Na tak postawione pytanie , mogę odpowiedzieć dzisiaj - NIESTETY NIE !!!
Nie jutro i nie w najbliższej przyszłości. W obecnych realiach jest to , prawie niemożliwe. Jednak na tym świecie już wiele spraw działo się. Takich prawie nierealnych , a jednak wydarzyły się. Dlatego zapraszam do krótkiej analizy. Bo może jednak ...
Na wstępie przypomnę. Ostatnio Kukiz'15 ustami marszałka Tyszki , zgłaszał naiwnie postulat zmiany ordynacji wyborczej, licząc na przebłysk dobrego serduszka u innych posłów. I co ?
I nic. Przebłysku dobroci - " ani widu, ani słychu- odzewu brak. Dlaczego ? Rozwińmy temat :
Czy takie głosowanie przez internet obecnie jest niemożliwe technicznie? Czy jest ono już sprawdzone w praktyce?
Otóż jedno i drugie jest na tak. Jest to możliwe technicznie i jest sprawdzone. Już kilka państw umożliwia taką formę głosowania – m.in. Estonia i Szwajcaria. A niektóre kraje np. Dania czy Norwegia mają już przetestowane takie systemy informatyczne w praktyce i przymierzają się do wprowadzenia tego sposobu głosowania. Czyli można.
To dlaczego w kraju nad Wisłą , gdzie aktywność obywatelska , szczególnie wyborcza , jest na tak niskim poziomie nie użyć tego narzędzia do podniesienia frekwencji. Bo chyba nikt nie kwestionuje, że użycie internetu znacząco podniesie frekwencję.
Otóż odpowiedź jest banalnie prosta. Ponieważ nie jest to w interesie żadnej z partii. A szczególnie tych ze szpicy i oczywiście przede wszystkim - partii rządzącej. Przecież jest oczywiste , że ich elektorat i tak pójdzie do wyborów w sposób tradycyjny. Co za tym idzie, mają pewne miejsce w sejmie - czytaj " przy korycie".
Głosowanie przez internet mogłoby zmobilizować nie daj Boże, ludzi jacy z różnych względów są " przyspawani do komputera" , albo w danej chwili nie mogą być w miejscu zameldowania./ a nie chce im się załatwiać całej papierologii / albo w końcu "różnych takich , którzy będą głosować niezgodnie z doktryną ". Co jest oczywiste - ludzi mniej zindoktrynowanych, a przez to z punktu widzenia partii - niebezpiecznych. Przecież nie wiadomo jak ta "masa" ludzi, dzisiaj z różnych względów nie używająca swojego prawa wyborczego , zachowałaby się kiedy jednak zagłosowałaby. A wówczas wiele się może zmienić. A wiele , to za dużo dla rządzących. Ba ...Wielkie zmiany nie są na rękę wszystkim partiom. Lepiej niech więc będzie jak jest. A po cóż mają się martwić nieprzewidywalnymi wynikami. Skoro teraz jest łatwiej i bez wielkiego wysiłku.
Ludziom zawsze można "nawtłaczać" do głów jakieś nieprawdziwe informacje, na temat zagrożeń związanych z e-voting' iem. Najlepiej jeszcze ich trochę postraszyć. Użyć argumentu o możliwości manipulacji wyborczej. Bo nic tak nie działa , jak odrobina strachu.
Jednak co najważniejsze nie pozwolą większości nawet pomyśleć - ... a może warto ? Może to jednak dobry pomysł ? Bo dla obecnego systemu, jest to ewidentne zagrożenie.
Cóż podsumowując. Jestem przekonany , że dzięki e-voting'owi mielibyśmy dużo większą frekwencję. Jednak co najważniejsze, mielibyśmy również, zupełnie inne proporcje wyborcze. A to mogłoby doprowadzić do " rewolucji" przy urnach. A tego już żaden partyjny technokrata nie zaryzykuje.
Cóż, a może będą musieli , kiedy ludzie ich do tego "zachęcą ". Ale to już temat na inną opowieść. Innym razem...


Komentarze
Pokaż komentarze (19)