Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk
44
BLOG

Dzień Zwycięstwa

Zygfryd.Gdeczyk Zygfryd.Gdeczyk Polityka Obserwuj notkę 0

 Dzień Zwycięstwa

 
 
Wspomnienia z portalu En passant z okazji Dnia Zwycięstwa
 
Być może dobrze się stało, iż Gospodarz En passant odszedł od gorących tematów politycznych zastępując je pożywnymi pierogami faszerowanymi grochem i kapustą,bowiem ruskie już wyszli.Zabawy i uciechy sporo po takim gazopędnym daniu ale pożytku niewiele. Jest to jednak pozorna ucieczka polegająca na przeniesieniu trudnych i ważkich problemów współczesnego świata w sferę kultury, która  notabene oprócz polityki także leży.
 
Tak jak kiedyś patrzyliśmy na Amerykę i świat przez radzieckie lustro, tak dzisiaj staramy się zobaczyć to samo w amerykańskim odbiciu. Może jest to pewnego rodzaju wzbogacenie kulturowe, ale zawsze sprowadzające się do nienaturalnych odbić w lustrze, mającym często zamierzony charakter deformacji tak typowych dla gabinetu śmiechu i figur woskowych.
 
Gdybyż to tylko chodziło wyłącznie o zdrowy śmiech. Niestety, ponieważ od polityki nie da się uciec więc śmiech i łzy stają się niekiedy instrumentem politycznego oddziaływania. Nasz dramat polega na tym, że to spojrzenie niezależnie od tego w czyją stronę jest kierowane, zawsze  jest obcym spojrzeniem.
 
Zwykle odcinani jesteśmy od polskiego narodowego widzenia.  Nie ma znaczenia czy ono mogłoby być obarczone błędem czy też nie, ponieważ byłoby własnym widzeniem świata zgodnym z polską racją stanu.Nam sie narzuca na siłę opcję antypolską opartą o syjonistyczny kosmopolityzm i militarystyczny globalizm. Ja życzyłbym sobie,żebym dla przykładu na problem Holocaustu miał możliwość spojrzenia poprzez optykę żydowską, szerzej zachodnią, a także wschodnią z uwzględnieniem polskiej percepcji .Natomiast polska rzeczywistość jest odarta z wielostronności percepcji. Nie chcę przez to powiedzieć, że jest ona skrzywioną, ale niepełną na pewno.
 
Nie ma w naszym życiu kulturowym wielkich dzieł literatury czy kina, prezentujących osiągnięcia naszych sąsiadów i intelektualnych potęg. Proponuje się nam jednostronne  i uproszczone widzenie świata odpowiadające możnym tego świata, i żenującym możliwościom płatniczym naszego kraju. Faszeruje nas się głównie sieczką amerykańskiego kina hollywoodzkiego, ogłupiającą i pozostawiającą w przekonaniu, że wolność należy sobie wyrąbywać własnym pistoletem bez względu na interes innych.
 
Zatem jest to kino nie tylko ogłupiające ale i demoralizujące w swym przesłaniu.Dlatego warto powrócić do kilku "dzieł" zachodniej kultury wspierającej burżuazyjny militaryzm niesiony na bagnetach,rakietach i bombach światłej cywilizacji przymuszającej do przechodzenia na jej wiarę.
 
Dlatego warto sobie przypomnieć te  głośne  i kontrowersyjne swego czasu zachodnie filmy "Lektor", "Gran Torino" i "Wojny Iwana" utrzymujące się w powszechnie stosowanej głupawej konwencji zachodniego dobra i wschodniego zła.
 
Przechodząc do analizy filmu „Lektor”chciałbym powiedzieć, że zróżnicowane widzenie problematyki tego filmu jest podyktowane osobistymi doświadczeniami lub ich brakiem w politycznym widzeniu świata. W związku z tym nie można wykluczyć intencji relatywizacji zbrodni poprzez  nadanie jej ludzkiego wymiaru. Działaniem tym są zainteresowane te narody i środowiska kapitałowe, które zostały obciążone stygmatem zbrodni. A zatem jest to dążenie idące w kierunku rozgrzeszania i zapominania. A nie wiem czy wolno nam to czynić,szczególnie w przypadku recydywy zbrodni.
 
Nie ukrywam, że są mi bliższe te recenzje, które dostrzegają ogrom moralnego problemu.
 
Po obejrzeniu filmu poraża przejmująca cisza zmuszająca do refleksji, pokory i sprzeciwu wobec zbrodni, popełnianych przez najbardziej cywilizowane narody. Film zmusza nie tyle do refleksji ile pogłębionych przemyśleń w samotności i intymności własnego jestestwa. Wydaje się, że problem zbrodni i kary jest tak elementarnym i złym doświadczeniem ludzkości, że nie może on nigdy zejść z wokandy naszych rozważań, przemyśleń zmierzających do tworzenia bezpieczników pozwalających na unikanie tego rodzaju potwornych dramatów, które chcąc nie chcąc są przenoszone na następne pokolenia i obciążają je swoim brzemieniem.
 
Jest to jakże dziwny psychologicznie problem ale w naturalny sposób umacniający hamulce wobec zła, gdzie psychiczne konsekwencje zbrodniczych czynów ojców muszą ponosić ich dzieci. Widzimy w tym skomplikowanym uwarunkowaniu życia zbrodniarza, że pomimo, iż on czuje, kocha i cierpi pozostaje  przez cały czas zbrodniarzem, a konsekwencje jego zbrodni przenoszone są na życie najbliższej i kochanej osoby.
 
Ze społecznego i jednostkowego punktu widzenia nie może być zapomnienia dla niemieckich zbrodni zabijania, a także amerykańskich ostatnio. Zapomnienie o tch dramatach lub celowe  pomijanie  ich milczenie jest wyrażeniem moralnego przyzwolenia na podobne mechanizmy w przyszłości. Filmy tego rodzaju muszą stanowić przypomnienie i przestrogę.
 
Być może należy zrozumieć dramat morderczyni Hanny , kobiety kohającej człowieka, który zbłądził ale chce pozostać człowiekiem. I ja to potrafię zrozumieć. Nie mogę natomiast wybaczyć jej mordowania i zaakceptować tego rodzaju postawy. Być może postawa niemieckiego kinomana będzie zupełnie inna wobec rozterek Hanny, aniżeli mój odbiór- Polaka, członka zbiorowości tak potwornie doświadczonej niemieckim bestialstwem.
 
I nie jest to kwestia zemsty czy odwetu, jest to sprawa szacunku i pamięci o ofiarach bezsensownie i bestialsko wymordowanych przez nazizm,w imię wyższości narodowej.Niezależnie od propagandowych intencji cel jest ciągle ten sam polegający na ekonomicznej dominacji. Zauważmy,że aktualnie zaczyna sie zamyślać o odtworzeniu granic wewnętrznych Unii porzucając ideę tzw.śmiesznej solidarności na rzecz Europy dwóch prędkości restytuującej nierówności i niesprawiedliwości społeczne po przejęciu przez siebie dominacji nad Europą Wschodnią. Kto nie potrafi zauważać tych elementarnych mechanizmów nie jest godzien zajmowania się polityka.
 
Nie zagłuszy mego narodowego odbioru sojusz strategiczny z Niemcami, chęć nie wyrządzania im moralnych przykrości, bowiem oni starają się uciekać od tego problemu poprzez przerzucenie  roli kata do funkcji ofiary. Jest to niezgodne z historycznymi zaszłościami, prawnymi konsekwencjami,które ponieśli i moralnym brzemieniem jakie dźwigać będą zawsze. Uciekanie w tej sytuacji w rolę ”wypędzonych „  jest stawianiem zasłony dymnej wobec dokonanych przez nazistów zbrodni ludobójstwa dokonywanego na przemysłową skalę.
 
”Wypędzenie”jest konsekwencją bandyckich napaści bez wypowiedzenia wojny na inne narody, jest konsekwencją nienotowanej agresji niemieckiej w dziejach świata. Stąd też wszelakiej maści agresorów należy wypędzać i przepędzać bez litości. Powstaje tylko pytanie czy należy im stawiać pomniki i muzea.Problem ten nie jest wyłącznie kwestią niemiecką ,dzisiaj zaczyna on w coraz szerszym zakresie dotykać innych państw o imperialnym charakterze.
 
Omawiany film ten w moim odbiorze pokazał jak łatwo zapominamy o przeszłości. Uwypukla jak chętnie staramy się tłumaczyć oprawców III Rzeszy. Jak oni sami i ich bliscy rozgrzeszają nazizm. Jak z upływem czasu wygodniej jest zatrzeć granice między dobrem i złem. I właśnie to zapominanie i to zacieranie granic, ta próba cywilizowania wizerunku hitlerowskich zbrodniarzy jest niedopuszczalna, ponieważ w ten sposób powracające duchy przeszłości mogą stać się ponownie gehenną ludzkości.
 
„Gran Torino” to kolejny film godzien przypomnienia  albowiem ukazuje borykanie się amerykańskiego systemu  z rasizmami tej krainy "miodem i mlekiem płynącej". Jednocześnie "Gran Torino" jest to samochód Walta Kowalskiego.Kowalski to weteran wojny w Korei i zapiekły rasista z krwi i kości, który przywiózł ten wstrętny rasizm z Polski , ponieważ jak powszechnie wiadomo w Ameryce ,wolnym kraju, takich paskudztw nie ma.
 
Walt żyje w świecie, który nieustannie ulega zmianom, zostaje zmuszony przez sąsiadów-imigrantów, którzy wraz ze swoją rodziną wprowadzili się po sąsiedzku, do trudnej konfrontacji z własnymi zadawnionymi uprzedzeniami. Po śmierci żony Walta Kowalskiego, nie wierzy on już, że świat jest dobry. Żona była jedyną osobą mającą na Walta pozytywny wpływ. Według Walta, wszystko co młode, nie-amerykańskie i mało trzymające się jakiegokolwiek kodeksu, jest złe i nie powinno się tego tolerować.
 
Kiedy więc do mieszkania obok domu Walta wprowadzają się „żółtki”, czyli emigranci z Chin, Walt zaczyna on się niecierpliwić, ba, wręcz okazuje nienawiść swoim nowym sąsiadom. A do tego jeden z nich, młody chłopak, pod naciskiem miejscowego gangu, próbuje ukraść jego cenny wóz, tytułowego Forda Gran Torino. Jednak, mimo to, pewnego dnia Walt chroni chińską rodzinę przed owym gangiem i postanowi nauczyć młodego Chińczyka, jak taki ktoś jak on może przeżyć w USA…
 
Spokój Walta, mieszkającego w Highland Park niedaleko Detroit, mącą na przemian: rodzina, ksiądz z pobliskiej parafii i żyjący po sąsiedzku imigranci z Azji. Oczywiście wszędzie na poczesnym miejscu znajdujemy flagę USA, żebyśmy się nie pomylili i wiedzieli w jakim kraju akcja się dzieje. Akcja jak wszędzie i zawsze, dobrze się kończy dla USA. Jak ktoś nie ma co robić, to może się podszkolić w amerykańskich mechanizmach demokratycznych, gdzie decyduje prawo siły i pięści. Trudno dopatrzyć się w tym filmie szczególnie twórczych wartości. Jednak sam Clint Eastwood zasługuje na sympatię.
 
Ostatniego filmu pod tytułem „Wojny Iwana” nie miałem zaszczytu obejrzeć. Jednak już sam tytuł stwarza dość jasno sprecyzowany kontekst. Jeżeli wpiszemy w to jeszcze słówka w rodzaju „sowieckie”, to jasnym się staje ,że film ten nie może być nośnikiem pozytywnych wartości. Iwan ze swej natury musi być głupi, przestępczy i prostacki, w zdecydowanym kontraście wobec amerykańskiego Ivana będącego zawsze szlachetnym, prawym i mądrym. Taki to już mamy schemat w ramach poprawności politycznej ,w który z entuzjazmem wpisuje się cała prawica łącznie z nieocenionymi samozwańczymi gwiazdami elit.
 
Zarówno rodzime oszołomy jak i zachodni naukowcy ujeżdżają ruskich jak starą i wyeksploatowaną kobyłę, która jedynie się do rzeźni nadaje i wiadomo, że już długo nie pociągnie. Zatem dla owych poszukiwaczy prawdy cała wojna ojczyźniana jest wielkim mitem i oszustwem. Bowiem jak można przypuszczać,że bohaterskimi i kulturalnymi obrońcami cywilizacji śródziemnomorskiej byli wybrańcy z oddziałów SS, którzy musieli oddawać swe młode i jakże szlachetne życie w nieustępliwej walce z pijanymi oberwańcami azjatyckich hord przestępczego Stalina.
 
Czerwone dzikusy perfidnie taiły wielkość strat swego pospólstwa z karabinami na sznurkach. Nie informowały o ponoszonych klęskach, kiedy wojska szlachetnego Zachodu garbowały im tyłki. Nie mówili prawdy, że na jeden karabin czekało 10 sołdatów. Nie przyznawali się do tego, że za uratowanie czołgu te obdartusy gotowi są życie poświęcić. Kiedy ogólnie wiadomo, że europejski żołnierz bardziej sobie cenił własne życie aniżeli durny czołg. Cóż to za system wartości zdziczałej hałastry azjatyckiej,jak z czymś takim walczyć można. Toż toto zachowywało się poniżej godności niemieckiego wojownika. Toż te czerwone, komunistyczne skurczybyki nie pozwalały nawet płakać swoim dzikusom na I-szej linii. Za każdym z tych obszarpańców stał z tyłu NKWD-owiec i każda kropla łzy wyzwalała u tego zbira 9 gram ołowiu przeznaczonego dla szlachetnego i płaczącego żołnierza. No, wprost bestie w ludzkiej skórze.
 
Nie wolno też było przyznawać się sołdatom, że są głodni,ponieważ istniała pewność, iż hitlerowscy dobroczyńcy z SS dostarczyliby im żywność, przez co mogliby podłamać komunistyczne morale i wiarę w ostateczne zwycięstwo. Niedopuszczalnym było także ogłaszanie przez megafony w Leningradzie,że w tym mieście funkcjonuje proceder ludożerstwa. Chodziło o to, żeby nie przestraszyć kulturalnych i cywilizowanych wojsk niemieckich, które zamknęły pierścień okrążenia wokół Leningradu i odcięły dostawy żywności. Wiedza o ruskim ludożerstwie mogłaby osłabić ducha walki wojsk niemieckich,bowiem nikt nie ma ochoty być zjedzonym a już w szczególności higieniczny esesmann.
 
Kiedy te pijane i fanatyczne hordy zaczęły spychać kulturalnego i wykształconego bojownika, zbrojnego w europejskie wartości, to dopiero zaczęły się dziać cyrki w zdobywanej i mordowanej Europie. Pomyśleć, że nie chciało im się, obibokom, wyzwolić Polski, tylko od razu musieli zdobywać i zniewalać Polskę na rozkaz tego gruzińskiego satrapy. Mało tego, to zboczone żołdactwo, gwałciło kozy i wszystko co po drzewach nie latało,jak gdyby nie dość im było dojrzałych niemieckich wdów po dorodnych oficerach SS. Cóż za Sodoma i Gomora. Świat jeszcze tego nie widział. I pomyśleć, jak można zestawiać lizakowe peany na cześć opętańczych działań Armii Czerwonej wobec oswobodzicielskiej aktywności Wehrmachtu i niemieckich władz w tym niespotykanej działalności charytatywnej i sanatoryjnej w takich kurortach jak Auschwitz-Birkenau, czy w dziesiątkach innych.
 
Tfu, jak czytam to wszystko, co sam namazałem, to na wymioty mi się zbiera.
Jeszcze trochę a nadejdzie na mnie pora zwijać żagle z  portalu En passant, jeśli nie chcę zidiocieć do końca,co ostatecznie stało się rzeczywistością z pożytkiem dla mego zdrowia i kręgosłupa moralnego oraz  burżuazyjnego spokoju  niezwykle popularnego komunistycznego felietonisty,który dla śmierdzących dudków wraz z boleśnie podeszłym wiekiem przekręcił się bezwstydnie na prawo zapominając o tym,że stary wół onego czasu cieleciem był.
 
I nie byłoby powodu dla tych pachnących naftaliną wspominek,gdyby  nie  współczesność wielce zamerykanizowanego świata niewiele odbiegającego od tragicznej przeszłości. Obecni jego kreatorzy i przywódcy wprost  bez zawstydzenia mówią o zabijaniu, które zamieniają w show na , którym starają sie zbijać kapitał polityczny, czym nasze elity na całe szczęście mogą się tylko oblizywać. Niemniej  z końcem maja będą składać wasalne pokłony temu ,który osobiscie przyznał,że kazał zabić swego najcennniejszego agenta, co ma stanowić niekwestionowaną przesłankę  wielkości i moralności Ameryki.
 
Dlatego właśnie tym oczywistym starociom kilka słów odświeżającej prawdy poświęcam.
 

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka