- To straszne. Wstrząsające. Trzewioszarpiące - ekscytowała się mama Łukaszka przeglądając - jakżeby inaczej - "Wiodący Tytuł Prasowy".
- Cóż takiego trzewioszarpiącego może być w tej gazecie? - skrzywił się dziadek. - Wszystko już przecież odkryli. Ujawnili podłość Polaków na wszelkich możliwych polach. Wykryli spiski tam, gdzie ich nie ma, a te, które były, zostały...
- Niech dziadek nie jątrzy! - zdenerwowała się mama. - Nie będę dziadka uświadamiać. Dziadek i tak jest stracony, jeśli chodzi o poglądy. Trzeba koncentrować się na młodzieży. Łuuuukasz!
- Ja teraz gram... lekcje robię!
- Chodź no tu prędko!
Po minucie Łukaszek zameldował się w pokoju.
- Popatrz na to i powiedz mi co widzisz - poprosiła mama i wyłożyła na stół "Wiodący Tytuł Prasowy". Na pierwszej stronie rzucał się w oczy wielki tytuł "Złote żniwa zmechanizowane", a pod nim była wielka, stara, czarnobiała fotografia. Zdjęcie przedstawiało grupę ludzi w letni dzień. W roboczych ubraniach, albo na pół porozbierani, pozowali, jakby oderwani od pracy. Jedni trzymali łopaty, ktoś się opierał o betoniarkę, jeszcze ktoś taczkę pchał, a w tle pracowała koparka. Dalej było widać jakieś bloki i ulicę. Przed osobami leżały kości i czaszki.
- Trzewioszarpiące - powtórzyła z lubością mama Łukaszka. - Znany profesor historii, Gan Jomasz Tross...
- On nie jest profesorem - wtrącił się dziadek.
- Dla mnie jest, otóż ten autorytet w dziedzinie historii odkrył to jakże wstrząsające zdjęcie i na nim będzie bazowała jego kolejna książka, pod tytułem "Złote żniwa zmechanizowane". Otóż wszyscy, zwłaszcza na Zachodzie, wiedzą, że Polacy masowo przekopywali miejsca zagłady Żydów w poszukiwaniu złotych zębów.
- Litości... - jęknął dziadek. - Kilka hien...
- Ja nie wiem - powiedział Łukaszek.
- To teraz już wiesz - oznajmiła zadowolona mama. - To zdjęcie to dowód na to, że ten haniebny proceder sięgnął zmechanizowanego dna. Taczki! Koparki!! Zgroza!!!
- A co robili betoniarką? - spytał Łukaszek i został skrzyczany, że robi nieistotną wrzutkę, aby odwrócić uwagę od sedna problemu.
- Złote zęby koparkami kopali! - krzyczała mama i machała rękami.
- Przecież to bez sensu - oponował dziadek, ale nie mógł się przebić.
- Co za wstyd!! Na szczęście nie jesteśmy już Polakami, tylko Europejczykami - uspokajała się powoli mama Łukaszka. - Czytaj, synu! Chłoń ten obraz! Niech cię odleci antysemityzm!!
Łukaszek przyglądał się uważnie zdjęciu, po czym dziabnął je palcem i oświadczył:
- Poznaję!
- Ę?! - zdumiała się mama i sama przyjrzała się uważnie. - A cóż tym możesz poznawać... Chociaż... Momencik... Ten w środku... Przy taczce... Jakby... - i mama spojrzała podejrzliwie na dziadka.
- No co wy!! - oburzył się dziadek. - Wypraszam sobie!!!
- Nie chodzi mi o tego facia - wyprowadził ich z błędu Łukaszek. - Przypatrzcie się uważnie. Naprawdę nie poznajecie? No przecież to zdjęcie jak nasz blok budowali! W szkole nam mówili, że akurat pod naszym blokiem trafili koparką na jakiś stary cmentarz...
1548
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (13)