Dwa punkty widzenia
Dwa punkty widzenia w tej samej sprawie
Obecnie niewiele osób pamięta już Gorbaczowa i tym bardziej jego ideę pierestrojki .
A zapowiadała ona znacznie więcej aniżeli można było wyczytać między wierszami. W polityce tak dużego mocarstwa zauważa się pewną bezwładność polityczną, jaką niweluje się znacznym wyprzedzeniem propagandowym mającym za zadanie przygotowania gruntu dla mających nastąpić zmian. Byłoby naiwnością przypuszczać, że Gorbaczow z własnej inicjatywy zmierzał do osłabienia rosyjskiej potęgi mocarstwowej.
Rosja poddawana była naciskom na udział w wyścigu zbrojeń i gospodarce zimnowojennej. Tak jak ten wyścig był do przyjęcia w USA, tak musiał on się zakończyć przegraną w ZSRR. Amerykańscy specjaliści doskonale wiedzieli, że inspirowanie Rosji do podjęcia wyścigu zbrojeń zmusi ją do przesunięcia ogromnych środków w budżecie na rozwój przemysłu ciężkiego,by móc dynamicznie rozwijać jego gałęzie militarno-przemysłowe. Ta część gospodarki narodowej jest w zasadzie jałową produkcją dla rynku. Nie wpływa ona na wzbogacenie rynku swoimi produktami wpływając na ogromne niezrównoważenie rynku. Znaczące ilości środków płacowych wypływających z sektora wojskowego nie znajdowało na rynku pokrycia w postaci adekwatnej ilości towarów konsumpcyjnych. A zatem dało tutaj znać o sobie przeinwestowanie przemysłu ciężkiego,kosztem niedorozwoju przemysłu lekkiego. Niewątpliwie ta postawa była konsekwencją świadomości udziału i strat w I i II wojnie światowej. Rosjanie wiedzieli,że w konfrontacji z Zachodem mogą liczyć tylko na siebie.
W zupełnie innej sytuacji znajdowały się USA, które co prawda startowały z porównywalnego czasowo etapu rozwoju ale w zupełnie innej sytuacji stosunków wytwórczych. Za początek dla Rosji zwykło się uważać połowę XIV wieku kiedy Iwan I Kalita zaczął zbierać do swego woreczka ruskie ziemie. Ameryka natomiast odkryta została w 1492 roku. Odkrycie Ameryki stało się klęską dla Polski albowiem w ten sposób położona w centrum przecięcia się szlaków Wschód-Zachód i Północ-Południe znalazła się na peryferiach Europy wskutek przesunięcia kapitałowego zainteresowania na Zachód Europy w związku z magnetycznym przyciąganiem nowo odkrytego kontynentu.
Od tego momentu najbardziej dynamiczny i mobilny element europejski zaczął zasiedlać Nowy Świat. Znaleziono tam tanią siłę roboczą i niezbędne surowce. Sprzyjające warunki klimatyczne umożliwiały dynamizowanie rozwoju stosunków wytwarzania. Przyjęta polityka agresji i podporządkowywania innych przyspieszała własny rozwój. Przykładem niech służy „wydzierżawienie” od Moskwy Alaski na lat 100.
W przypadku USA polityka napędzania rozwoju zbrojeń stanowiła impuls dla rozwoju innych działów gospodarki narodowej, a osiągnięty poziom rozwoju sektora handlu i usług oraz konsumpcji umożliwiał tego rodzaju politykę jako sposób napędzania i ożywiania własnej gospodarki. Jednocześnie uczynienie dolara pieniądzem światowym umożliwiało przerzucanie własnych kosztów życia ponad stan, na inne narody.
Oczywiście nie bez konsekwencji omawiana polityka wyścigu zbrojeń odbiła się na sytuacji USA. Spowodowała ona tam poważne reperkusje społeczno-gospodarcze. Jednak sieć powiązań i uzależnień z innymi państwami pozwalal im przerzucać ciężary kryzysów na swoich sojuszników i wrogów i tak też najczęściej ostatnio jest przyjmowany aktualnie wystepujacy kryzys. Niektórzy politycy traktują go jako instrument świadomej i celowej walki z Rosją dysponującą nieprzebranymi bogactwami surowcowymi. Temu ma służyć ostatnio upowszechniania teza, że rosyjskie bogactwa naturalne są światowymi bogactwami, co ma oznaczać amerykańskie prawo do korzystania z nich.
W rezultacie nie całkowitego położenia Rosji na kolana mocowanie się wuja Sama z wujem Ivanem trwa nadal. A ich przejawów jest wiele i ich celem ostatecznym jest dalsze przeredagowywanie w ostatnich latach poważnie zmienionej mapy politycznej Europy. Gra się toczy o strefy wpływów i beneficja. A demokrację zostawmy sobie dla ignorantów.
Gazeta The New York Times opublikowała swego czasu artykuł poświęcony problemowi modernizacji rosyjskiej armii. Podsumować istotę tej korespondencji można jedynie w ten sposób, że Amerykanie Rosjan się nie boją. Natomiast wypowiedź Miedwiediewa, że wydatki na zbrojenia będą porównywalne z ZSRR nie wywiera żadnego wrażenia na amerykańskich specjalistach. To,że Rosja jest skłonna do olbrzymich planów militarnych wiedzą oni doskonale. Ale jej gotowość bojową,ich zdaniem, osłabiają żołnierze terminowi nie potrafiący sobie przez rok czasu przyswoić podstawowych nawyków. Możliwości obronne Rosji osłabia także skorumpowana biurokracja wojskowa. Ocenia się,że 40% wojskowego budżetu rozkrada się lub marnuje bezpowrotnie. Ponadto uważa się ,że wielkomocarstwowe ambicje Kremla wydatnie powinien ostudzić kryzys, który nieuchronnie doprowadzi do wyraźnego zmniejszenia wydatków militarnych.
Zdaniem rosyjskiej prasy zwykły rosyjski patriota winien kwitować lekceważeniem takie oczekiwania burżuazyjnych środków masowego przekazu oraz stwierdzeniem „nie doczekacie się”.W szczególności świadomy obywatel znający „Strategię-2020” doskonale rozumie,że Amerykanie celowo urządzili kryzys,żeby zmniejszyć rosyjską zdolność obrony narodowej. To jest ten sam patriota rozumiejący, że amerykańskie władze zorganizowały akt terrorystyczny 11 września by znaleźć argumentację dla wzrostu nakładów na zbrojenia.
Niektórzy Rosjanie sądzą, że odrzucając patriotyczne zadęcia amerykańska gazeta modelowo rzecz biorą ma rację. Chociaż inni twierdzą, że nie może się to odnosić wobec takiego państwa jak Rosja osadzonego w konkretnych realiach historycznych i kulturowych. A w Rosji, jak w żadnym modelowym państwie, zawsze musi być inaczej. Dlatego Amerykanie nie powinni sobie robić zbyt dużych nadziei.
W ostatnich budżetach budżetach Rosjanie zaplanowali wzrost wydatków na obronę. W przyszłym roku nakłady zwiększy się o ca 200 miliardów w zestawieniu z bieżącym rokiem. Pieniądze te są kierowane na modernizację armii i uzbrojenia. Państwo wzięło na siebie nowe wydatki zbrojeniowe kiedy ropa marki „Ural” kosztowała więcej więcej niz zwykle. Spadek cen ropy powinien spowodować przegląd wojskowych inwestycji i ich cięcia jak sądzą amerykańscy fachowcy. Rosjanie jednak odgrażają się, że oni amerykańskich koncepcji nie zamierzają wdrażać.
Dlaczego Rosjanie nie zamierzają przyciągać militarnego paska? Dlatego, że wszelkie korekty budżetu stanowiłyby przyznanie się do faktu, iż konsekwencje kryzysu nie zostały właściwie przewidziane i precyzyjnie ocenione. Stąd byłoby to przyznanie się do własnego błędu. A to niszczyłoby czule piastowany w świadomości Rosjan obraz nieomylnego państwa. To zaś pozwalałoby kwestionować słowa urzędników przekonujących Rosjan do takich lub innych zachowań.
Po wtóre. Rosyjskie państwo ostatnimi laty upowszechnia i nie bez sukcesów obraz Rosji jako otoczonej twierdzy. Poniżona i powstająca z kolan Rosja przywraca sobie prawo do „historycznej inicjatywy”zdejmując bielmo z wielu nieżyczliwych jej oczu. Elegancki i pazerny Zachód pożądliwym okiem spogląda na zasoby naturalne rosyjskiej ziemi i zazdrości Rosjanom niewątpliwego sukcesu.
Rosjanie uważają ,że otaczają ich amerykańskie państwa satelitarne. Pod jej bokiem ponoć drzemią przestępcze reżimy. Polska i Czechy dążą u siebie do rozmieszczenia systemu obrony przeciwrakietowej oraz innych militaryzujących je rozwiązań. Ukraina ciagle balansuje pomiędzy Rosja i NATO. Amerykańskie okręty wojenne brużdżą powierzchnię Morza Czarnego. Kryzys, podarte portki, wzrost cen na żywność .Oto i symptomy oczekującej nas niedalekiej przyszłości.
W taki to sposób podałem państwu schematyczny zarys dwóch punktów widzenia w tej samej sprawie. Mimo istnienia zasady głoszącej, że tertium non datur, namawiam usilnie do własnych przemyśleń i wyciągania rozumnych wniosków w interesie własnej Ojczyzny.
Inne tematy w dziale Polityka