Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
165
BLOG

Kuszenie pana Sitko, część pierwsza

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Polityka Obserwuj notkę 13

Pewnego wieczora pod koniec lata wybrał się był pan Sitko, sąsiad Hiobowskich, na spacer do parku. Rzecz jasna, spacery nie leżały w jego naturze, więc postanowił połączyć przyjemne z pożytecznym i zaopatrzył się w torbę papierową z tanim winem. Bardzo tanim winem.
Zasiadł na ławce, pociągnął łyk wina i zachwycił się okolicznościami przyrody jak przed nim zachwycali się Vivaldi i Himilsbach. Pociągnął następny łyk i aż się zakrztusił.
- Jezus! - zawołał. Zobaczył, że do jego ławki podszedł jakiś dziwny mężczyzna. Młody nie był, ale stary też nie. Niby wysoki, ale się garbił. I ubrany też jakoś dziwnie. Jakieś palto, beret. I laska z głową pudla zamiast gałki.
"Niemiec, albo raczej Anglik" pomyślał pan Sitko. "Ciepło, a ten w rękawiczkach!".
- Najmocniej przepraszam, ale szanowny pan był łaskaw powiedzieć "Jezus" - odezwał się nieznajomy. - Pan daruje, że zapytam, ale czy wierzy pan w Boga?
Pan Sitko spojrzał ile wypił, spojrzał na nieznajomego, ocenił, że istnieje on naprawdę a nie jest wytworem jego wyobraźni i wychrypiał:
= Panda...
- Nie pytam o pandę, tylko o Jezusa - zirytował się lekko nieznajomy. - Czy pan wierzy. Oczywiście jeśli to nie jest tajemnica.
- Wierzę! - odparł gromko pan Sitko i czknął. - Panda... Pan daruje, ale to żadna tajemnica. W dzisiejszych czasach nie ma tajemnic, każdy robi co chce, a innych gówno to obchodzi. Łyka?
O dziwo nieznajomy się zgodził i pociągnął spory łyk z butelki podanej przez pana Sitko.
- Może być czuć trochę siarką - usprawiedliwiał się pan Sitko.
- Ja tam lubię siarkę - wyznał nieznajomy, oblizał wargi i oddał butelkę. - Niechże mi będzie wolno panu pogratulować.
- Czego? - spytał podejrzliwie pan Sitko i zerknął na butelkę. - Gustu?
- Nie, informacji, której mi pan udzielił, a która, dla mnie, podróżnego jest wielce pomocna.
- Jak pan szukasz informacji, to może dam panu gazetę... - i tu pan Sitko wręczył nieznajomemu znaleziony w krzakach dzisiejszy egzemplarz gazety "To, Co Jest". Na pierwszej stronie było zbliżenie zakrwawionych zwłok ofiary wypadku komunikacyjnego, okraszone tytułem "Boże, tramwaj uciął mu głowę! I umarł!! Wszyscy umrą!!!".
- Człowiek jest śmiertelny - zauważył filozoficznie pan Sitko.
- Człowiek jest śmiertelny, to fakt - zgodził się nieznajomy. - Ale to, że jest śmiertelny okazuje się niespodziewanie, w tym sęk! Jednego dnia siedzi pan tu sobie, popija winko...
- O, przepraszam bardzo - pan Sitko poczuł się urażony. - Tym, że ja piję wino, to ja utrzymuję polską gospodarkę! I hutę co robi butelki, i tych co robią wino, i transport i budżet państwa i...
- No dobrze - przerwał mu nieznajomy. - Jednego dnia pije pan wino, utrzymuje wszystkich, a drugiego dnia, na przykład wpada pan pod tramwaj! I co?
- I nic - wzruszył ramionami pan Sitko. - Zawsze się znajdzie ktoś, kto kupi wino i utrzyma finansowo innych. My, Polacy, zawsze pomagamy innym. Taka tradycja!
Nieznajomy przyjrzał mu się bacznie, a potem powiedział, że musi już iść. I poradził mu, żeby pan Sitko nie wychodził z parku wyjściem koło torów tramwajowych, bo tam jakaś baba rozlała olej.
- Słonecznikowy - dodał nieznajomy. - No, do zobaczenia panie Sitko. Do rychłego zobaczenia.
Wstał i odszedł.
Dopiero po paru minutach do pana Sitko dotarło, że przecież on się nieznajomemu nie przedstawił...

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka