Dawniej zjawisko było proste i dobrze rozumiane, jako niemal to samo. Jedyną powszechnie rozumianą różnicą była dyscyplina (kontekst, paradygmat): łapownictwo to nazwa przestępstwa, korupcja to nazwa w szerszym ujęciu - czasem na tyle szerokim, że mówiło się o korupcji bez towarzyszącego jej śledztwa w sprawie łapownictwa. Jednak to było rzadkie i intuicyjne - kojarzące się z zepsuciem. Dzisiaj mamy takie czasy, że wydaje się konieczne uściślenie tych pojęć, gdyż coraz częściej korupcja przyjmuje formy bezłapówkowe.
Piałem już o jednym przypadku systemowej korupcji bez łapówek. Przypomnę więc tylko skrócie, że chodzi o projekty finansowane przez UE, wg unijnego prawa o zamówieniach publicznych. W takich projektach składnikiem wynagrodzenia są premie i nagrody dla kierownictwa za terminową realizację. Korupcja ma miejsce wtedy, gdy odbiory jakościowe są nierzetelne - odbiera się produkt niespełniający warunków określonych w umowie. Z etycznego punktu widzenia premie za terminową realizację są podobne do łapówek.
Ostatnia afera szpitalna pokazuje inny powszechny rodzaj korupcji - zatrudnianie osób niekompetentnych na dobrze płatnych stanowiskach wymagających specjalistów. W takim przypadku kojarzymy całość wynagrodzenia z łapówką. Osoba zatrudniona na takim stanowisku bierze pieniądze za tolerowanie korupcji w swoim otoczeniu. Szanujący się specjalista może dobrze zarabiać uczciwie, ale ktoś słaby (w swoim zawodzie) też ma szansę na takie zatrudnienie, ale pod warunkiem, że będzie kłamać w kwestiach merytorycznych, powołując się na autorytet swojego stanowiska specjalisty. Nie trzeba być profesorem, aby przekonująco zaprzeczać efektowi cieplarnianemu czy ogólniej - prawu zachowania energii. Wystarczy zgodzić się na pracę na stanowisku eksperta od spraw klimatu... i z pozycji eksperta zaprzeczać prawom fizyki.
Przydałaby się nowa nazwa na łapówkę, która jest legalnym wynagrodzeniem... i oczywiście odpowiedni artykuł w kk, który pozwoliłby karać takiego pracownika i jego pracodawcę. Jeżeli kierownik testów akceptacyjnych podpisuje nieuczciwie protokół akceptacji, to dawniej brał zwyczajną łapówkę. Dzisiaj dostaje premie za terminową realizację i załapuje się na nagrody dla kierownictwa i wybranych menadżerów najbardziej zasłużonych dla realizacji projektu. Jako przestępstwo jest to to samo - i tu i tu mamy mamy to samo znamię przestępstwa - kłamstwo, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ze szkodą dla klienta.
A najśmieszniejsze jest to, że taka bezłapówkowa korupcja jest przestępstwem, opisanym w kk, np. w art. 296 i 296a. Niestety, nie słyszałem o procesach sądowych, w których oskarża się VIPów o stworzenie systemu wynagrodzeń wymuszającego na pracownikach przymykanie oka na jakość. Czy ktoś Was słyszał o oskarżeniu budowniczych autostrad i urzędników zamawiającego o tego rodzaju "działanie na szkodę"? Czy urzędnicy z ministerstwa oświaty zostali oskarżeni o stworzenie systemu miękkich szkoleń szkodliwych dla nauczycieli ale korzystnych dla nowych firm szkoleniowych bez kompetencji? Mamy prawo napisane kiedyś przez kogoś, aby można było ścigać przestępców, a my nie tylko że delikwenta nie ścigamy, ale nawet nie potrafimy takiego nazwać.. "Łapówkarz"? "Ja wziąłem łapówkę?! Ani grosza nie wziąłem. Po prostu dobrze wykonałem swoją pracę - zorganizowałem sieć ośrodków szkoleniowych dla nauczycieli. Ośrodki działają doskonale"... i jeszcze taki oskarży o zniesławienie...
Moralnie wszyscy tacy fałszywi szkoleniowcy są winni. Każdy z nich doskonale wie, że uczy nauczycieli żenujących bzdur w żenujący sposób: "Wierzycie, że przekonacie rodziców"? - "Wierzymy" - "Bardziej przekonująco, więcej wiary. Jeszcze raz: Wierzycie, że przekonacie rodziców"? - "Wierzymy!" - "Wszyscy razem, głośniej. Jeszcze raz: Wierzycie, że przekonacie rodziców"? - "Wierzymy!!!". "No, teraz wam uwierzą". Każdy z nich doskonale rozumie, że wynagrodzenie im się nie należy...
Trzeba by ich wszystkich skazać? Nie. Prawo w takim przypadku ściga tylko osoby "pełniące funkcje kierownicze" (o ile szkoleniowcy nie uczyli jawnie, jak omijać przepisy). Nie ma więc przeszkód w ściganiu - to jest dobre prawo. Dlaczego więc niesławny kierownik SORu i ten, co go zatrudnił, nie zostali oskarżeni z art. 296 i 296a za korzyść majątkową w postaci wynagrodzenia pochodzącego z przestępstwa? Może dlatego, że nikt nie rozumie, na czym polega to przestępstwo. Nie jest to łapownictwo, gdyż w tym przypadku mamy po prostu dającego i biorącego.
W korupcji wynagrodzeniowej biorący zwykle nie popełniają przestępstwa (chyba, że popełnili inne przestępstwo, np. sfałszowali dokumenty odbioru). Przestępstwo "biorące" popełniają ich przełożeni. A przełożeni tych przełożonych nie są przestępcami "dającymi" - ich przestępstwo polega na stworzeniu systemu przestępczych płac. Takie "dawanie" to zupełnie co innego niż dawanie urzędnikom łapówek z własnej kieszeni.
Ponieważ już użyłem fajnego słowa, to na zakończenie proponuję roboczo używać nazwy "delikwent" na kierownika niekompetentnych pracowników, a nazwy "modzel" na twórcę systemu płac przestępczych.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)