8 obserwujących
87 notek
168k odsłon
3218 odsłon

Grzegorz Braun realnie walczy o mandat na Podkarpaciu!

źródło: Wikipedia
źródło: Wikipedia
Wykop Skomentuj21

Trzy mandaty, jakie najprawdopodobniej przypadną do podziału na Podkarpaciu, w wyborach do Parlamentu Europejskiego, dzielą już w myślach między sobą liderzy PiS-u oraz Kolacji Europejskiej.

O tym, czy będzie mandat dla danego komitetu wyborczego decyduje bowiem bardzo wiele czynników m.in.: frekwencja, osobisty wynik każdego lidera oraz całej listy, a także wyniki liderów tej samej listy w innych okręgach. No i oczywiście wyniki kandydatów z konkurencyjnych ugrupowań. Dlatego też jeden z przedstawicieli podkarpackiej Koalicji Europejskiej powiedział: „Chciałbym, żeby Konfederacja zdobyła u nas tu 17 proc. głosów, a w kraju najwyżej 4,99 [próg wyborczy dla partii to 5 proc.]. Dzięki temu trzeci mandat nie trafi w ręce PiS, tylko właśnie KE”. źródło

Przypomnijmy, że 5 lat temu, PiS wzięło dwa mandaty, a PO jeden.

Miejmy nadzieję, że życzenie pana posła PO Marka Rząsy spełni się połowicznie. To znaczy, że Konfederacja zdobędzie 17 %, ale będzie to wynik porównywalny z wynikiem w całym kraju. Wtedy mandat z Podkarpacia stanie się rzeczywisty. Ale istnieje jeszcze inny scenariusz, niż wydarcie PiS-owi drugiego mandatu, mniej dla Koalicji Europejskiej optymistyczny. Otóż bardzo słaba Platforma na Podkarpaciu może uzyskać wynik grubo poniżej 20 %, zwłaszcza że jej głosy pewnie w dużej mierze zostaną rozłożone na Wiosnę. A wtedy nawet, jeśli PiS-owski beton utrzyma w ryzach te swoje dwa mandaty, walka o trzeci rozegra się pomiędzy KE, Wiosną, a właśnie Konfederacją. Mogą tu decydować bardzo niewielkie różnice.

Ktoś powie: Niemożliwe! Jak to? Platforma bez mandatu?!

W poprzednich europejskich wyborach, Platforma Obywatelska w okręgu lubelskim nie zdobyła żadnego - dwa do podziału przypadły PiS-owi i PSL-owi. I był to jedyny przypadek w całym kraju. Jedyny, ale za to znaczący, gdyż mówi nam o tym, że nie jest powiedziane, iż PO jest zrośnięte z jakimś mandatem i musi go zdobyć.

Wygląda na to, że Koalicja Europejska ostrzy sobie zęby na dwa mandaty z Podkarpacia, tymczasem nie może być pewna nawet jednego!

Często w spekulacjach politycznych używa się takich sformułowań jak: mandat „biorący”, czy „niebiorący”. O tym, że nie ma czegoś takiego jak mandaty jednoznacznie „biorące” i „niebiorące”, przekonała się dotkliwie 5 lat temu Joanna Senyszyn liderka SLD, które uwiła sobie w Brukseli przytulne gniazdko i chciała koniecznie swój pobyt prolongować. Niestety nie udało się, chociaż startowała z Małopolski, a SLD zajęło w skali kraju trzecie miejsce, zdobywając aż 9,44 % głosów. A właśnie w Małopolsce było do podziału najwięcej, czyli aż 7 mandatów. I co z tego?! Jej koledzy w innych regionach zanotowali lepsze wyniki od niej i pani poseł Senyszyn musiała na dobre spakować swoje walizki. I cóż przyszło przezabawnej europosłance z otrzymania „biorącego” miejsca na „biorącej” liście w "biorącym" okręgu?! Chyba tylko tym większa gorycz porażki.

Takich historii można by przytoczyć jeszcze wiele. Ale przejdźmy do konkretów, które dotyczą naszego regionu!

Podkarpacie staje przed realną szansą wprowadzenia do Parlamentu Europejskiego przedstawiciela poglądów znacznej części mieszkańców. To wszystko dzieje się naprawdę i to jest jak najbardziej możliwe! 12% Grzegorza Brauna z Gdańska to tylko przygrywka. Podkarpacie - zagłębie polskiego patriotyzmu - stać na dużo więcej! Liczymy na wielką mobilizację polskich patriotów, wolnościowców, konserwatystów i obrońców życia. 26 maja pokażmy jak zwycięża prawica!


Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka