doku doku
145
BLOG

Sklepy unijne

doku doku Gospodarka Obserwuj notkę 0

Tytułem wstępu przypomnę uproszczony podstawowy model biznesowy sklepu. Cena towaru w sklepie miały cztery składniki: cena towaru u źródła (dostawcy, hurtowni, producenta - CŹ ), dodatek na opłacenie czynszu (Cz), dodatek na płace pracowników (P) i dochód (D). To tak, jakby cena towaru w sklepie była sumą C = CŹ + Cz + P + D. Oczywiście, właściciel sklepu może poszczególne ceny ustalać indywidualnie, np. udział D w C może być większy lub mniejszy, np. niektóre towary zaliczane do luksusowych będą miały proporcjonalnie większy D, a towary wyprodukowane przez niepełnosprawnych będą miały proporcjonalnie mniejszy D.

Obok tego podstawowego, funkcjonowały modele uproszczone:

Model C = CŹ + Cz + D. Nazwijmy go sklep rodzinny. 

Model C = CŹ + P + D. Dumping socjalistyczny.

Model C = CŹ + D. Sklep fabryczny, sklep działkowicza itp.

Już ponad 100 lat temu pojawiły się komplikacje, ponieważ ekonomiści w USA zauważyli, że w sumie C = CŹ + Cz + P + D największym składnikiem jest P. Wymyślili więc sklepy "samoobsługowe", które udało się zbudować dopiero 100 lat później - teraz dla zmyłki nie nazywają się "samoobsługowe", ale "autonomiczne". Mamy więc nową odmianę modelu: 

Model C = CŹ + Cz + D. Sklep autonomiczny... Czy na pewno to jest tam sam model co sklepu rodzinnego? Różnica kryje się w D. W sklepie rodzinnym D ma tradycyjne rozumienie dochodu. W sklepie autonomicznym  wyraźnie widoczne jest, że trzeba opłacić usługi dostawcze (U), więc mamy ostatecznie: 

C = CŹ + Cz + U + D.

Stosunkowo niedawno pojawiły się kolejne komplikacje związane z coraz wyższymi czynszami. Narodziło się słowo "dyskont". Dyskonty są sklepami "samoobsługowymi" z niższym czynszem. Czynsz obniżony jest głównie poprzez rezygnację z magazynów i chłodni. Towar dostawcy dostarczają bezpośrednio z ulicy do sali sprzedaży.

Przeciwieństwem dyskontu jest "galeria", czyli miejsce, gdzie czynsz jest wyższy, gdyż oprócz czynszu płaconego przez właściciela galerii, właściciele sklepów płacą "czynsz" (a może płacą za usługę udostępniania?) właścicielowi galerii. Towary w galerii są droższe niż w zwykłym sklepie.

Przeciwieństwem sklepu samoobsługowego jest tradycyjny sklep luksusowy, gdzie płace są wyższe lub jest proporcjonalnie więcej pracowników. Liczba P jest większa, więc towary są droższe niż w zwykłym sklepie. Sklepy luksusowe świadczą też dodatkowe usługi dla klientów, które wliczone są w cenę towaru. Mamy więc C = CŹ + Cz + P + U + D.

Liczna P straciła sens we współczesnym modelu sklepu unijnego (a może w ogóle?) także z innego powodu - coraz trudniej odróżnić pracownika od usługodawcy. Coraz więcej ludzi udaje, że pracuje w jakiejś firmie usługowej, a faktycznie codziennie sprząta w jakimś sklepie, urzędzie, szkole czy kamienicy (zawód gospodarza domu zanikł). Niektórzy tacy pracownicy nawet nie mają zatrudnienia w firmie - sami są firmami usługowymi.

Stary model nie odpowiada już rzeczywistości - lepiej do niej pasuje model z U w miejsce P:

C = CŹ + Cz + U + D.

Dodatkową zaletą takiego modelu jest uwzględnienie kosztów zakupu - czyli usług transportowych i innych podobnych... a nawet niepodobnych. Kolejną zaletą jest możliwość ścisłego uniwersalnego zdefiniowania D - koniec z nettowaniem i bruttowaniem - jest tylko dochód i zysk, i nie ma dowolności w nazywaniu składek podatkami ani na odwrót - wszystkie usługi wchodzą do U, a w D pozostają tylko te podatki, których nie są zapłatą za usługę.

A dlaczego nazywam ten model "unijnym", skoro jest taki uniwersalny? To z powodu dziwacznej unijnej fikcji, która pozwala biurokracji grabić podatników. W USA ten model funkcjonuje od dawna po prostu - uczciwie - jeżeli podatnik chce oś sprzedawać, to może to sobie odliczyć od podatku - po prostu w zeznaniu podatkowym umieszcza koszty prowadzenia działalności usługowej lub sprzedażowej, np. jeden pokój w mieszkaniu opisuje jako warsztat pracy lub gabinet usługowa i odlicza sobie ten pokój od podatku za nieruchomość.

A dlaczego w UE jest nieuczciwie? Bo w UE nie ma uczciwego podatku dochodowego, gdyż pojęcie "przychód" jest sfałszowane. Unijny "przychód" nie jest przychodem... ale to temat na osobną notkę

doku
O mnie doku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka