Ekonomię można porównać do matematyki (można też do innych nauk) nie tylko dlatego, że używa liczb, ale także dlatego, że ekonomista musi, jak matematyk, opanować podstawowe działania. W matematyce są to dodawanie i odejmowanie, w ekonomii ich odpowiednikiem jest powstawanie zysku i powstawanie straty.
1) Powstawanie zysku jest jak dodawanie. Chciwy kapitalista - właściciel fabryki prywatnej - stara się produkować coraz lepiej i sprzedawać coraz więcej - tak powstaje zysk, który zawłaszcza kapitalista. Część zysku kapitalista inwestuje, bo im ktoś jest bogatszy, tym bardziej pragnie się bogacić, więc pragnie produkować i sprzedawać coraz więcej i więcej, żeby mieć coraz więcej zysku.
2) Powstawanie straty jest jak odejmowanie. Chciwi socjaliści - partyjni biurokraci zarządzający fabryką państwową - nie mogą zawłaszczyć zysku, bo nie są to ich prywatne pieniądze - więc je kradną - ponieważ chętnych złodziei jest wielu, socjaliści kradną więcej niż zawłaszcza kapitalista. Nic nie zostaje na inwestycje, fabryka niszczeje i jest rozkradana.
1) Dodawanie w ekonomii można opisać nieco inaczej. Kapitalista pragnie mieć zysk, więc pracuje wydajnie i uczciwie, wytwarza produkty wysokiej jakości, żeby sprzedać je z zyskiem. Pracownicy rozumieją, że im lepiej pracują, tym więcej zarabiają, bo kapitalista dzieli się z nimi zarobionymi pieniędzmi. Pracownicy z chciwości pracują jeszcze lepiej, bo dzięki temu zarobią jeszcze więcej. Kapitalista widzi, że im więcej płaci pracownikom, tym chętniej i lepiej oni pracują, a on uzyskuje większy zysk.
2) Odejmowanie w ekonomii można opisać nieco inaczej. Partyjni socjaliści rozkradają pieniądze zarobione ze sprzedaży, nie wystarcza na wypłaty dla uczciwych pracowników, tracą oni zapał do dobrej pracy, zapisują się do Partii, bo też chcą zostać złodziejami. Jakość i wydajność pracy się zmniejsza. Produkcja się zmniejsza, więc socjaliści sprzedają mniej wytworzonych produktów niskiej jakości, ale chcą ukraść tyle samo, co poprzednio, więc jeszcze mniej zostaje na wypłaty dla uczciwych pracowników, więc oni porzucają pracę i też próbują kraść.
Tak jak bez opanowania umiejętności dodawania i odejmowania nie można zostać matematykiem, tak samo nie można zostać ekonomistą, jeśli się nie rozumie podstaw ekonomii, które opisałem powyżej. Kto zrozumiał, może próbować wyciągać wnioski.
1) Kapitalizm jest generatorem rozwoju gospodarczego, wzrostu zysków i wzrostu wynagrodzeń. Efekt dodawania powstaje dzięki remontowaniu i inwestowaniu oraz dzięki poprawie jakości pracy.
2) Socjalizm jest generatorem upadku gospodarki, coraz wolniejszego bogacenia się złodziei i spadku wynagrodzeń. Efekt odejmowania powstaje wskutek braku inwestycji i remontów oraz wskutek starań uczciwych pracowników o awansowanie do klasy złodziei.
Jak pewnie już każdy zauważył, naszkicowałem model uproszczony: idealny kapitalizm i idealny socjalizm:
1) Idealny kapitalizm jest wtedy, gdy wszystkie fabryki są własnością bogatych i chciwych kapitalistów. Taki kapitalizm musi rozkwitać.
2) Idealny socjalizm jest wtedy, gdy wszystkie fabryki są zarządzane przez partyjnych i chciwych socjalistów. Taki socjalizm musi umrzeć.
Na koniec warto o dygresję. Co to znaczy "partyjny" w takim abstrakcyjnym modelu? Otóż "partyjny" = "potencjalnie bogaty". W kapitalizmie własność prywatna fabryki czyni kapitalistę bogatym. W socjalizmie mamy zarządzanie fabrykami, a więc zamiast własności jest tylko przywilej korzystania - to nie jest bogactwo - to jest potencjalne bogactwo. "Partyjny" to taki, który w każdej chwili może korzystać z bogactwa, z którego akurat nie korzysta inny "partyjny" - nie trzeba należeć do żadnej oficjalnej Partii.
1) Kapitaliści (bogacze) są więc właścicielami bogactw swojego kraju.
2) Socjaliści (potencjalni bogacze) są więc współwłaścicielami majątku narodowego swojego kraju.
I co Wy na to kochane forumowiczki i drodzy forumowicze? Czy podstawy ekonomii są tak samo łatwe, jak podstawy matematyki? Czy rozumienie kapitalizmu i socjalizmu jest tak samo łatwe, jak dodawanie i odejmowanie? Nawet jeśli nie - jeśli wydaje się trudniejsze - to moja wina - za słabo lub zbyt niezręcznie wyjaśniłem te kwestie. Postaram się poprawić, jeśli tego potrzebujecie.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)