Z reguły, jeżeli ktoś zajmuje się publikacją własnych tekstów, wcześniej czy później spotka się z prośbą, której trudno jest odmówić. Taką prośbą jest dla mnie zapytanie o skuteczność pomocy rodzinom w ratowaniu swych bliskich przed skutkami choroby będącej efektem fałszywie rozumianej estetyki własnego ciała.
Nie jest to krytyka osób dotkniętych aspiracjami popularnych wzorców piękna. Jest to ciągle apel o rzetelność przekazu medialnego, odpowiedzialności za słowa kierowane do odbiorców przez media...
Bez żadnych korekt przedstawiam apel, o opublikowanie którego zostałem poproszony:
Okładka
Ostatnio ukazało się na naszym rynku czasopism i magazynów znane i z długoletnimi tradycjami pismo modowe dla kobiet - tym razem Polek, czyli w języku polskim.
Zrozumiałe, że wzbudziło wiele emocji i sensacji. Pismo to, kształtuje świadomość, gust, styl życia, wartości jakie powinna reprezentować współczesna kobieta. I bardzo dobrze, bo być może wreszcie zaakceptujemy fakt, że moda jest sztuką i sztuką jest życie.
Okładka pierwszego numeru tego magazynu była omawiana przez kilka dni w programach telewizyjnych. Rzeczywiście, piękne artystyczne zdjęcie jednego z najbardziej znanych symboli Warszawy i na tle pałacu dwie modelki – panie w średnim wieku, bo i pismo kierowane jest pewnie w zamyśle redaktorów do pań w średnim wieku? Ja jednak uważam, że wiek czytelniczek powinien być znacznie odmłodzony… ale ad rem.
Ponad trzydzieści lat temu przyjechała do nas w odwiedziny kuzynka z córką Kasią. Były umówione na konsultację lekarską. Spotkanie „upłynęło w …” na opowiadaniu strasznych przejść związanych z choroba Kasi. Nie rozumieliśmy za wiele. Kasia była prymuską szkolną. Normalną, przeciętną nastolatką o wadze adekwatnej do wzrostu i wieku. Chciała schudnąć.
Kuzynka długo nie widziała zmian zachodzących w życiu i wyglądzie córki. Kiedy znaczna utrata wagi zaczęła być widoczna i niepokojąca zaczęto jeździć po lekarzach i szukać ratunku. Wreszcie trzeba było „drutować szczęki” Kasi. Niespodziewanie lekarz zadecydował, że potrzebna jest konsultacja psychiatry. Stwierdzono anoreksję. O chorobie wiedziano niewiele. Kasia zaczęła wielokierunkową terapię. Trwała ona wiele lat i do dzisiaj kontynuuje leczenie.
Osiemnaście lat temu moja córka leżała w szpitalu i na tym samym oddziale leżały dwie dziewczyny. Anorektyczki. Pilnowali je lekarze, pielęgniarki, rodzice i rodzina. Jedna z nich notorycznie wyciągała kroplówkę aby nie przytyć. Odchodziła na naszych oczach i nic nie można było zrobić. Bezsilność i rozpacz wszystkich. O drugiej pannie nic nie wiem.
W ciągu kilku ostatnich lat oraz częściej miałam kontakt z kobietami obciążonymi tą straszną chorobą ciała i duszy. I widziałam ból i bezsilność rodziny wobec choroby. Niestety, wiele z tych młodych kobiet już nie ma.
Panie modelki - sławne i wzięte - były twarzą tej pierwszej okładki rzeczonego pisma. Panie na zdjęciu przypominały szkielety obleczone niestarannie w skórę i w zamaskowaną płaszczem śmierć. na pewno nie reprezentowały populacji, do której to pismo jest kierowane. Nie neguję ich przydatności fizjologicznej do prezentowania ubiorów na pokazach mody. Ale na boga! Popatrzmy na siatki centylowe kobiet i mężczyzn na różnych kontynentach i kobiety o wzroście 190 cm i wadze 50 kg są ewenementem.
Modelki z okładki zawsze coś sugerują, coś przedstawiają, zapowiadają trendy i są wzorem do naśladowania. Ale czy jest to zdrowy i normalny wzór ?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)