Czy to możliwe, żeby w ciągu jednego popołudnia/wieczoru wyprodukować aż 6 postów i wylądować z nimi na SG? Takie rzeczy nawet red. K. Leskiemu się chyba jeszcze nie udały (choć nie chcę się zakładać), a już na pewno nie "królowi salonu24", czyli Azraelowi. Problem jednak w tym, że Bartek Węglarczyk, który właśnie jest tym dziennikarzem bijącym rekordy publikowalności, z każdym wpisem robi się coraz bardziej rozhisteryzowany, jakby bywalcy salonu i czytelnicy tekstów salonowych z jakiegoś powodu nie dawali mu spokoju. Mam jednocześnie wrażenie, że to sam BW nie może spokojnie spać, bez swojej salonowej aktywności i bez ciągłej interakcji z czytelnikami.
Spójrzmy na chronologię wydarzeń. Oto o 12.05 BW przesyła post: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24709,index.html, (a jest to zaledwie 6 minut po poście: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24708,index.html), następnie o 17.16: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24756,index.html), po czym o 19.43: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24756,index.html), zaś o 20.13: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24775,index.html), natomiast o 20.59: http://bartoszweglarczyk.salon24.pl/24780,index.html -
I tenże post kończy się rozpaczliwym pytaniem: "czy warto pisać?"
Chyba jednak warto, chciałoby się powiedzieć, skoro każdy post BW choć przez chwilę jest numerem 1, po czym ściąga na siebie masę komentarzy, co do których 95 %, jak skrupulatnie wyliczył BW, jest off-topic.
Podeprę się cytatem z tego ostatniego posta:
W takim układzie dyskusja nie ma sensu, bo wyszukiwanie owych 5 proc. zajmuje zbyt dużo czasu, podobnie z resztą jak kasowanie twórczości sfory.
Od wczoraj przekonuję się, że odpowiadanie na S24 nie ma sensu, ale nieodpowiadanie na S24 też nie ma sensu, bo wywołuje DOKŁADNIE TAKĄ SAMĄ agresję.
Ki diabeł? Czy aż tak tępa jest "masa czytelnicza"? Wydawałoby się, że posty eksponowane na samej górze SG to jakieś najciekawsze materiały publicystyczne -skąd więc ta dzika pasja komentatorów, którzy najwyraźniej kompletnie nie kumają czaczy i piszą bez ładu i składu, ku zgrozie BW? Czy BW pisze tak skomplikowane teksty, że ludzie dostają zawrotu głowy? No bo chyba jakość tych tekstów decyduje, że są one tak usilnie i wyraźnie eksponowane? Czy też sam BW jest gatekeeperem i sam się mianuje królem SG? To byłoby ciekawe.
Tak czy tak coraz więcej pytań budzi ta bardzo wysoka aktywność BW na salonie, jakieś ankietowanie "niebieskich", przy jednoczesnym ich prowokowaniu, jakieś pytania, czy "czerwoni nie powinni się wynieść z salonu24",mówienie o jakimś "matriksie" i jednocześnie jakieś próby dowodzenia przypominające trochę przedszkolne narzekania typu "nikt mnie nie lubi".
Wszystko to jest zajmujące i wciągające, bo co nowy post BW, to blogerzy odrywają się od swych zajęć i zlatują czytać ("bez zrozumienia") wpisy BW. Czy jest to może jakaś forma odreagowania stresów związanych z pracą dziennikarską? Może. Nikt nie powiedział, że salon nie może być też jakimś miejscem intelektualnej regeneracji (coś jak salony piękności dla kobiet). Taki intelektualny lifting tu można sobie zrobić. Poszaleć jak pies w studni, odmłodnieć. Wrócić do swoich - z nową energią i pozytywnymi wibracjami.
Pytanie tylko jedno: BW szaleje, ale co my mamy z tego?



Komentarze
Pokaż komentarze (73)