elementy programu
Ściąga dla partii politycznych
13 obserwujących
814 notek
211k odsłon
  205   0

Emocje wokół Ukrainy się już chyba ustabilizowały - można już racjonalnie

Mamy już jasność, że świat poparł Ukrainę i solidarnie zwrócił się przeciwko Rosji... Także świat poparł Polskę. Jesteśmy najsilniej zaangażowani w pomoc dla Ukrainy i ponosimy największe koszty spośród krajów niezaangażowanych bezpośrednio w działania wojenne. W Europie znów się odzywa, dzięki nam - Polakom, duch solidarności europejskiej, zapomniany przez ostatnie 20 lat. Europa (i świat) znów uczy się, jak rozumieć słowo Solidarność. Mając już pewność, że dobry duch unosi się nad Europą, a wolny świat szykuje się, aby ponownie pokonać Imperium Zła... mając już pewność, że  wszyscy polscy patrioci popierają wolną Ukrainę, możemy spuścić troszkę z hurrapatriotycznego tonu i zacząć pisać w bardziej naturalnym, szczerym i racjonalnym tonie.

Aby stonować jeszcze troszkę ten hurraukraiński entuzjazm, cofnę się do moich czasów studenckich, czyli do drugiej połowy lat 70-tych. To chwilami były piękne czasy - szczególnie wakacje - śpiewanie przy ognisku w Bieszczadach. Najlepsza atmosfera była w bazie studenckiej w Pszczelinach przy niebieskim szlaku (a bywał tam, jak się miało szczęście, gościem przy ognisku ostatni polski Kozak, którego też można było zobaczyć, jak konno przyjeżdża do Lutowisk na piwo) - każdy miłośnik Bieszczad wiedział, którędy się wchodzi na Tarnicę. Podobno już od dawna ta baza nie istnieje. Szkoda. Te same fajne piosenki górskie śpiewaliśmy wieczorami w Pięciu Stawach lub na Kondratowej - dwa najbardziej "studenckie" schroniska w Tatrach. Co prawda w Tatrach nie czuliśmy się tak bezpiecznie jak w Bieszczadach (nasze piosenki nie były grzeczne), ale za to w Tatrach to był większy szpan śpiewać takie rzeczy.

Wracając do czasów obecnych, najbardziej zadziwia mnie treść jednej zwrotki, która wtedy wydawała się zupełnie śmiesznym absurdem, nawet jak na tamte czasy - takie bezpieczne i jednocześnie straszliwe marzenie młodego mężczyzny - coś, co do dzisiaj mogło się kojarzyć tylko z hentai - legalnym japońskim hard porno... a dzisiaj nagle ten absurd stał się niemal rzeczywistością. Czas więc na cytat: 

"Jak dobrze nam, upalnym latem, pacyfikować ruską wieś...

Iść przez opłotki z automatem i czuć na butach świeżą krew".

No i mamy już najemników i ochotników, którzy jadą z Przemyśla w kierunku Kijowa... Warto więc pamiętać o tym, że wojna nie dla każdego jest nieszczęściem - są ludzie kochający wojnę... I to bynajmniej nie są wyłącznie Rosjanie. Żeby być obiektywny, muszę dodać, że wśród Rosjan można znaleźć ludzi dobrych, chociaż niezbyt wielu.

Inny aspekt tej wojny, to coś, o czym zdaje się tylko Chińczycy pamiętają, a przynajmniej tylko oni nie udają, że zapomnieli. My też nie udawajmy idiotów. Wiemy dlaczego Rosjanie ruszyli na tę wojnę. Wiemy, że od miesięcy ostrzegali, że zrobią wszystko co w ich mocy, aby Ukraina nie zapisała się do NATO. Ten szantaż słyszeliśmy wszyscy... i oczywiście jesteśmy zgodni, że szantażystom nie wolno ulegać. USA oczywiście odmówiły Rosji i nie obiecały, że nie przyjmą Ukrainy do NATO. Chińska propaganda obwinia USA za tę wojnę. Chińczycy mówią: "gdybyście im obiecali, że Ukrainy nie przyjmiecie do NATO, to Rosja by nie kontynuowała tej wojny" Oczywiście, to propaganda dobra tylko dla głupców - nawet niektóre dzieci rozumieją, że "gdybanie" nie jest poważną argumentacją. Zresztą wszyscy wiemy, że narody takie jak Rosjanie tym chętniej atakują im bardziej się im ustępuje. Jest więc oczywiste, że gdyby USA obiecały Rosji, że nie przyjmą Ukrainy, to Moskwa już od miesiąca okupowałaby Kijów.

I w związku z tym drugi aspekt, zwany "wojną Putina". To absurd. Putin nie jest szaleńcem - Putin robi to, czego pragnie jego naród. Spróbujmy wejść w duszę Rosjanina i wyobrazić sobie, jak Rosjanie by się poczuli, gdyby Ukraińcy zapisali się do NATO? Dla Rosjan to upokorzenie. Jak poczułaby się ta pogardzana mniejszość rosyjska, niemogąca już liczyć na wsparcie Moskwy? Jak czuliby się Rosjanie widząc swoich rodaków za zachodnią granicą, poniewieranych przez Ukraińców, "zachęcanych" do powrotu do swojej moskiewskiej ojczyzny?

Zróbmy teraz empatię dla Rosjanina bardziej światłego. Co czuje taki świadomy Rosjanin? On wie, że Bałtyk stał się niemal wewnętrznym morzem NATO, a teraz widzi, jak Morze Czarne zostaje otaczane przez NATO. Po wejściu Ukrainy do NATO Mołdawia byłaby stracona. Mieszkańcy Krymu pochodzenia rosyjskiego czuliby się bardzo źle na obcej ziemi, o której można powiedzieć niemal wszystko - że to ziemia grecka, scytyjska, znów grecka, żydowska, tatarska... ale na pewno nie to, że rosyjska. Kijów wróciłby pod panowanie znienawidzonych Wikingów - tak Moskale postrzegali od tysiącleci Rusinów nowogrodzkich i kijowskich. Gdyby amerykańskie wojsko przeniosło się z Niemiec na Ukrainę, to dla takiego światłego Moskala byłoby to niemal jak powrót do najkoszmarniejszych czasów Newskiego. Wyobraźnia dyktowałaby Rosjanom wizję zamknięcie Bosforu dla rosyjskich okrętów... państwa kaukaskie zapisujące się do NATO... To nie szaleństwo Putina wywołało tę wojnę - to "szaleństwo", które czuje prawie każdy Rosjanin - Putin musiał kontynuować inwazję na Ukrainę, bo taka była wola narodu rosyjskiego.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale