czeQfli czeQfli
54
BLOG

Z notatnika dezertera

czeQfli czeQfli Społeczeństwo Obserwuj notkę 1

Dzień 1  
Nie zdążyłem nawet zamknąć bramy.
Przyszli jak burza.
Nie pytali o nazwisko, o wiek, o zdrowie.
Złapali mnie w drelichu, takim, w którym karmiłem świnie.
Wrzucili na ciężarówkę.
Ktoś krzyczał, że ma chore serce.
Ktoś, że ma dzieci.
Ktoś, że nigdy nie trzymał broni.
Nikt nie słuchał.

Dzień 3  
Dali nam hełmy.
Plastikowe, z niemieckimi napisami, jak z budowy.
Śmiali się, że to „dar”.
Nie dali butów.
Nie dali mundurów.
Nie dali karabinów.
Powiedzieli tylko: „Okop jest tam”.

Dzień 7
  
Pierwszy raz poczułem głód taki, że bolały kości.
Zbieraliśmy żołędzie.
Wydłubywaliśmy robaki z ziemi.
Żuliśmy cholewki od butów, aż skóra robiła się miękka jak guma.
Jedzenia nie było.
Ktoś mówił, że racje sprzedali do sklepów.
Nie wiem.
Może tak było.
Może to tylko plotka.
Ale głód był prawdziwy.

Dzień 12  
Nie mogliśmy rozpalić ognia.
Drony widziały wszystko.
Każdy dym, każdy ruch, każdy oddech.
Wroga artyleria biła natychmiast.
Zimno wchodziło pod paznokcie.
W nocy słyszeliśmy muzykę z drugiej strony.
Śmiechy.
Jakby tam był inny świat.
A my byliśmy tylko cieniem.

Dzień 18
  
Zaczęli umierać.
Najpierw ci z zakażonymi ranami.
Potem ci, którzy nie mieli siły wstać.
Potem ci, którzy nie mieli siły mówić.
Jeden trzymał ostatnią kulę w kieszeni.
Powiedział, że nie chce iść do niewoli.
Nie pytałem dlaczego.
Wiedziałem.

Dzień 23  
Nie wiem, czy to prawda, czy głód zrobił swoje.
Ktoś mówił, że jeden z chłopaków „nie wytrzymał”.
Że rzucił się na ciało zabitego.
Nie widziałem tego.
Może to była halucynacja.
Może plotka.
Może strach.
W okopie człowiek nie wie, co jest prawdą, a co tylko krzykiem w głowie.

Dzień 30 
 
Uciekłem.
Nie wiem jak.
Nie wiem dlaczego akurat mnie się udało.
Na granicy zapłaciłem 7,5 tysiąca dolarów.
To była cena za życie.
Za wyjście z miejsca, gdzie ludzie umierali po cichu, bez imion, bez mundurów, bez nadziei.

Dzień 40
  
Jestem na budowie, daleko.
Mam nowe buty.
Mam jedzenie.
Mam dach nad głową.
Ale kiedy zamykam oczy, widzę okop.
Widzę drelich.
Widzę plastikowy hełm.
Widzę chłopaków, którzy nie wrócili.
I słyszę muzykę z drugiej strony.










Tekst jest utworem literackim inspirowanym doniesieniami medialnymi. Fikcja. Nie przedstawia konkretnej, rzeczywistej historii ani rzeczywistych osób. Utwór nie ma charakteru politycznego ani publicystycznego. 

czeQfli
O mnie czeQfli

Piszę z pogranicza idei i faktów. Interesuje mnie to, co polityczne, zanim stanie się decyzją — i to, co filozoficzne, zanim zostanie nazwane. Eseje, komentarze, refleksje — czasem z nutą ironii, czasem z powagą. Nie szukam odpowiedzi, lecz lepszych pytań.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo