263 obserwujących
1640 notek
2192k odsłony
  794   14

Mały Książę wersja 2.0

Hiobowscy w ramach "Nowa wersja starej historii" obejrzeli ekranizację "Małego Księcia".

Mały Książę łapał, gazował, zabijał lisy i okradał ich nory. Z zabitych lisów robił smalec, kołnierze i nawóz pod kapustę. Nie lubił lisów, uważał je za brudne, tępe szkodniki. Eksterminując je robił więcej miejsca dla swoich wilków. Mały Książę kochał wilki. Wyrywał też róże i palił nimi w piecu. Uważał, że świat byłby lepszy bez róż, które tylko oplatają wszystko łodygami i wysysają soki. No i zabierają miejsce życiowe kartoflom. Mały Książę uwielbiał kartofle. Za niedościgły smak, piękno kwiatów, za kolor bulw harmonizujący z kolorem jego munduru. Gazował tak i zabijał, palił i niszczył, aż w końcu złapał go leśniczy i powiedział: "Mały Książę, ty sobako! Róże i lisy są pod ochroną. Trzeba ponieść odpowiedzialność za to, co się zrobiło". Hodowca róż powiedział "Aj waj, a ja muszę dostać pieniądz za wszystkie zniszczone szklarnie" choć wcześniej żadnej szklarni nie miał. Ale Mały Książę odpowiedział: "To nie ja, to monarchiści!". Po czym podzielił się pieniędzmi ukradzionymi lisom z leśniczym i hodowcą róż. I zgodnie w trójkę ogłosili, że winnymi pogromu róż są lisy. "My też ginęliśmy" obruszyły się lisy, ale nikt ich nie słuchał. W telewizji Małego Księcia i w gazecie hodowcy róż nazwano lisy różożercami i pisano, że lisy mają się wstydzić swojej postawy bo nie dość gorliwie ratowały róże z łap monarchistów. No i oczywiście lisy mają zapłacić odszkodowanie. Wszystkim.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura