Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen
1401
BLOG

Siostra Łukaszka vs studenci z Belgii

Marcin B. Brixen Marcin B. Brixen Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Siostra Łukaszka studiowała. Pod tym jakże pojemnym pojęciem kryło się nie tylko wchłanianie wiedzy. Dochodziło wiele innych czynności, takich jak: wolontariat, bezpłatne staże, nawiązywanie stosunków czy wreszcie wymiana zagraniczna.
I tak się złożyło, że na uczelni pojawiła się grupa studentów z Belgii wraz ze swoją polskojęzyczną opiekunką. Opiekunka udała się do jednego z prodziekanów aby omówić detale pobytu. Pan prodziekan był niechętnie nastawiony do świata, bo tego dnia ktoś przerysował mu drzwi w samochodzie i uciekł.
- M... No... Tak... Tego... Tak... - bąkał nieuważnie pan prodziekan.
- Potrzebni są jacyś studenci, którzy zaopiekowaliby się młodzieżą z Belgii - naciskała pani opiekunka.
Pan prodziekan westchnął i postanowił, że wyjrzy na korytarz i złapie pierwszego studenta, który się trafi. Jak pomyślał, tak zrobił. Wstał, podszedł do drzwi i otworzył je. Rozległo się łupnięcie.
- Ała! - doleciał z korytarza głos siostry Łukaszka. - Jak można tak antysemicko znienacka otwierać drzwi?! Uderzyłam się!
Pan dyrektor uchylił drzwi szerzej i wciągnął siostrę Łukaszka do środka.
- Co to za tekst o antysemityzmie, hę? - spytał gniewnie i zmarszczył brwi.
- Mama mi napisała - siostra Łukaszka zaprezentowała kartkę. - Przepisała kilka najczęstszych zwrotów z "Wiodącego Tytułu Prasowego", mają mi bardzo pomóc w życiu...
- Już ci pomogły! Zostajesz opiekunką roku studentów z Belgii! - zawołał pan prodziekan.
- Całego roku?! Ale ja jedna nie dam rady...
- Dasz radę, ten rok to tylko pięcioro studentów - oznajmiła pani opiekunka.
- Czemu tak mało???
- W ogóle w Belgii jest teraz mało studentów...
Siostra stałą zamyślona i wstrząśnięta przetrawiając świeżo nabytą wiedzę, a pan prodziekan zapytał:
- Co, uczyć się nie chcą?
- Chcą, tylko wie pan, parlament uchwalił ustawę o eutanazji studentów. Każdy student ma prawo legalnie zakończyć własne życie. Jest to wielkie osiągnięcie cywilizacyjne ludzkości. Warunkiem jest niezaliczenie co najmniej dwóch egzaminów w sesji. No i mamy teraz prawdziwy pomór na uczelniach...
- Coś takiego - wstrząśnięty pan prodziekan osunął się na fotel.
- No, chodźmy - pani opiekunka wzięła siostrę Łukaszka za łokieć i zaprowadziła do pokoju gdzie byli studenci z Belgii.
- Jak wam się podoba Polska? - zapytała serdecznie siostra Łukaszka.
Pani opiekunka pogadała chwilę za swoimi podopiecznymi i odparła:
- Twierdzą, że Polska jest zacofana pod względem techniki.
- Akurat! - siostra Łukaszka spojrzała ironicznie na Belgów. - Akurat polscy studenci są świetni pod względem techniki. Wczoraj jedna taka z pierwszego roku robiła imprezę w akademiku. I na tej imprezie ona i trzech innych studentów...
Wyjaśnienia siostry trwały kilka minut. Pani opiekunce zapłonęły uczy.
- ...sama więc pani widzi, że w tych rzeczach technikę mamy opanowaną do perfekcji - siostra spojrzała wyzywająco na studentów z Belgii. - Czy oni rozumią po polsku?
- Rozumiemy - odpowiedział apatycznie jeden ze studentów. - Uczyliśmy się polskiego na kursie "Antysemityzm w krajach trzeciego świata".
Siostra Łukaszka wzięła się pod boki, spojrzała na studentów krytycznie i sięgnęła po kartkę przygotowaną przez mamę Łukaszka.
- Zero u was zaangażowania. Zerowe zero. Idźcie po swoje rzeczy. I chcę u was widzieć więcej eutanazji!
Studenci spojrzeli na nią przerażonym wzrokiem i wyszli. Minęło pięć minut, dziesięć, a oni nie wracali.
- Idę po nich - zaniepokoiła się pani opiekunka.
Dziesięć minut później wybuchła straszna awantura. Okazało się, że studenci z Belgii usiłowali popełnić samobójstwo biorąc jakieś leki. Zjechały się karetki i zabrały ich do szpitala. Lekarze rokowali pomyślnie.
- No, nie wiem - rzekła siostra Łukaszka. - Większe szanse mieliby poza szpitalem.
- A tak przy okazji szpitala, czemu oni chcieli się zabić? - zapytał pan prodziekan.
Pani opiekun spojrzała złym okiem na siostrę Łukaszka.
- Nie wiem - odparła szczerze siostra. - Oni od początku byli jacyś tacy smutni i zgaszeni. Zero radości, zero podniety, zero atmosfery. W ogóle na ich twarzy nie było widać eutanazji.
- Chyba entuzjazmu - poprawił odruchowo pan prodziekan.
- Tak, tak. A co ja powiedziałam? - zafrasowała się siostra.
Pani opiekun wbiła sobie pięści w oczy i zaczęła wyć.

Nie biorę żadnej odpowiedzialności za to co robi Łukaszek, a tym bardziej za to, co mówi Gruby Maciek. A tak poza tym, to fikcja, czysta fikcja. UWAGA! Podczas czytania nie należy jeść i pić! Nie zaleca się czytania pokątnie w obecności szefa! Opluty monitor czyścimy specjalną chusteczką, a klawiaturę szczoteczką do zębów (by Redpill)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości