A teraz wyobraźmy sobie, że właściciel tych pieniędzy odbiera je złodziejowi. I za ten czyn trafia do aresztu.
Brzmi absurdalnie? Właśnie dlatego ta analogia tak mocno przemawia do wyobraźni w sprawie rolnika, który zaorał asfalt położony na spornej nieruchomości.
Oczywiście analogia nie rozstrzyga sprawy prawnie. Jeżeli droga rzeczywiście znajdowała się na gruncie należącym do gminy, rolnik nie może po prostu uznać jej za swoją i samowolnie zniszczyć. Ale jeśli okaże się, że grunt został wcześniej bezprawnie przejęty, pojawia się fundamentalne pytanie: czy państwo najpierw nie powinno rozstrzygnąć sporu o własność, zamiast traktować właściciela jak sprawcę problemu?
To właśnie tutaj zaczyna się problem znacznie poważniejszy niż sam asfalt.
Bo księga wieczysta, decyzja administracyjna czy urzędowy dokument nie są magicznym zaklęciem, które powoduje, że wcześniejsza bezprawność staje się prawem. Jeżeli podstawę wpisu można skutecznie podważyć, trzeba zbadać, jak do tego wpisu doszło i czy własność rzeczywiście przeszła na gminę.
A jeśli obywatel przez lata twierdzi, że zabrano mu ziemię bezprawnie, to państwo powinno przede wszystkim odpowiedzieć mu dokumentami, procedurą i niezależnym rozstrzygnięciem sądu.
Problem zaczyna się wtedy, gdy role zostają odwrócone: jeżeli w przyszłości okaże się, że obywatel rzeczywiście miał rację w sporze o własność, trzeba będzie odpowiedzieć na pytanie, czy państwo nie zareagowało wobec niego zbyt brutalnie.
Bo trudno zaakceptować sytuację, w której człowiek najpierw bezskutecznie próbuje dochodzić swoich praw, następnie podejmuje desperacką decyzję, a na końcu to właśnie on staje się jedynym problemem, który należy „usunąć”.
Najpierw trzeba więc ustalić, czyja była ziemia.
Dopiero potem można uczciwie odpowiedzieć na pytanie, czy zaoranie asfaltu było przestępstwem, czy desperacką próbą obrony własnego prawa.
A jeśli okaże się, że państwo rzeczywiście bezprawnie odebrało człowiekowi jego własność, historia nabierze wyjątkowo gorzkiego paradoksu:
właściciel stracił ziemię, na jego ziemi zbudowano drogę, a kiedy próbował ją odzyskać — sam znalazł się za kratami.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)