73 obserwujących
387 notek
385k odsłon
  286   0

Czy potrzebne są nam dobre stosunki z Rosją?

 

Dobre stosunki z Rosją to od lat marzenie naszych przywódców. Wielu z nich znosiło (niestety także w naszym imieniu) liczne upokorzenia ze strony cara niczego w zamian nie zyskując. Rządy Pis-u były tu krótką spacją, Kaczyńscy doszli do wniosku, że „jak nie- to nie” i przestali zabiegać o względy Moskwy, co zaoszczędziło nam wstydu, a skutki we wzajemnych stosunkach przyniosło raczej korzystne.

 A mnie dręczy pytanie, czy dobre stosunki z Rosją są nam w ogóle potrzebne? W przeszłości miewaliśmy je rzadko- Moskwa jest wszak naszym odwiecznym wrogiem.

 Państwo moskiewskie ukształtowało się w XV wieku i od początku było w konflikcie z Litwą, będącą podobnie jak Moskwa zwierzchniczką części dawnych księstw ruskich. Polska była wciągana w ten konflikt i już na samym początku wieku XVI posiłki polskie walczyły z Moskwą po stronie Litwy. Był to początek wzajemnych stosunków (Ruś Kijowska to jednak co innego) i nieustannej wojny, która z przerwami toczyła się aż do „Pokoju Grzymułtowskiego” z 1686r. kiedy to Rzeczpospolita po wygranej wojnie (!) oddała Moskwie lewobrzeżną Ukrainę i Kijów, zmieniając zasadniczo wzajemne relacje: Moskwa staje się mocarstwem, Rzeczpospolita- państwem drugorzędnym.

 Zaczyna się okres dobrych relacji między państwami, w którym Rosja staje się stopniowo protektorem Rzeczpospolitej i doprowadza do jej wymazania z mapy Europy.

 Ponowne relacje między państwami nawiązaliśmy w roku 1919, i podsumowaliśmy pokojem Ryskim, po rozgromieniu wojsk bolszewickich nad Niemnem. Nastąpił okres wrogich relacji, który trwał do roku 1939, 1944, 1945, lub 1947- zależnie jak na to spojrzeć. Po tej dacie zaczyna się ponownie okres wzorowej przyjaźni, ba! – miłości, której symbolem są namiętne pocałunki Gomułki z „Ufryzowanym”(Breżniewem), zakończony odzyskaniem przez Polskę niepodległości w roku 1989. Następuje dwadzieścia lat złych relacji, obecnie znów mówimy o poprawie stosunków.

 Podsumowując: dobre relacje z Moskwą mieliśmy tylko wtedy, gdy byliśmy słabi i od potężnej Rosji zależni, złe mieliśmy zaś wtedy, gdy potrafiliśmy zachować niezależność.

 Powyższa reguła (prawo Kota z Cheshire) wynika z prymitywizmu rosyjskiej polityki. Rosja generalnie nie miewa równorzędnych relacji z sąsiadami, jest państwem azjatyckim, dążącym do ekspansji i do… niczego innego. Mieć z nią dobre relacje to (w naszym przypadku) oznacza jej podlegać. Czy naprawdę tego chcemy?

 I jeszcze jedno. Dzisiejsze zachodnie granice Rosji to niemal dokładnie jej granice z okresu, gdy nawiązała stosunki z Polską, (lub ściślej z polską armią posiłkującą Litwinów na polach bitewnych wokół Smoleńska). Można przyjąć, że to jej granice po roku 1522, w którym Litwa utraciła Smoleńsk (niewielkie jedynie korekty trzeba by przeprowadzić na granicy z Łotwą i chyba Ukrainą). Może to czas na „nowy początek” a nie na „dobre relacje”, które oznaczają tylko Rosyjski protektorat nad Polską?

Lubię to! Skomentuj37 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale