Jakiś czas temu w mediach umieszczono sensacyjne doniesienie, że ktoś gdzieś nad brzegami rzeki Odry w granicach miasta Wrocławia odnalazł porzuconego tam noworodka. Podobno dziecko miało urodzić się żywe. Trwają poszukiwania matki tego nieszczęśnika.
Cóż, trwa wielka batalia na temat swobody dysponowania własnymi genitaliami i samodzielnego decydowania w sprawie - czy ma się z tego narodzić człowiek czy też nie.
Spora grupa próbuje dowodzić, że "połączone komórki" nowego organizmu nie są jeszcze człowiekiem a tożsamość płciową każdy może sobie wybrać sam... Na czym więc miałaby polegać ta hipokryzja ?
Cóż, jeżeli twierdzimy, że człowiekiem staje się dopiero w jakiś czas po narodzeniu i do tego jeszcze niewiadomej płci, jeżeli ciążę można usuwać z niechcianym bachorem, może nawet do uzyskania przez niego pełnoletności, to po co krzyk za jakimś zlepkiem komórek porzuconych gdzieś tam na szlaku nocnej eskapady ?
Zapraszam do stosownej w temacie lektury
https://www.google.com/search?q=nad+odr%C4%85+znaleziono+dziecko&ie=utf-8&oe=utf-8&client=firefox-b



Komentarze
Pokaż komentarze (5)