poprosiła tatę Łukaszka, żeby się nie wtrącał. Tata Łukaszka pogrzebał w koszu z gazetami i zagłębił się w lekturze.
- Widzisz, Łukasz - mama spojrzała synowi głęboko w oczy. - Chodzi o to, aby mniejszość seksualna była równo traktowana...
- Jak równo, jak wyrok jest dwa razy większy?!
Mama spróbowała inaczej. Zamrugała oczami i wycisnęła łzę.
- Dlaczego chcesz go bić? Dlaczego chcesz trafić do więzienia i złamać serce matce? Czy musisz się uciekać do przemocy? Dlaczego wobec gejów reagujesz agresją?
- Okularnik nie jest gejem - wtrącił Łukaszek.
- Jeszcze nie, ale to kwestia czasu. Po to podniesiono wyroki, aby nie atakowano najbardziej narażonych na agresję grup społeczeństwa. To bardzo nowoczesne, liberalne i europejskie - dostosowywać wyroki do stopnia zagrożenia. Tych atakują rzadziej, wyrok niższy, tych częściej, wyrok wyższy. I te właśnie wyższe wyroki mają za zadanie odstraszyć potencjalnych przestępców...
- Nasze autorytety twierdzą jednak, że podnoszenie kar za przestępstwa nie działa odstraszająco - przeczytał tata Łukaszka fragment trzymanej przez siebie gazety. - Gangsterzy wychodzą z więzień i nadal są gangsterami. Mnożą się antysemickie wybryki na ulicach polskich miast...
- Co ty czytasz? - mama Łukaszka zmrużyła oczy. - No tak! "Wiodący Tytuł Prasowy"!
- Sama widzisz, że podnoszenie kar niczego nie da - rzekł tata. - Tak piszą nawet w twojej gazecie.
- Ale to gazeta z wczoraj - zauważyła triumfalnie mama. - A dzisiaj jest dzisiaj. Sytuacje się zmieniają, świat nie stoi przecież w miejscu, prawda?
- Ale chyba w tej kwestii...
- To jest wczorajsze! Wczorajsze jest dziś niedobre! - wykrzyczała mama bliska już furii.
Dziadek zaproponował jakiś neutralny temat:
- Y... Tak. Głodny jestem. Może tak byśmy coś zjedli? Obiad na ten przykład? Co jest na obiad?
- Wczorajsze kluski! - odparła z nienawiścią mama.
Zapadła niezręczna cisza, którą zepsuł oczywiście Łukaszek:
- Przecież wczorajsze jest dziś... - Łukaszek nie dokończył, do tata zatkał mu dłonią usta szepcząc jednocześnie:
- Milcz, jeśli ci życie miłe... - a głośno powiedział: - Oczywiście, chętnie zjemy.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka