Gigantyczna awantura, którą żyło całe miasto, wybuchła z powodu kilku osób. Wśród nich byli oczywiście Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik z trzeciej ławki.
Awantura zaczęła się od tego, że trzecia a w ramach lekcji wybrała się do muzeum. Kiedy szli z budynku muzeum na tramwaj zauważyli, ze na placu jest jakieś zbiegowisko.
- Idziemy! - zakomenderował Łukaszek.
- Hiobowski! Ja tu rozkazuję! - przypomniała mu młoda pani od polskiego i zakomenderowała:
- Idziemy!
No i poszli. Okazało się, że na placu jest uroczyste odsłonięcie pomnika-fontanny Nieznanego Dziennikarza, której to budowa trwała pięć lat.
Fontannę zaprojektowano bardzo pięknie i bogato. Z jednej strony przyklejona do ściany, otoczona była półokrągłym murkiem. W jej centrum stała wielka postać Nieznanego Dziennikarza. Wokół niego mnożyły się figurki Anonimowych Internautów, którzy szarpali go za nogawki lub pluli na jego płaszcz. Płaszczem otulał różnego rodzaju Celebrytów i Autorytety, a Anonimowych Internautów traktował potężnym sikiem wody. Na ścianie, nad fontanną, w charakterze rzygaczy były umieszczone głowy co bardziej znanych Anonimowych Internautów. Pod każdą głową widniał pseudonim i przewina, taka jak: "śmiał się z orientacji seksualnej znanego celebryty", albo "kwestionował warsztat dziennikarski" czy też "bezczelnie dokonywał niezależnej analizy".
- Podoba wam się fontanna? - do trzeciej a podszedł pewien młody człowiek.
- A pan to kto? - spytała podejrzliwie młoda pani od polskiego.
- Jestem dziennikarzem - odparł dumnie młody człowiek i podał nazwę swojej gazety.
- Ojej! - wykrzyknęli wszyscy a najgłośniej okularnik z trzeciej ławki.
- Dlaczego: ojej? - zaniepokoił się dziennikarz i wyjął sprzęt nagrywający.
- Ja panu wytłumaczę - i okularnik cały szczęśliwy, że tym razem to on jest gwiazdą a nie Gruby Maciek czy Łukaszek, zaczął monolog. Jego wypowiedź była w przeważającej mierze krytyką pewnego artykułu z gazety, w której pracował dziennikarz.
- Mój stary powiedział, że ten artykuł jest do dupy, bo... - i tu okularnik przytoczył szereg argumentów na poparcie tej tezy. Dziennikarz siedział osłupiały, wreszcie ocknął się i zapytał:
- A co robi twój sta... twój ojciec?
- Jest bogaty i jeździ Bugatti Veyronem - nadął się okularnik.
- Chyba takim na pedały - nie wytrzymał Łukaszek.
- Sam jesteś pedał! - wrzasnął urażony okularnik i zaczęli się bić.
- Wsadźmy mu łeb do fontanny, ja go przytrzymam za nogi - zaproponował Gruby Maciek.
- Spierdalaj! Psze pani, oni mnie biją! - darł się okularnik.
- Milcz, nędzna fiucino i giń jak mężczyzna! - odkrzykiwał mu Łukaszek starając się trafić go w nos.
Pani przybiegła ich uspokoić a dziennikarz gdzieś się zawieruszył. Prawdopodobnie udał się do swojej redakcji, bo następnego dnia w jego gazecie ukazał się jego artykuł. Zatytułowany był "Burda przy pomniku" i opowiadał głównie o okularniku z trzeciej ławki. Że się bije, że się wyraża. Że należy coś z tym zrobić.
"Oczywiście, nie zdradzimy tożsamości tego chłopca" pisał dziennikarz. "Chłopca, który chodzi do tej i tej podstawówki, do trzeciej a, siedzi w trzeciej ławce i nosi okulary. Nie, nie zdradzimy jego tożsamości. Mamy zasady".
159
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (11)