Polityczni święci
Polityczni święci, innowiercy i komunożercy
Osobiście żałuję, że tak mało mówi się i pisze o niegodziwościach wywiadów CIA i Mosadu.Dla odmiany natomiast mamy przelewające się informacje o niecnych poczynaniach wywiadu SB i KGB.W tym uproszczonym schemacie, dla maluczkich, czarno-białego dobra i zła wszyscy są odpowiednio zafiksowani zgodnie z oczekiwaniami bieżącej polityki zabezpieczającej interesy klasy posiadającej.
Nie ma w tym wszystkim ani cienia stwierdzenia, że są to lub były instrumenty wykonawcze zabezpieczające polityczne sprawowanie władzy przed fizycznymi i werbalnymi atakami na nią. Są to konstytucyjne organy każdego państwa, bez znaczenia komunistycznego czy kapitalistycznego.
Jeden z polskich generałów tej branży, ostentacyjnie i bez żenady powiedział, że zadaniem CIA są kradzieże, zabijanie i prowokacje, byle tylko nie dać się złapać na gorącym uczynku. Załóżmy nawet litościwie, że działają te służby w szlachetnych celach jednak , niestety, z wykorzystaniem często wątpliwych instrumentów. Tak jest wszędzie i u wszystkich. Stąd nie ma tutaj najmniejszego powodu do solidarnego rozdzierania szat i urządzania nagonek na czerwone czarownice przez czarne anioły medialne.
A więc służby te są swego rodzajem lancetem, który z natury rzeczy musi być ostrym, a jego ocena może następować wyłącznie w oparciu o predyspozycje władającego nim mózgu i drogą sprawnej dłoni. Życiowe doświadczenie dowodzi, że nie wszystkie operacje się udają i nawet te pozbawione sukcesu nie można przyjmować jako mordercze działanie, bowiem są one podejmowane w intencji niesienia pomocy choremu. A na efekt ostateczny składa się nie tyko intelektualna i manualna sprawność chirurga. Często o wynikach decyduje jakościowe przygotowanie warsztatu pracy służby zdrowia oraz stan wiedzy medycznej na dany moment a także posunięty proces chorobotwórczy pacjenta.
Widzimy więc, że tak jak służby specjalne zabezpieczają organizm społeczny tak służby medyczne chronią organizm ludzki przed atakami niekorzystnych procesów i zjawisk, zatem nie można sugerować podejmowanie świadomych działań negatywnych, poza niewątpliwie zdarzającymi się błędami w sztuce. Inna ocena przedstawionych związków i uzależnień jest wyłącznie rezultatem politycznych machinacji i manipulacji.
Szczególnie wrażliwym na te schorzenia i podatnym na negatywne skłonności oraz oczekiwania rządzących jest aparat medialny. Tenże aparat ma obowiązek mówienia prawdy i obiektywnego przedstawiania faktów i zdarzeń zachodzących w otaczającej nas rzeczywistości, pozostawiając oceny i komentarze polityczne odbiorcy. Tak postepują media profesjonalne dbające o swój nienaganny image. Przesunięcie natomiast akcentów z bloku informacyjnego na blok komentarza, świadczy wyraźnie o niedopuszczalnym przechyle tych,było nie było, służb, w kierunku ich upartyjnienia.
O ile w socjalistycznym państwie, ten typ polityki informacyjnej był zrozumiałym z uwagi na obowiązujące w nim konstytucyjne rozwiązania, o tyle tego rodzaju polityka informacyjna w wolnym państwie prawa jest dyskusyjną. A szczególnie wówczas kiedy odchodzi ona od pluralistycznej istoty na rzecz wyłącznego gloryfikowania kapitalistycznego systemu, co w swej formie jest niezwykle podobne do socjalistycznego schematu, poza różnymi biegunami.
Dla przeciętnego konsumenta jest sprawą jasną , że każdy Żyd swój towar chwali. Jeżeli jednak chwali on na okrągło przez całą dobę i czyni to w niewybredny sposób zmuszając nas byśmy kupili jego “cegłę”, to sprawa zaczyna się stawać niesmaczną i wskazującą , że ryba psuje się od głowy, bowiem doskonale zdajemy sobie sprawę z jej nieświeżości. Takie to polityczne buble stara się nam wciskać grupa dziennikarzy etatystycznie gloryfikująca solidarną rewolucję bezrobocia, poprzez dewaluację socjalizmu, w którym nikt nie znał tego pojęcia, poza tymi, którzy bywali na WUML-ach lub usilnie studiowali ekonomię polityczną socjalizmu /a nie jakiegoś tam, wydumanego przez niedouków, komunizmu/ i kapitalizmu.
Wielu z tych politycznych dewiantów uwarunkowych jest rodzinnie a nawet powiedziałbym genetycznie pielęgnując tradycje ciemnogrodzkiej szlachty zaściankowej wyrosłej na bazie wiślanych cudów i głębokiej oraz naiwnej wierze w powrót realiów zapóźnionej i zapyziałej II RP. Ja nawet gotów jestem zrozumieć to przywiązanie do włażenia po grzbiecie kamerdynera na rozłożysty zad własnej klaczy. Sprawa jednak polega na tym, aby na tyle dojrzeć, żeby zrozumieć, iż należy się już wyzbyć tego zboczenia.
Ponoć aktualnie wywiady w mediach zaczynają przeżywać swój renesans. Ta forma penetrowania czwartej władzy zawsze była stosowana z większym lub mniejszym skutkiem ,wydaje się w dość szerokim zakresie. Bowiem dzisiaj do politycznego zaanagażowania nie bardzo ludzi już ciągnie ale do pozyskiwania szmalu zgodnie z kapitalistyczym modelem skłonnych jest wielu z konieczności i dla kariery, jak za świętej pamięci babuleńki.
Nie wszyscy byli redaktorami Jachowiczami lub Passentami, zgodnie z ich własnym poczuciem estetycznym i etycznym. Wielu po prostu chciało nosić buławę marszałkowską w plecaku, i wcale tutaj o kolor plecaka nie chodziło, a o tę buławę, którą już nasi przodkowie do wiadomych celów wykorzystywali. Nowych animatorów i moderatorów ” lepszych czasów”, przygotowano do wywiadowczej roli, nie chciałoby się powiedzieć wywiadów , by nie dokonać nadużycia, lecz “wywiadywania” się, nieco z poznańska rzecz ujmując, jak to się żyje dołowym beneficjentom ustroju niebiańskiego życia i bogactwa.
Robota jest to wielce niewdzięczna, generalnie rzecz ujmując, bowiem wytypujesz sobie takiego zawodnika do wywiadu, co to miał system chwalić, a jemu się nagle babcia Zosia nie podoba i twierdzi on, że jest głupia, chociaż każdy bęcwał nawet solidarny wie, że Zofia oznacza mądrą. A jest to przecie zaledwie wierzchołek góry lodowej tych niereformowalnych czerwonych matołów. Potrafi ci taki jeden z drugim kundel powiedzieć, że Pan Prezydent jest mądry i wspaniały a Pani Prezydentowa jest piękna. No i gdzież tu poprawność polityczna, a przecież statystyczne poparcie sondażowe leci koalicji na łeb i szyję. Jak w takiej sytuacji można zachować zimną krew i spokój kiedy jucha się burzy patrząc na te czerwone i nieogolone pyski.
Po tak morderczej harówce dla sprawy za niemałe pieniądze muszą się oni przynajmniej raz w roku około Wielkiej Nocy zrelaksować. Toteż organizują sobie liczne bale i konkursy. A to na “najmądrzejszą redaktorkę”, a to na “Redaktora fatalistę”. Niektórzy organizują sobie zabawy na lodzie, a jeszcze inni tańce na wodzie. Wszyscy oni świecą ogniem gwiazdy betlejemskiej i roznoszą tak oczekiwany blask ognia Chanuki. Młodzi, mili i solidarni. Jakżeż o nich można źle mówić, jeśli nawet źle się prezentują. Ot normalni wybrańcy jedynie słusznej idei tłuczenia szmalu.
Jedni tłuką szmal jako się rzekło łącząc ten proceder z pozyskiwaniem oleju z ostatniego tłoczenia. Czyniąc przy tym takie grymasy wokół ust i oczu, że pojawiły się jej powszechnie znane wśród pań kurze łapki, ptasie dzióbki i troglodycie czółka, vide najbardziej znane postacie pewnego dynamicznego ruchu zmierzającego donikąd. Całe szczęście, że nie rzuciły się jej na twarz ich wspaniałe zarosty Chue Guevary, które za komuny służyły do ukrywania szlachetności ich dusz a teraz pozostały już tylko przejawem solidarnego niechlujstwa. Wśród płci brzydkiej jest niejaki Rympał -pympał,ostatnio nagrodzony przez jemu podobnych orłów prawicowego lotu. Raz mu się rymnie, kiedy indziej rypnie się sromotnie. I w ten oto sposób, z woli, nie z woli,waćpan pozwoli, pcha w pocie czoła i pełen poświęcenia swoją ewidentnie antykomunistyczną taczkę.
Gdyby postarać się o uczciwą ocenę tej generacji solidarnej braci dziennikarskiej, to wypadnie ona niezwykle dla niej niekorzystnie. Ja wyrosłem już z wieku by wyrzucać telewizor przez okno, niemniej taka zbożna ochota nachodzi mnie niezmiernie często. Gdyby mieli oni poczucie przyzwoitości to rozumieliby doskonale gdzie społeczeństwo ma ich nadęte farmazony. Społeczeństwo tupie swoimi książeczkami abonamentowymi nie chcąc opłacać proponowanych mu bzdur propagandowych. Społeczeństwo nie jest stadem bałwanów chodzącym na pasku grona idiotów.
Jakoś dziwnie nie przypominam sobie, być może pamięć już zawodzi, aby z okazji procesu Jaruzelskiego wiodąca i agresywna od 25 lat tleniona blondyna solidarna, całe szczęście ,że nie ruda, co jest kwestią raczej charakteru niźli przekonań politycznych, przeprowadziła z nim wywiad. Ona realizuje swoje wywiadówki jedynie wówczas kiedy ma możliwość założenia sękatego kija i przekręcenia nim wielokrotnie w ten sposób by wątroba to odczuła. Jest to wyjątkowo paskudne i nie mające nic wspólnego z profesjionalizmem, ot zwyczajnie skrzywiona sadystyczna skłonność polityczna. Dla odmiany jej młodsza koleżanka Połajanka, w spotkaniu z Prezydentem Wszechczasów, o mało nie doprowadziła Go do politycznej masturbacji.Natomiast Pan Rimskij Korsakow tak jechał z generalnym ubowcem, aż czerwone iskry tryskały z bladego oblicza Pana Generała. Za okrągły stół redaktor o mały włos generała nie wcisnął pod stół. A potem chciał zeń uczynić mordercę wszystkich opozycyjnych księży, jakby zapomniał, iż to on kazał wręczyć wielu polskim księżom “Order Budowniczego”.
Jak widzimy wszystkie uproszczenia niosą ze sobą pewnego rodzaju niebezpieczeństwa.W rezultacie generał wstał i przerwał wywiad, będący w rzeczy samej prostackim atakiem solidarnego chłoptasia, na generała, który był attache wojskowym w Londynie i dorobił się stadniny koniny w Bieszczadach.
Stąd nie bez kozery były jego skłonności do zmiany ustroju w Polsce.A tutaj spotkało go takie chamstwo i brak zrozumienia dla podjętego przez niego wysiłku ryzyka przebudowy.No przecież gdyby weszli do Polski radzieccy to ” kęsim ” miał zagwarantowane wraz z Jaruzelem i paru innymi Rakowskimi.
I pomyśleć, że nic w tej sytuacji nie uszanuje ta smarkata młodzież. Teraz już nawet 16-letni gówniarz potrafi młotkiem zatłuc swoją 15 letnią koleżankę szkolną.Na potęgę piją, wąchają, molestują i gwałcą, nauczycielom zakładają na głowy śmietniki, i tłuką ich po kątach poza szkołą.
Nie bez powodu naigrawa się pewna piekna i mądra pani z popłakującego po kątach Pana Kuczyńskiego. Słusznie zauważa ona, że rozwydrzona młodzież nie jest spadkiem po PRL-u. Jest ona produktem nowatorskiego wychowania solidarnościowego opartego na bazie lekcji religii i brutalnego życia zgotowanego nam przez antykomunistyczno-neoliberalnych kucharzy zupek kuroniowych. Twórców polskiego wstydu, zgryzoty i biedy. W tej liczbie znajduje się Wałęsa, Balcerowicz, Kuczyński i paru innych potentatów podziemnego intelektu.
No i oczywiście najważniejszym wśród nich był Ojciec Święty wraz z Duchem Świętym, co to tak ukochał swój naród, że wypędził go rękami swoich wyznawców na mękę emigracyjnej biedy. Widać wypędzenia stanowią nieodłączny element kultury ludzkiej. Dotykały one Żydów z przyczyn im tylko znanych, dotknęły nieszczęsnych a sprawiedliwych i gospodarnych Niemców, a teraz nawiedziły Polaków. Jednakże wypędzenie zgotowane rękami rodaków mają wyjątkowy posmak i wymowę. Chciałoby się powiedzieć, że jest to specyficzne draństwo, kiedy taki los zgotowali Polacy Polakom. Nie wiem czy Pan Bóg zechce wybaczyć wypędzającym łobuzom, którzy generalnie są reprezentantami wiary, w to, że będzie im dobrze.
Dociekania wobec Jaruzelskiego o okoliczności zalegalizowania “Solidarności" są niczym innym aniżeli zawoalowanymi pytaniami o zdradę interesów, było nie było 10 milionowej lewicy. I jest to problem nie tyle zdrady tych ludzi lecz ich upokorzenia i pozbawienia elementarnych warunków egzystencji przy jednoczesnym wywłaszczeniu z należnego mu konstytucyjnie majątku narodowego. To jest całe pasmo 25 letnich awantur politycznych o dekomunizację, lustrację, deubekizację w ramach procesu idiotyzacji.
Ludzie lewicy dali Polsce ostateczny kształt terytorialny, przynieśli jej wolność, dali pracę i wykształcenie na miarę ówczesnych skromnych możliwości. Zamienili kraj,by obrazowo ująć, rolniczy w przemysłowy. Doprowadzili do tego, że niewykształcony robol mógł rozmawiać z Premierem jak równy z równym i dopuścili do tego, żeby dureń mógł się poczytywać za geniusza. W rezultacie tych genialnych posunięć, ochlokracja zastąpiła demokrację a kij bejsbolowy długopis, także ten z ryngrafem Matki Boskiej.
Nie zamierzam występować w roli adwokata gen.Kiszczaka, który praktycznie przekazał władzę opozycji. Jeżeli jednak pozostawiamy swobodę zachowania się wywiadowcy, no to nie możemy jej również pozbawiać indagowanego. Jeżeli solidarny janczar w domu generała ma odwagę traktować go jako mordercę, to generał winien mieć prawo wyprowadzenia za kołnierz takiego chama na próg domu i na pożegnanie “podać mu nogę” w wałęsiarskim stylu. Jak można w ogóle zestawiać kulturę z chamstwem. Przerwanie wywiadu w tej sytuacji było niczym innym aniżeli zastosowaniem dopuszczalnej obrony własnej.
Pan Fassent stawiał swego czasu otwarte pytanie o poczucie współodpowiedzialności za polityczne morderstwa księży. Po pierwsze nie ma dowodów na to, że to były morderstwa i po wtóre, że miały one charakter polityczny.Gdyby było inaczej IPN obu generałów skonsumowałby na wiedeńskie śniadanko. Podobnie ma się kwestia z “Wujkiem”, gdzie uzbrojeni w łańcuchy górnicy solidarni rzucili się na uzbrojonych w broń palną mundurowych.
W normalnych warunkach państwa prawa zaatakowanie policjanta grozi kilkoma latami więzienia. Ale nie u nas.U nas milicjanta można było opluwać, poniewierać nim lub nawet zastrzelić jak sierżanta Karosa. I dzisiaj dziwimy, że mamy państwo niesprawiedliwości, bezprawia i bezhołowia. A jakiż to młody policjant ryzykował będzie swe zdrowie i głowę by walczyć o obronę miliardów Krauzego, Gudzowatego i innych Palikotów. On już przestał narażać się nawet w obronie staruszki niosącej swe grosiki na tacę do kościoła, ponieważ nie jest pewien czy to chodzi o Ojca Rydzyka czy innego Ojca umoczonego w aferze Stella Maris.
Był taki jeden generał, który próbował się przeciwstawić mafijnym bandytom, to go ustrzelili niczym kurczaczka w biały dzień przed własnym domem.
A ustrzeleni premierzy, wicepremierzy, ministrowie, wprost głowa pęka, jak można żyć w państwie takiego prawa. I te cioty solidarne chcą nas przekonać do swoich sukcesów, będących klęską narodu.
W tej sytuacji media nie mają niczego do wybaczania, ponieważ media nie są czwartą władzą. One nie są żadną władzą. Są to pewne centra zbiorów ludzkich o ogromnym przeroście ambicji nad możliwościami w połączeniu z zastraszającym brakiem odpowiedzialności.Te grupy ludzi należy wziąć krótko za uzdę i nauczyć je poprawnej realizacji rzemiosła informacyjnego, bo na artyzm bez wątpienia ich nie stać, a do polityki informacyjnej nie dorośli zupełnie.
Znana Teresa Forańska, być może bardzo bliska Gospodarzowi pewnego blodu o wytraźnym odcieniu ze względu na wspólnotę losu, niczym nie różni się w ujęciu strategicznym od wcześniej omawianych postaci. Przyznajmy, że potencjalnemu wisielcowi jest zupełnie obojętnym czy sznur mu założą zgrubiałe męskie łapy z grymasem nienawiści na ustach, czy uczynią to subtelne paluszki kobiece z wyrazem uniesienia na twarzy i pocałunkiem śmierci na ustach. Być może ta druga forma odejścia, pozornie bardziej eleganckiej, jest jeszcze tragiczniejsza dla skazańca, aniżeli krótki morderczy i zdecydowany uchwyt. Być może adekwatnym jest tutaj przykład z ekstrakcją dokonywaną przez lekarza i kobietę stomatolog. Jeżeli ktoś poddawał się temu zabiegowi to niewątpliwie właściwie odbiera te doświadczenia.
Najlepsze ze zrozumiałych względów sa wywiady z urzędującym Premierem i szefem partii rządzącej, czyli dwa w jednym. On tak pięknie się uśmiecha, obiecuje i zapowiada. Wprost miód w gębie i anioł po sercu skacze. A jeżeli do tego zapewnia , że możesz zostać milionerem to jakżeż mu nie uwierzyć? Nawet jeśli mówił, że kryzys naszą wspaniałą Ojczyznę ominie, a teraz zmienił raptem zdanie, czyiąc to z takim wdziękiem i chłopięcym urokiem, że niesposób posądzać go jakieś niecne zamiary. A, że w Davos ani be, ani me, ani kukuryku no to przecież niekoniecznie musimy o tym wiedzieć, bo dyspozycyjni redaktorzy informują tylko o tym, co buduje pozytywistyczny obraz kapitalistyczny. Kiedy natomiast coś się nie mieści w ramach przyjętego modelu szczęścia, uśmiechu i życzliwości, wówczas lepiej o takich zdarzeniach nie wspominać. I takim sposobem cenzury u nas nie ma, za chińskiego luda. Jest natomiast autocenzura, ale to już inna para kaloszy.
Naiwnością jest moim zdaniem branie za dobrą monetę słów Premiera:” rząd nie będzie bronił banków, tylko ich klientów”. Pan premier opowiada bajki ekonomiczne jak na liberała o historycznym wykształceniu przystało.Rząd polski nie ma żadnego wpływu na politykę obcych banków w Polsce. Ba, ja nawet odważę się powiedzieć, że rząd jest zdecydowanie uzależniony od ich polityki. I na tym właśnie polega istota kryzysu, kiedy oszukiwano nas mówiąc, iż dzięki mądrości rządu on do nas nie dotrze. A on jednak już dotarł, bowiem o tym decydują prawa ekonomiczne a nie chciejstwo polskich cudotwórców znad Wisły. Jeżeli Banki Zachodnie uznają za konieczną likwidację swoich agend w Polsce to nie będą pytać Pana Tuska o zgodę, bo nie na tym polega samodzielność gospodarcza. Jeśli Tusk będzie chciał ustrzec przed stratami polskiego klienta , zachodniego banku, to będzie musiał wykupić ten bank i pokryć jego straty oraz dokapitalizować tę upadłość. I taka będzie korzyść sprzedaży polskich banków za psie pieniądze zachodniemu kapitałowi. Będzie to ewidentna strata. Na takie decyzje rząd będzie sobie mógł pozwolić zaledwie w jednostkowych przypadkach, ponieważ zadłużenie Polski lokuje ją na granicy upadłości. Jak dotychczasowa praktyka wskazuje liberalne rządy bronią przede wszystkim interesu banków kosztem płatnika i podatnika.
Dotychczasowe poszukiwanie pieniędzy przez rząd jest w pierwszym rzędzie podyktowane koniecznością załatania powstałej dziury budżetowej w wyniku wprowadzenia ogromnych ulg kapitałowych przyznanych pracodawcom.Ta dziura spowodowana została świadomym ograniczeniem wpływów podatkowych do budżetu przez prywatny kapitał. Stąd dla zachowania równowagi budżetowej nieodzownym jest dokonywanie cięć wydatków po stronie kosztów, głównie o charakterze socjalnym. W ten sposób następuje wyprowadzanie społecznych pieniędzy do prywatnych kieszeni wielkiego kapitału. Moim zdaniem nie tylko nie ma tutaj działań o charakterze dbania o dobro klienta, lecz wręcz odwrotnie, mamy do czynienia z jaskrawym nadużywaniem władzy państwowej dla pompowania interesu często odbiegającego od narodowego.




Komentarze
Pokaż komentarze