175 obserwujących
1081 notek
992k odsłony
582 odsłony

Antysyjonistyczny sojusz (1)

Wykop Skomentuj24

Na początku lat 80. środowiska narodowo-komunistyczne nawiązały współpracę z niektórymi arabskimi ambasadami w Warszawie.
 

     W lutym 1981 roku zwolennicy ideologii narodowo-komunistycznej powołali Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald”, na którego czele stanął znany reżyser Bohdan Poręba. Głównym celem działalności stowarzyszenia było piętnowanie „syjonizmu”, wskazywanie niemieckiego zagrożenia oraz dyskredytowanie działaczy opozycji jako ludzi o pochodzeniu żydowskim.


      Jednocześnie z inicjatywy „marcowego” dziennikarza Ryszarda Gontarza rozpoczęto wydawanie tygodnika „Rzeczywistość” oraz zainicjowano tworzenie Klubów Wiedzy Społeczno-Politycznej „Rzeczywistość”. Na ich bazie w grudniu 1981 roku zarejestrowano  Stowarzyszenie „Rzeczywistość”, na którego czele stanął Tadeusz Grabski.


      O ile ZP „Grunwald” bez problemu działało przez cały okres rządów Jaruzelskiego, to Stowarzyszenie „Rzeczywistość” zostało rozwiązane w 1983 roku.


      Głoszone przez oba stowarzyszenia zagrożenie syjonistyczne stało się przyczyną nawiązania przez ich działaczy kontaktów z niektórymi ambasadami państw arabskich, a zwłaszcza z dziennikarzem syryjskim Michelem Mounayerem. Przyjechał on w 1964 roku na zaproszenie KC PZPR do Polski i w latach 1965-1970 studiował w Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. W tym czasie przekazywał aparatowi bezpieczeństwa różne informacje dotyczące studentów zagranicznych. W 1971 roku rozpoczął studia doktoranckie na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, których ostatecznie nie ukończył. Promotorem jego niedoszłej pracy doktorskiej był Jerzy Wiatr. Pracował jako tłumacz w ambasadzie syryjskiej oraz jako dziennikarz. Z Polski nadsyłał korespondencje do różnych gazet i czasopism arabskich: „Al Riada”, „Al Maukef Al Riadi”, „Al Choula Al Riadia”, „Noujoum El Riyadah”.


      Przy okazji przedłużenia mu w 1981 roku akredytacji dziennikarskiej, w rozmowie z pracownikiem  Departamentu Prasy, Współpracy Kulturalnej i Naukowej MSZ, Grzegorzem Raciborskim okazał „zdecydowane sympatie” dla Stefana Olszowskiego i linii politycznej reprezentowanej przez tygodniki „Płomienie” i „Rzeczywistość”. Z dezaprobatą wyrażał się o Mieczysławie Rakowskim, „Polityce” i „Życiu Warszawy”. Głównym wyznacznikiem jego oceny polskich polityków był ich „domniemany” stosunek do „syjonizmu”. Mounayer stwierdził w rozmowie, że w krajach arabskich z niepokojem przyjęto tezy programowe na IX Zjazd PZPR, a „brak zajęcia stanowiska wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie oceniany jest jako niechęć do potępienia Izraela”.


       Arabski dziennikarz utrzymywał ścisłe kontakty  z Ryszardem Gontarzem, członkami zarządu SKWSP „Rzeczywistość”, Ignacym Krasickim i Jerzym Pyrgałą, Bohdanem Porębą – przewodniczącym „Grunwaldu” i Kazimierzem Ćwójdą – prezesem Rady Naczelnej tego stowarzyszenia.


      Obie grupy narodowo-komunistyczne otrzymywały od swych arabskich przyjaciół trudne do oszacowania kwoty pieniężne. Dzięki temu wsparciu mogły rozwijać działalność, uniezależniając się od łaski i niełaski ekipy Jaruzelskiego. W rozmowie z Teresą Torańską Jerzy Urban stwierdził: „Wiedzieliśmy na przykład, że beton partyjny ze Stowarzyszenia „Grunwald” i z tygodnika „Rzeczywistość” korzysta prawdopodobnie z pieniędzy syryjskich”. Urban powiedział też, że niektóre redakcje powiązane były z różnymi ambasadami oraz miał informacje o dziennikarzu Ratzko z „Rzeczywistości”, „który na lewo i prawo rozdzielał jakieś duże pieniądze z ambasady Syrii”.


      Ponadto dzięki kontaktom z arabskimi ambasadami  dziennikarze „Rzeczywistości” często jeździli na Bliski Wschód, aby później na łamach tygodnika publikować teksty , w których potępiali politykę Izraela oraz Stanów Zjednoczonych wobec państw arabskich.  Redaktorzy naczelni „Rzeczywistości” – Henryk Tycner, a później Jerzy Pardus – mieli dobre stosunki z przedstawicielami ambasad arabskich i towarzystw przyjaźni polsko-arabskiej. Pardus opublikował wiele tekstów poświęconych sprawom Bliskiego Wschodu. Jego żona – Bogusława Iwasiów-Pardus również sporo pisała o Arabach i „syjonistach”. Inną dziennikarką, która aktywnie zajmowała się tematyką arabską, była Grażyna Dziedzińska. Jej publikacje pojawiały się również na łamach libijskiej „As-Sadaki” oraz „Trybuny Ludu” i „Sztandaru Młodych”


      Z kolei arabskie ambasady uzyskiwały bezpośredni dostęp do obu grup, mając wpływ  na ich działalność. Dzięki temu miały możliwość narzucania korzystnej dla nich interpretacji konfliktu z Izraelem oraz pośrednio wywierać także nacisk na ekipę Jaruzelskiego poprzez inspirowanie działań obu grup. Na Bliskim Wschodzie panowało  przekonanie, że Polska znajdowała się pod wpływami syjonizmu i w związku z tym zajmowała dwuznaczne stanowisko wobec problemu palestyńskiego.


     Środowiska obu grup stanowiły również znakomite źródło informacji, ponieważ miały powiązania z wysokimi funkcjonariuszami partyjnymi, przeciwnymi Jaruzelskiemu (Stefan Olszowski, Tadeusz Grabski, Mirosław Milewski, Albin Siwak).


      Powiązany z ambasadami syryjską i libijską Mounayer miał również bardzo dobre kontakty z sowieckimi korespondentami agencji TASS, przebywającymi w Polsce. Od początku zaangażował się w działalność tygodnika „Rzeczywistość” i brał nawet udział w posiedzeniach jego kolegium redakcyjnego. Pisał pod swoim nazwiskiem lub różnymi pseudonimami.


      Sekretarz redakcji Ratzko we wspomnieniach pisze, że w czasie spotkań dyskusyjnych członków redakcji i sympatyków tygodnika „Rzeczywistość” często poruszano kwestię „syjonizmu”. Dodaje, że „na tych zebraniach począł pojawiać się jakiś łysawy, pękaty człowieczek. Arab”. Jego obecność początkowo wydawała się incydentalna, później jednak dziennikarz zauważył, że osobnik ten przychodził coraz częściej i nie tylko w roli słuchacza. „Coraz częstszym gościem w redakcji „Rzeczywistość” – zanotował - stawał się ów Arab. Podejrzana postać. Odbywał poufne rozmowy z Gontarzem i Ignacym Krasickim”.  Ratzko był też świadkiem przekazywania przez owego Araba pieniędzy Gontarzowi. Zaskoczony Ratzko usłyszał od Gontarza: „Myśli pan, że my działamy w pustce? Nie! Są tacy na świecie, co nam pomagają. Oni też cierpieli i cierpią z powodu syjonizmu…”.


       W swoich artykułach Mounayer publikowanych na łamach tygodnika „Rzeczywistość” często odwoływał się do palących problemów swojej ojczyzny. Przedstawiał i wyjaśniał stanowiska Syryjskiej Partii Komunistycznej wobec różnych problemów na Bliskim Wschodzie. Prawie zawsze powoływał się na depesze i oświadczenia agencji TASS. Krytykował  amerykańską politykę wobec Arabów, piętnował izraelskich syjonistów, chwalił ZSRS za potępienie amerykańskiej agresji oraz  stanowczo bronił polityki Kaddafiego.


      W 1983 roku wyraził zadowolenie z fiaska rozmów palestyńsko-jordańskich, które mogły, jego zdaniem, stać się nowym Camp Dawid. „Nie pomogły starania imperializmu amerykańskiego, syjonizmu i arabskiej reakcji przeforsowania planu Reagana”.  Całą sprawę udało się załatwić pozytywnie, w czym była „zasługa zdecydowanego stanowiska Syrii, która odrzuciła plan Reagana, politykę amerykańskiego imperializmu i kurs kapitulacji”. Damaszek mógł sobie pozwolić na takie zdecydowane stanowisko ze względu na współpracę i koordynację polityki ze Związkiem Sowieckim „we wszystkich dziedzinach, a zwłaszcza politycznych i wojskowych”. 


     Z kolei w  artykule „Ujawnienie prawdziwego oblicza”  ostro skrytykował przewodniczącego Organizacji Wyzwolenia Palestyny, Jasera Arafata, wskazując, iż  „po zamachu w Rzymie i Wiedniu właśnie przewodniczący OWP włączył swój głos w amerykańsko-syjonistyczny chór pogróżek pod adresem Libii i Syrii – i to wbrew oficjalnemu stanowisku Ligi Arabskiej!”.  Artykuł niewątpliwie miał wpłynąć na pogłębienie podziałów w OWP.  Najprawdopodobniej mógł być pisany z inicjatywy libijskiej, gdyż autor podkreślał w nim, iż  „od dawna zdecydowanie antyimperialistyczna i antysyjonistyczna postawa Trypolisu była solą w oku Reagana i jego ludzi, nie mówiąc już o przywódcach Izraela”.

      Mounayer był najważniejszą postacią w stosunkach między obiema grupami narodowo-komunistycznymi. Ze względu na te kontakty oraz aktywność polityczną SB założyła sprawę pod kryptonimem „Intruz”.


CDN.




Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura