cepol
Czechy, Polska, Ameryka Łacińska, Służby specjalne, StB.
2 obserwujących
27 notek
21k odsłon
466 odsłon

85:85 Gabinet A. Babiša przeżył głosowanie nad wotum zaufania

Premier Babiš, po lewej szef socjalistów Hamáček
Premier Babiš, po lewej szef socjalistów Hamáček
Wykop Skomentuj10

Taki wynikiem zakończyło się głosowanie w czeskiej niższej izbie parlamentu nad wotum zaufania dla rządu koalicji ANO - Socjaldemokracja (komuniści). Debata nad wnioskiem trwała 17 godzin, posiedzenie zostało zamknięte o 3.50 dziś nad ranem. Opozycja chciała obalić rząd z powodu kłopotów premiera - chodzi o to, że jest ścigany przez policje (przestępstwo dotacyjne, sprawę otrzymała prokuratura, na razie nie zdecydowała się czy ma formalnie postawić premiera w stan oskarżenia) oraz dlatego że jest w konflikcie interesów (to z kolei ma udowadniać projekt audytu Komisji Europejskiej, według którego byłe firmy premiera nie powinny otrzymywać dotacji unijnych). Obie sprawy, które zdaniem opozycji obciążają premiera są w toku, na razie  żadna z nich nie została zakończona w sensie formalno-prawnym. 


Atmosfera w czeskim sejmie była chwilami bardzo gorąca, chwilami nudna i ospała. Najwięcej emocji wzbudziły wystąpienia dwóch ministrów socjalistycznych - ministra kultury oraz pani minister spraw socjalnych. Mimochodem, minister kultury, to zaskakująca postać, która mogła się także przyczynić do upadku rządu. Nie z własnej woli, ale przez to, iż pan minister złożył dymisję, natomiast prezydent jej nie przyjął, z kolei socjaliści mają już nowego kandydata na to stanowisko i chcą, by jak najszybciej został mianowany. Ta nieistotna rozgrywka kompetencyjna pomiędzy prezydentem i socjalistami to kolejny element upokorzenia partii socjaldemokratycznej. Rząd istnieje w tym składzie rok, jest mniejszościowy, ale możliwość sprawowania władzy zapewnia mu wsparcie (tolerancja) komunistów. Do obalenia rządu w drodze głosowania nad wotum zaufania (lub jego braku, tym razem we wniosku zapisano brak) jest wymagana większość bezwzględna 101 głosów (w 200 osobowej izbie), komuniści przez to, że wstrzymali się tym razem od głosu de facto rząd wsparli.




Taki wynik zakładano, ale w trakcie dnia pojawiły się spekulacje, wsparte przez nieobecność posłów socjalistycznych na początku debaty, że socjaldemokracja tym razem może wycofać swój udział w gabinecie. Przyczyną miały być właśnie niejasności związane z mianowaniem nowego ministra kultury.

Premier w swoim wystąpieniu uznał, że opozycja ma prawo wywoływać takie głosowania, ale jego zdaniem ewentualne obalenie rządu prowadziłoby do destabilizacji państwa, któremu powodzi się obecnie tak dobrze, jak nigdy dotąd. Odrzucił wszystkie oskarżenia kierowane pod jego adresem. Natomiast leader opozycji, przewodniczący ODS (Obywatelskiej Partii Demokratycznej) Petr Fiala uzasadniał wniosek tym, że gabinet premiera z powodu jego kłopotów musi się wciąż zajmować jego sprawami, i dlatego nie wykonuje dobrze swej roli. Jest niedopuszczalne, by w normalnym państwie prezes rady ministrów ścigany przez policję z powodu podejrzenia popełnienia przestępstwa, dalej wykonywał swoją funkcję - przekonywał.


Rząd obrał taktykę prezentowania swoich sukcesów osiągniętych za rok istnienia, natomiast posłowie opozycyjni przedstawiali przeciwny punkt widzenia. Mniej więcej wyglądało to tak, że wystąpił powiedzmy minister przemysłu, który zachwalał poczynania swego resortu i gabinetu, na co reagował odpowiedni poseł (z komisji ds gospodarki), który przytaczał kontrargumenty. Sala sejmu jest klimatyzowana, ale i tak widać było, iż posłom jest bardzo gorąco. Obrady trwały aż do 3.50 nad ranem, czyli około 17 godzin. Głosowanie odbywa się imiennie, więc trwało koło 35 minut.


W wystąpieniach wnioskodawców często wskazywano na ostatnią demonstrację, która odbyła się w Pradze i która domagała się dymisji premiera.


Do ostrego spięcia doszło pomiędzy młoda panią minister spraw społecznych Janą Malačovą i prawicowa panią poseł Janą Černochową. Lewicowa pani minister twierdziła, że tylko ona na tej posadzie robi coś dla ludzi. Niestety ton jej wystąpienia był bardzo napastliwy, na co zareagowała prawicowa poseł emocjonalnym atakiem, że minister jest głupia i arogancka. To spowodowało lawinę różnych wystąpień, podczas których wyszło na jaw, że np. argument pani minister mówiący, że ona robi reformę emerytalną, ale nikt z opozycji nie przyszedł na posiedzenia zespołu ds. zmian systemu organizowane przez nią w tej sprawie jest - oględnie mówiąc - nietrafiony. Posłowie, nawet z koalicji rządzącej, mieli pani minister za złe, że posiedzenia zwoływała dokładnie w dniu obrad plenum parlamentu, tak zrobiła kilkakrotnie.


Wiele wystąpień było merytorycznych - czy to ministrów czy posłów opozycji, ale po północy widać było, że politycy są coraz bardziej zmęczeni i łatwiej było o rożnego rodzaju ostre ataki.


Rząd w rocznicę powołania (oraz w rocznicę wykonania kary śmierci przez komunistów na poseł Miladzie Horakovej  w 1950 r.) przetrwał kolejną próbę opozycji polegającej na wyrażeniu wotum braku zaufania. Poprzednia odbyła się jesienią ubiegłego roku. Opozycja miała świadomość małych szans na powodzenie, ale wobec niedawnej gigantycznej antyrządowej manifestacji chciała (i chyba nawet musiała) zaprezentować opinii publicznej, że przynajmniej próbuje coś robić. Dodajmy, iż tego rodzaju obrady parlamentu transmituje telewizja publiczna na żywo na swoim kanale informacyjnym, dla polityków jest to wiec okazja do darmowego bezpośredniego zwrócenia się do wyborców.

Turbulencje z ministrem kultury wciąż trwają, ale zasadniczo socjaliści brak odwołania swojego ministra przez prezydenta (oraz brak mianowania swego nowego kandydata na te posadę) odbierają jako przytyk Hradu a nie jako sprawę, która ma psuć ich relację z koalicjantem.


Prezydent Miloš Zeman, były przewodniczący socjaldemokracji (był z jej ramienia kiedyś premierem i marszałkiem sejmu) prowadzi swoją politykę, której celem jest wzmacnianie pozycji Andreja Babiša. To mu się, jak na razie,  udaje.


Lato, o ile się nic nie wydarzy, prawdopodobnie nie przyniesie żadnych zmian, ale jesienią lub pod koniec lata jest możliwe, że:

a) prokuratura postanowi czy formalnie oskarży premiera czy tez sprawę umorzy,

b) pojawi się ostateczna wersja audytu (audytów) Komisji Europejskiej oceniającego konflikt interesu premiera (i ministra rolnictwa),

c) ponownie zaktywizuje się ruch organizujący wielkie demonstracje antyrządowe.


Te trzy elementy z osobna i razem wzięte mogą sporo namieszać.


Zresztą, w niektórych mowach polityków opozycji brzmiało: pan premier już tu długo nie pozostanie...


Vladimír Petrilák


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka