Niedawno pojawił się artykuł o liderach PO, w ocenie których do katastrofy smoleńskiej mogło nie dojść... Tu należy zastanowić się, dlaczego w siódmą rocznicę politycy PO wypowiadają się na ten temat w ten sposób. Twierdzą, że gdyby przestrzegano procedur....
No cóż, ubrał się diabeł w ornat... Pamiętamy przecież Ministra Nowaka, który przestrzegał wszelkie normy i... zapomniał o zegarku, który jednak swoją wartość miał znaczną... Przestrzegali norm politycy w lokalu Sowa, gdzie rejestrowano wszystkie posiedzenia ważnych osób, które omawiały swoje koncepcje dla Polski...
I przestrzegano norm wiążących się z badaniem wrakowiska po katastrofie... Oj, przestrzegano tych norm nad wyraz starannie.
Wiadomo, że podstawą tworzenia dochodu jest praca zorganizowana. I zdezorganizowano ją całkowicie. Bardzo starannie zawierano umowy z inwestorami zagranicznymi przy przekazywaniu im polskich zakładów państwowych po przekształceniu ich w spółki kapitałowe... Bardzo starannie demontowano całe linie technologiczne, które gdzieś znikały za granicą wnosząc nowoczesne rozwiązania w przestarzałych zakładach... ale poza granicami Polski.
Starannie zlikwidowano zakłady odzieżowe, obuwnicze, lniarskie, huty... kopalnie i gazownie... Starannie skonstruowane umowy z Rosją na obrót gazem podpisano w taki sposób, że aż Unia Europejska musiała je kwestionować...
I to staranne przestrzeganie procedur przez Platformę Obywatelską zaowocowało takimi aferami, jak Amber Gold, jak budowa stadionów sportowych, które praktycznie nigdy nie zostały ukończone i pogrążają się w destrukcji z uwagi na wady stwierdzone przy odbiorze... choćby takie, jak brak bieżni lekkoatletycznej...
Po katastrofie okazało się, że część żarówek oświetlenia pasa startowego była niesprawna, https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSkAI5Rko7nL2Rp4-G4Pg_rCb4EFizZaKFTNx8xLZhW-RqD4DhsYgDmveWu
Zastanawiałem się, dlaczego właśnie teraz nowe zastępy liderów PO podnoszą publicznie problem tragedii z 10 kwietnia 2010 roku i jednocześnie kwestionują zastrzeżenia zgłoszone przy procedurze badania okoliczności tego wydarzenia.
I nie czekałem długo na wyjaśnienie nagłego zainteresowania danych polityków PO nowym wyjaśnianiem kulisów katastrofy. Okazuje się, że zawarto porozumienie z międzynarodowej klasy prokuratorem, który ma doświadczenie w badaniu takich trudnych spraw. Jak dowiadujemy się z krótkiego komunikatu - w pierwszej kolejności należy przygotować wspólną wersję z badania przebiegu zarejestrowanych rozmów w czasie poprzedzającym tę katastrofę.
Luis Moreno-Ocampo - prokurator z Argentyny zwrócił uwagę, że jednym z najbardziej rozbieżnych dokumentów jest dowód z rozmów nagranych tuż przed katastrofą. Rosjanie utrzymują, że to polski generał poparty przez prezydenta państwa wymusił na załodze lądowanie - niedopuszczalne w tych warunkach.
Z kolei raport polskiej komisji mówi o możliwości odbierania nacisku przez załogę, że musi podjąć się procedury lądowania. Przy takiej rozbieżności trudno jest mówić o dalszym przebiegu lotu - albo był nacisk, albo go nie było - i dopiero wtedy można rozważać, czy piloci wykonywali manewr lądowania prawidłowo, czy też wbrew swojej woli.

Karta podejścia do pasa startowego w Smoleńsku, http://2.bp.blogspot.com/-4SZ3UrBR0hQ/U_H_nsj072I/AAAAAAAAIjo/6YzcGyHAmhI/s1600/karta%2Bpodej%C5%9Bcia%2Bz%2Bksi%C4%85%C5%BCki%2BS.%2BAmielina.jpg
Jednym z argumentów za błędem pilota było stwierdzenie, że załoga miała zbyt małe doświadczenie w lataniu ty typem samolotu... Cóż, takie stwierdzenie także wymaga dokonania oceny - już nie umiejętności samej załogi, ale oceny osób decydujących o personalnym składzie załogi. O ile z członkami załogi rozmawiać już nie można, to przecież ktoś tę załogę ustanowił. Znane są zadania pilotów i nawigatora, znane jest doświadczenie poszczególnych członków załogi - i co tu dużo mówić, pilot bez rozkazu wylotu nie jest w stanie polecieć ot, tak sobie.
I kolejne wątpliwości - które dotyczą znajomości języka rosyjskiego przez załogę samolotu, ponieważ mieli wylądować na terenie Rosji, gdzie językiem obowiązującym jest język rosyjski. Tu także politycy PO rozmijają się z prawdą, bo jeżeli słucha się wypowiedzi w języku rosyjskim - to jest ona bardzo zbliżona do języka polskiego i zastrzeżenie o braku znajomości języka rosyjskiego przez polskich pilotów jest tutaj raczej kpiną.
Uważam, że nagłe zainteresowanie się tematem katastrofy smoleńskiej przez polityków PO ma na celu ukrycie przed społeczeństwem informacji o wynikach prowadzonego postępowania przez komisję Macierewicza. Być może chodzi o ukrycie wiedzy, że w dniu 10 kwietnia będzie mieć miejsce spotkanie podkomisji powołanej w celu powtórnego zbadania przyczyn tej katastrofy, że ta podkomisja posiada wiele badań już zakończonych oraz spraw bardzo bliskich zakończenia [2]. Ponieważ tradycyjnie to spotkanie miałoby odbyć się 10 kwietnia - to i działacze PO spieszą się ze swoimi odkryciami, aby sprawę ukryć jak tylko się da...
Pozostaje też jeszcze jedna sprawa - chodzi o koncepcję odzyskania wraku samolotu. I tutaj - zdaniem Luisa Moreno-Ocampo - nowego negocjatora - należy dokonać hierarchii celów - że należy skupić się na wspólnym wypracowaniu komunikatu w sprawie rozmów pilotów samolotu tuż przed katastrofą. Dopiero po takim wspólnym komunikacie będzie można prowadzić kolejne negocjacje. Tu kwestia lokalizacji szczątków tupolewa jest drugorzędna. A nic nie stoi na przeszkodzie wspólnego analizowania detali samolotu tam, gdzie one fizycznie znajdują się. Tu musi być dobra wola obu stron, aby badanie było wiarygodne dla tych, którzy są zainteresowani ustaleniem prawdziwej przyczyny tej katastrofy.

/.../ Wiele wskazuje na to, że na miejscu katastrofy, w ciągu kilku dni po tragedii, dokonywano wielu manipulacji - twierdzi prof. Ciszewski. Z porównania zdjęć z 11 i 12 kwietnia widać, że prawy statecznik samolotu został przesunięty o 50 m w kierunku centrum miejsca katastrofy.
Po co? Nadal nie wiadomo. Okazuje się jednak, że w raporcie MAK uwzględniono pozycję statecznika już po przeniesieniu. Według naukowca, poza statecznikiem miejsce położenia zmieniło co najmniej siedem innych fragmentów samolotu./.../,
Dopiero po wykluczeniu wszystkich możliwych wątków będzie można zweryfikować hipotezę ostateczną - bo ciągle będą to tylko hipotezy. Dopiero ich ocena, przekonywująca wszystkie strony konfliktu, będzie mogła być podstawą dalszego działania. Dzisiaj pozostaje jedno - każdy możliwy wariant należy starannie ocenić pod kątem możliwości zaistnienia. Dopiero połączenie wszystkich przyjętych koncepcji będzie stanowić prawdopodobny przebieg samej katastrofy.
Wcześniejsze oskarżenia są tylko próbą matactwa politycznego. Zbyt wiele czasu minęło, aby tę sprawę pozostawić bez zakończenia w prawdzie [3].



Komentarze
Pokaż komentarze