Za opozycję przyjęto uważać ruch polityczny ukierunkowany przeciwko władzy legalnej. I tak to chyba jest zdefiniowane w encyklopediach. W Polsce nie zawsze ogólne sformułowania mają sens.
Jeżeli rozważymy Polskę jako państwo w aspekcie historycznym, to tu zawsze była jakaś opozycja. Albo książęta byli skłóceni w wykonaniu woli ojca i opozycyjni względem siebie wzajemnie. Albo władza królewska była w opozycji do polskiego społeczeństwa, wiadomo, król kontraktowy także miał w tym swój interes. Albo też część społeczeństwa stanowiła opozycję wobec decyzji podejmowanych przez najwyższe kręgi władzy w państwie.
Był też czas, kiedy wszystko należało czynić wbrew dyrektywom państwa, bo ono było NAM, Polakom, narzucone układami sprzecznymi z naszą wolą. Ostatecznie, kiedy Polska jako państwo znowu odnalazła swoją tożsamość, także znalazły się jakieś tam opozycyjne środowiska, które nie aprobowały woli jakiejś większości.
Szczególną opozycją była ta po II wojnie światowej, kiedy cały zarząd państwa służył wykonaniu dyrektyw z Moskwy. Ta niechęć do państwa niektórym została nie tylko na całe życie, ale i na pokolenia, bo kiedy już możemy samodzielnie decydować o sprawach naszego państwa, część społeczeństwa nadal chce służyć wrogom Polski.
My musimy zmienić nasze myślenie i musimy odejść od "taniego państwa". Musimy myśleć o interesie naszego społeczeństwa - tu każdy musi składać się na dochód narodowy by w pełni korzystać z jego podziału.
W sytuacji, kiedy każdy stara się nabyć produkt importowany - to musimy wyprowadzić część naszego dochodu narodowego poza granice państwa. Czynią to osoby korzystające z pomocy państwa w trudnej sytuacji materialnej - bo państwo nie zapewnia udział tych osób w wytworzeniu dochodu narodowego, która w części jest im przekazywana w ramach pomocy społecznej.
Czas zagrożenia epidemiologicznego pokazał, że pełne uzależnienie od strategicznych surowców w sytuacji kryzysowej państwa uderza w samo społeczeństwo i na takie rozwiązania nie może być mowy. Owszem, import jest potrzebny, podobnie jak i eksport, ale muszą to być wzajemnie zbilansowane dziedziny.
Czy wszystkie państwa tak robią ?
Na pewno nie, ale czy musimy stosować się do złych wzorców ?
I tu wracamy do "oPOzycji", która teraz zżera własny ogon. Opozycja walczy o zarządzanie państwem, ale nie wypracowała żadnego programu godnego uwagi. Dlatego przerżnęła ostatnie wybory drugiej kadencji PiS w ramach Zjednoczonej Prawicy. Politycy "opozycji" skarżą się na brak możliwości prowadzenia kampanii wyborczej - czyli obiecywania gruszek na wierzbie. Czas zagrożenia pozwolił społeczeństwu na rozpoznanie - czym jest ziarno i kto oferuje plewy a "platforma" niby to obywatelska przespała. Miała mieć Asa wyborów w osobie pani Małgorzaty. Niestety, jej zagubienie było widoczne aż nadto i dlatego jednolity front oPOzycji rozbił się na grupkę kandydatów wzajemnie rywalizujących ze sobą - ale nie deklarujących żadnego przywództwa.
Czy dawać jeszcze szansę na zwycięstwo w wyborach, kiedy ta POmniejszość nie ma koncepcji na zarządzanie państwem ? Chyba nie ma to sensu.
Kampanię wyborczą "opozycja" przerżnęła na własne życzenie. Jej kandydaci okazali się prawdziwymi politycznymi miernotami a partie nie posiadają w ogóle żadnej koncepcji działania. Gdyby mieli jakiekolwiek plany, to i politycy Zjednoczonej Prawicy by je dostrzegli. I poparli. Dowodem jest propozycja Gowina w sprawie zmiany czasu trwania kadencji i ograniczenia możliwości sprawowania urzędu prezydenta państwa przez tego samego kandydata tylko do jednej kadencji.
Kwestia wyborów musi być rozstrzygnięta już teraz, bo chociażby taka sędzina najwyższego trybunału sama po sobie wyznacza następcę... To dlaczego prezydent nie ma wskazać po sobie następcy z pominięciem powszechnych wyborów ?
Precedens jest. Jest to prezydent polski na uchodźstwie... Podobno ostatnim z nich był pan Kaczorowski, który przekazał insygnia władzy prezydenckiej Lechowi Wałęsie w czasie, kiedy to on był prezydentem państwa.
A tu mamy do czynienia z jakimś tytularnym prezydentem Potockim i w tle Wawelu pojawiła się jakaś Prezydętka rzekomo wszystkich Polaków - co nie jest prawdą, bo JA odcinam się d tej kiepskiej oferty, która bez ręcznie zapisanego zeszytu nie potrafi niczego nawet zdefiniować. I nie jestem jedynym, który nie życzy sobie być reprezentowanym przez tę panienkę.
Jestem zwolennikiem wyborów zgodnie z obowiązującą praktyką wyborczą i jestem przeciwny zmianą koni w biegu, gdy któryś z nich nie jest w stanie ukończyć ustalonej gonitwy...
A to, czy głosowanie będzie w lokalach wyborczych, czy tuż obok ze wskazaniem uzasadnienia - to sprawa drugorzędna. Jednomyślnie biegamy po ulicach z kagańcami na pyskach - bo niby jest "koronawirus"... ale żeby inaczej ustawić urny wyborcze, chociaż jest ten koronawirus, to niby już nie można...
Jestem użytkownikiem komputera już od 1995 roku, kiedy sobie taki sprawiłem za zarobione i odłożone z trudem pieniądze. Widzę możliwość zdalnego przeprowadzenia głosowania bez względu, czy ten "koronawirus" jest, czy go nie ma - bo jest to powszechnie akceptowany system. Ba, po zamknięciu lokalu wyborczego i starannym przeliczeniu głosów, gotowy protokół jest rzekazywany do Państwowej Komisji Wyborczej drogą elektroniczną. Do pisemnych protokołów starannie zamkniętych w kopertach i oplombowanych pieczęcią komisji wyborczej już nikt nie wraca....
Więc po co ten cyrk grupki pajaców z "oPOzycji" ?
Myślę, że jedyną przyczyną odkładania terminu wyborów w czasie jest histeria tych, którzy nie dorośli do ubiegania się o urząd prezydenta państwa...

https://www.rp.pl/Wybory-prezydenckie-2020/200419311-Jak-oceniamy-zachowanie-kandydatow-na-prezydenta-w-czasie-epidemii.html
A. Duda 23,8 %
Wł. Kosiniak-Kamysz 17,3 %
Szymon Hołownia 14,6 %
M. Kidawa-Błońska 7,2 %
R. Biedroń 5,9 %
K. Bosak 4,8 %
Zobacz też:
https://fakty.interia.pl/raporty/raport-wybory-prezydenckie-2020/aktualnosci/news-zachowanie-kandydatow-na-prezydenta-w-czasie-epidemii-sondaz,nId,4447112
Inne tematy w dziale Polityka