Każdy naród ma jakieś cechy dominujące i to jest prawda. My Polacy często obrywaliśmy za zbytnią uległość wobec innych.
Nie wiadomo za jaką karę mamy sąsiadów, na których nie możemy liczyć delikatnie rzecz ujmując, jednym z nich to Ukraina z Ukraińcami.
Ja mam osobiste doświadczenie z Ukrainką, która została przesiedlona w ramach akcji Wisła/tak to się chyba nazywało/
Znałyśmy się, można nawet powiedzieć, że przyjaźniłyśmy się. W czasie tej znajomości były pewne nieporozumienia, które powinny dać mnie do myślenia, ale to co się zdarzyło pewnej lipcowej niedzieli to był SZOK!.
Ponieważ sąsiadka jest ode mnie o 11 lat starsza i słabo widziała poprosiła mnie , abym od czasu do czasu coś jej poczytała.
W niedzielne popołudnie wzięłam dwie książki do wyboru i zadzwoniłam do jej drzwi, otworzyła je i usłyszałam; JESTEŚ ZŁODZIEJKĄ, UKRADŁAŚ MI BROSZKĘ WON ! i zatrzasnęła mi drzwi przed nosem. Osłupiałam.
Wróciłam do mieszkania i przypomniałam sobie, że wcześniej wspominała mi o tym, że zginęła jej broszka i posądza o to swoją córkę, która przychodzi codzienni i jej pomaga.
Po dwóch dniach dowiedziałam się od jej córki, że broszka się znalazła. Zwykła ludzka reakcja to PRZEPROSINY. NIESTETY nie przeprosiła do dzisiaj, a więc przyjaźń, a nawet znajomość się skończyła, czego oczywiście nie żałuję.
Może ktoś z Was ma inne doświadczenie i może podać przykład, że Ukrainiec, czy też Ukrainka przeprosiła?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)