33 obserwujących
5586 notek
1975k odsłon
  156   0

gdy lody mogą szkodzić...

Jest taki okres, kiedy lody ruszają z prądem rzeki. Czasem powodują spiętrzenie wód do poziomu zagrażającego terenom zabudowanym. Wtedy trzeba te zwały lodu na powierzchni akwenu rozbić na mniejsze kawałki, by lód pokonał przeszkodę i spokojnie spłynął z prądem...

https://www.youtube.com/watch?v=iLDYRtgWwK0


Jest to jeden z filmów pokazujących pracę rzecznych lodołamaczy, które metr po metrze przebijają się przez lodową skorupę ułatwiając przepływ wody. Nie jest to zadanie łatwe - wymaga odpowiedniego sprzętu, ludzi znających swój fach a także paliwa - bo statki muszą mieć moc do przemieszczania się na odcinkach zamrożonej powierzchni wody.

Ten film pokazuje, w jaki sposób na długim odcinku lodołamacze tworzą korytarz umożliwiający spływanie pokruszonej kry w dół rzeki...


A gdyby tak... puścić wodze fantazji i skonstruować proste urządzenie, które być może obniży koszt wykonania tej pracy. Myślę tu o energii słonecznej. Specjalny kolektor słoneczny pod wpływem światła słonecznego nagrzewałby powietrze kierowane do tunelu o dużej średnicy i skierowanego w wybranym miejscu do ogrzewania wody w rzece. Nie chodzi o podgrzewanie koryta, to nie ma sensu. Ale odpowiednio dobrane miejsce z komorą na gorące powietrze mogłoby podgrzewać wodę na tyle, by ta ciepła struga wpływała pod lód wraz z prądem płynącej rzeki.

Taki ciepły strumyk mógłby od spodu ogrzewać pokrywę lodową i ułatwiać jej pękanie - wtedy być może sam zator byłby dużo mniejszy i łatwiejszy do usunięcia w sytuacji zagrożenia.

Czy takie urządzenie ma sens ?

Zdarza się, że ciepłe prądy wody ogrzewanej upuszczanymi ściekami powodują zmniejszenie grubości lodu - który może załamać się pod nieświadomym zagrożenia wędrowcą. Ale ten sam lód o mniejszej grubości może być kruszony znacznie szybciej, niż zwarta  pokrywa lodowa.

Myślę tu o całym systemie lokalnych "podgrzewaczy" powietrza dodatkowo zasilanych prądem wytwarzanym przez ogniwa fotowoltaiczne do napędzania wentylatora przepychającego ogrzane powietrze z kolektora słonecznego do nagrzewnicy zakotwionej w korycie rzeki.

Takie urządzenie można wykonać względnie prosto, obsługa serwisowa musi być, wiadoma rzecz, ale już nie trzeba stałego wydatku finansowego na surowiec energetyczny - nie węgiel, ropa naftowa czy gaz, lecz energia słoneczna.

Słońce wytwarza ogromną ilość ciepła, które latem czasem daje "dobrze popalić" - zimą mogłoby służyć na przykład do ochrony przeciwpowodziowej.

Te urządzenia nie muszą być ze sobą łączone, każde ogrzewałoby dokładnie określone miejsce w korycie rzecznym, aby maksymalnie wykorzystać prądy wody w korycie, ukryte pod lodową taflą...




Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości