doku doku
55
BLOG

Instynkt uważania

doku doku Polityka Obserwuj notkę 0

Wśród wielu instynktów moralnych, takich jak instynkt samoobrony, instynkt altruizmu, instynkt płciowy, macierzyński, antykazirodczy i wielu innych, istnieje instynkt, którego nazwy ani opisu nie widziałem, więc nazwę go instynktem uważania. Źródłem tego instynktu jest przynależność człowieka do kategorii zwierząt społecznych. Nasz gatunek, podobnie jak inne gatunki, żyje w przestrzeni społecznej, co przekłada się na to, że pojedynczy osobnik nieświadomie czuje cały czas tę społeczną przestrzeń, wypełnioną bliźnimi, którzy decydują o pozycji osoby w hierarchii społecznej. Każda osoba ma naturalne dla siebie optymalne, komfortowe miejsce w tej przestrzeni społecznej, więc instynktownie dba o to, żeby to miejsce zająć i go nie stracić, gdyż o tego zależy jej sukces reprodukcyjny. Dobór naturalny sprawił więc, że istnieją populacje wyposażone w instynktowną wrażliwości na bliźnich. Nazwałem ten instynktem „instynktem uważania”, aby podkreślić jego odmienność, polegającą na dbałości o uczucia bliźnich wtedy, gdy ich nie ma w zasięgu percepcji.

Wyobraźmy sobie, że lądujemy po katastrofie na bezludnej wyspie… i rozdwajamy to wyobrażenie na dwa równoległe wyobrażenia. W pierwszym scenariuszu od razu widzimy, że wyspa jest dzika – niezamieszkana, bez śladu, aby kiedykolwiek ktoś na niej był. W drugim scenariuszu szybko się orientujemy, że wyspa jest regularnie, choć rzadko i na krótko, odwiedzana, zamieszkiwana i utrzymywana w czystości i porządku. U dużej części ludzi w drugim scenariuszu włącza się instynkt uważności. Nie będę szczegółowo opisywał jak różne na obu wyspach jest zachowanie człowieka wyposażonego w ten instynkty. Kto ma ten instynkt, dla tego jest oczywiste, że będzie się zachowywać zupełnie inaczej, mimo tej samej wielodniowej samotności, jakiej doświadczy. A kto nie ma tego instynktu, może mieć kłopot ze zrozumieniem, o co chodzi. A z moich obserwacji wynika, że mniej więcej połowa ludzi ma ten instynkt, a połowa go nie ma. Od razu pragnę zastrzec, że nie jest to dobra definicja psychopatii – ten instynkt może być dla psychopaty pomocny, bo ułatwia mu unikanie błędów, mogących zdemaskować jego prawdziwe cele. Po drugie brak tego instynktu nie jest patologią. Instynkt ten tak samo często może utrudniać życie, jak też je ułatwiać.

Dla kogoś, kto nie ma tego instynktu, najłatwiej zrozumieć jego działanie poprzez wyobrażenie, jak funkcjonuje przysłowie: „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Trafiasz na sytuację, która jest dla ciebie przykra; zapamiętujesz okoliczności, który uczyniły ją przykrą; opuszczasz to miejsce, usuwając źródło przykrości; następna osoba, która trafi w to miejsce, nie odczuje tej przykrości.. Przykładem jest np. czystość lub światło w publicznej kuchni czy toalecie, w przychodni, ośrodku sportowym, w firmie (kącik socjalny)… Sprzątnij przed wyjściem, wytrzyj stół. Zapalone (lub zgaszone) światło może być użyteczną informacją, czy szarpać się z drzwiami, czekać, czy iść do innej toalety. Innym przykładem jest uważanie w nocy, żeby nikogo nie obudzić podczas krzątania się, albo niedzwonienie do kogoś w porze jego popołudniowej drzemki; niezderzanie się z ludźmi wychodzących nagle zza węgła czy zakrętu korytarza; unikanie wypadków drogowych; niezjadanie wszystkiego, gdy ktoś inny liczy na pozostawienie części… Człowiek bez tego instynktu często zapomina o takich rzeczach lub nie przychodzą mu one akurat teraz do głowy, nawet jeśli wychowano go dobrze, ponieważ bywa zaabsorbowany innymi myślami lub tym, co robi. Stara się myśleć o innych, chce być dobry i uważny, ale nie może przecież cały czas skupiać się na myśleniu o innych i o ewentualnych skutkach dla innych swoich działań. Człowiek z tym instynktem nie musi się skupiać, przychodzi mu to bez wysiłku i bez świadomego zaangażowania – we właściwym momencie przypomina mu się samo, co trzeba zrobić – np.: gdzie wyciszyć komórkę, czy zgasić papierosa. Ludziom bez tego instynktu pomagają napisy przypominające, gdzie nie wolno palić, gdzie nie wolno hałasować komórką itd.

Kiedyś myślałem, gdy byłem niedojrzały, że natura ludzka jest jednolita – że wszyscy mają mniej więcej te same zdolności, podobną psychikę i zachowania (jak ja). Nie potrafiłem wyobrazić sobie niczego innego niż to, że ci ludzie są mizantropami albo, że złośliwie sprawiają przykrość innym, albo że są bezduszni i nie zależy im, żeby robić coś dobrego dla bliskich. Dzisiaj rozumiem, że to były absurdalnie surowe oceny. Ludzie nieuważni potrafią być dobrzy, a dobrym wychowaniem zastępują uważność. A uważność ma też wady – np. utrudnia pełną koncentrację i powoduje szybsze zmęczenie umysłowe i psychiczne wywołane skupieniem uwagi, gdyż w tle cały czas nieświadomie aktywny proces uważności zabiera energię i moc przetwarzania informacji w mózgu. Ludzie nieuważni mogą więcej osiągnąć w takich dziedzinach, jak nauka czy sztuka, bo w długim okresie czasu ich umysł wykonuje więcej pracy na rzecz wytwarzania swoich dzieł – napisania powieści lub pracy naukowej. Ludzie uważni nie zrobią kariery politycznej, gdyż nie potrafią nie zważać na nic i wspinać się po trupach na szczyty, nie patrząc pod nogi i nie oglądając się za siebie. Instynkt uważności sprawia, że zawsze patrzymy pod nogi i co chwila spoglądamy za siebie – to spowalnia także psychopatę, który przecież zawsze uważa, żeby się przedwcześnie nie zdemaskować.

Ale jeśli już człowiek uważny zostanie politykiem, jest politykiem tysiąc razy lepszym niż nieuważny karierowicz. Instynkt uważania, to najlepsza rekomendacja dla polityka. Dlatego warto zwracać na to uwagę i popierać tylko polityków z widocznym instynktem uważności.


doku
O mnie doku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka