Wojtek Wojtek
1656
BLOG

Obrażenia typowe dla ofiar wypadków komunikacyjnych

Wojtek Wojtek Katastrofa smoleńska Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

Terminologia branżowa oferuje różną nomenklaturę zdarzeń oraz ich skutków. Mam tutaj na myśli opisanie skutków wypadków komunikacyjnych - czyli zdarzeń z ofiarami osobowymi uczestniczącymi w wydarzeniach komunikacyjnych. Tu należy pogrupować wydarzenia komunikacyjne na sekwencyjne grupy - wydarzenia w ruchu samochodowym, wydarzenia w ruchu kolejowym, wydarzenia w ruchu lotniczym czy też wydarzenia w transporcie wodnym.

W każdym ze środków transportu będą występować pewne szczególne i charakterystyczne obrażenia ofiar. Na pewno nie będzie żadnych praktycznie śladów obrażeń w transporcie wodnym, gdzie ofiara wypadku wypadnie poza burtę i nie będzie miała sił dopłynąć do jakiegoś płytszego miejsca, że będzie mogła już utrzymać się na nogach. W takim przypadku płuca będą pełne wody. Inaczej będzie, jeżeli badania sekcyjne nie wykażą wody w płucach topielca. Oznaczać to będzie możliwość zejścia człowieka jeszcze przed znalezieniem się jego ciała w wodzie.

W przypadku wydarzeń z udziałem osób w ruchu drogowym charakterystyczne są uderzenia powodujące utratę świadomości ofiary oraz krwotoki, szczególnie krwotoki wewnętrzne, niewidoczne z zewnątrz. W przypadku wypadków lotniczych szczególnym wyróżnikiem jest wielkość przyspieszenia w chwili upadku statku powietrznego na ziemię. Tu mamy przyspieszenie wielokrotnie przekraczające siłę powszechnego ciążenia - stąd i skutki obrażeń z reguły prowadzą do śmierci ofiary w chwili upadku takiego statku na ziemię.

W przypadku działania osób trzecich możemy mówić o zejściach ofiary z powodu albo obrażeń głowy, albo z uwagi na wykrwawienie się ofiary prze udzieleniem jej pomocy. Od dłuższego czasu jesteśmy świadkami już nie postrzeleń, ale doznania licznych obrażeń w wyniku rażenia odłamkami zdetonowanego ładunku. W tym przypadku dochodzi również do rozerwania ciągłości ciała ofiary i rozrzucenia tych szczątków na znacznej przestrzeni.

W przypadku eksplozji przeprowadzonej w obecności większej liczby osób dochodzi do rozerwania ciał i przemieszania szczątków często w sposób niemożliwy do przypisania ich konkretnej osobie. Taka sytuacja ma miejsce w sytuacji zadziałania sił destrukcyjnych niszczących wszystko w zakresie strefy rażenia.

W tym miejscu sugerowałbym zastanowienie się nad średnim stopniem rozdrobnienia ciała ofiar w wypadku komunikacyjnym - samochodowym czy też drogowym albo lotniczym - na ile części - w najbardziej drastycznych przypadkach może rozpaść się ciało ofiary, a na ile części może rozpaść się ciało ofiary porażone ładunkiem wybuchowym przygotowanym w celu takiego właśnie porażenia.

Proszę wyobrazić sobie obrażenia pasażerów pociągu, gdy ten awaryjnie hamuje w chwili przed zderzeniem z pojazdem (np. autobus) na przejeździe kolejowym - i jak będą wyglądać ciała ofiar w wagonie kolejowym, a jak będą wyglądać ciała ofiar z pojeździe w części bezpośredniego zgniotu pojazdów.

Tu można zgodzić się, że dojdzie w pewnym zakresie do rozczłonowania zwłok ofiar wypadku.

W przypadku katastrofy lotniczej śmierć może nastąpić w chwili upadku samolotu z powodu utraty siły nośnej, ale też może nastąpić śmierć załogi i pasażerów w wyniku eksplozji środka wybuchowego w statku powietrznym - gdzie na ziemię już tylko opadną szczątki statku powietrznego i ofiar katastrofy.

Wskazanie przyczyny śmierci ofiar katastrofy można ustalić na podstawie porównania szczątków ofiar wydarzenia z wyglądem podobnych wydarzeń - gdzie nie byłoby wątpliwości co do przyczyny śmierci ofiar.

Tu chciałbym wrócić pamięcią do wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, kiedy to różnymi drogami łączy społecznościowych wędrowały informacje na temat katastrofy, na temat zbierania ofiar katastrofy na wrakowisku... Jednym z takich opisów tego dnia była informacja, że z uwagi na przemieszanie szczątków między sobą nie jest możliwe przypisanie ich poszczególnym tożsamościom ofiar. Po prostu kolejno szczątki wrzucano do przygotowanej trumny, po czym po jej wypełnieniu mniej więcej masą jednego człowieka, wypełniano kolejną, trumny te zostały później przetransportowane do Moskwy, gdzie dokonano identyfikacji zwłok, w uzasadnionych przypadkach pobrano próbki do badań genetycznych i stamtąd wydano ciała polskim rodzinom...

Ze względu na szacunek dla pamięci ofiar tej katastrofy pominę komentarz towarzyszący tym opisom, bo sam przyjąłem ten obraz za niewiarygodny. Upewniło mnie działanie władz, z panią minister zdrowia, która zapewniała o atmosferze zrozumienia dla rodzin dotkniętych tą tragedią.

Informacja, na poziomie sensacji, pokazuje, że wiele osób miało rzetelną wiedzę na temat okoliczności towarzyszących wydarzeniom z 10 kwietnia 2010 i kolejnych - które miały miejsce z pracami na wrakowisku. Niestety, jest to dramatyczny obraz bezsilności w obliczu katastrofy i ukrywania jej przyczyn przed opinią publiczną, przyczyn godzących w godność człowieka i podważających wiarygodność osób w tamtym czasie przejmujących władzę w państwie.

https://youtu.be/ONu1XNAdrSM


Myślę, że każdy z nas we własnym sumieniu powinien zastanowić się nad przyjęciem wersji - te rzeczywiście odpowiadającej prawdzie. Bo to, czy był wybuch na pokładzie samolotu, czy był to wybuch w pobliżu lądującego samolotu, dzisiaj już życia nikomu nie przywróci. Lecz ocena wiarygodności osób informujących społeczeństwo o przebiegu wydarzeń jest nam szczególnie potrzebna. Musimy ocenić, czy są wiarygodni ci, którzy objawili nam oficjalną prawdę, czy też ci, którzy nie dają wiary zapewnieniom osób niegodnych pełnienia funkcji publicznych.





Wojtek
O mnie Wojtek

O mnie świadczą moje słowa...  .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka